Odpowiedz
Autor Wiadomość
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 00:18 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Marzec 2009
Posty: 703
nick w SL: Adamus Inglewood
UWAGA - komunikat!!!

Informujemy, ze od dnia jutrzejszego region Morfiny będzie dostępny WYŁĄCZNIE dla osób pełnoletnich którzy zweryfikowali swój wiek na stronie http://secondlife.com .

Jak zapewne wiecie w Morfinie prezentujemy niejednokrotnie treści drastyczne i nasiąknięte erotyką - chociażby podczas naszych wieczorków literackich. W związku z powyższym aby być w zgodnie z nowymi zasadami SL, wprowadzamy na naszym landzie konieczność posiadania aktywnej weryfikacji wieku.

Piszę o tym celowo, ponieważ zbliżają się kolejne imprezy w Morfinie (nowa wystawa, koncert, premiera teatralna, otwarcie kolejnego klubu) nie chcielibyśmy aby ktoś był zaskoczony, że istnieje konieczność weryfikacji w dniu imprezy - ponieważ wówczas może miec problem z jej sprawnym przeprowadzeniem. Jeśli masz więc zamiar odwiedzać Morfinę i wziąć udział w naszych zabawach już dziś upewnij się, czy od jutra uda Ci się do nas zawitać :)

Pozdrawiamy
Morfina Team


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 00:28 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Luty 2007
Posty: 4035
nick w SL: Jacek Shuftan
Marketingowo ryzykowne, ale sensowne. Sztuka musi byc choc troche elitarna, bo czegos co jest dla wszystkich sie nie ceni. I calkiem serio radze rozwazenie wprowadzenia oplat, nawet symbolicznych 10 ls, ktor mozna bez trudu wykampowac, za spektakl albo koncert. Przyjda ci, ktorym zalezy, a nie przypadkowi goscie.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 04:25 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 2318
nick w SL: Morrigan Polanski
Nie tyle sensowne marketingowo, co konieczne. LL wymaga, aby takie treści przenieść na Zindrę.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 08:59 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Marzec 2009
Posty: 703
nick w SL: Adamus Inglewood
Marketingowo to mamy to w... nosie. Morfina nigdy nie ukrywała, że nie jest miejscem dla dzieci, więc takie posunięcie nie jest w żadnym przypadku próbą stworzenia wrażenia "elitarności", bo nadal uważam, że Teatr powinien być dostępny dla wszystkich DOROSŁYCH. Chcemy mieć względną pewność, że tego co stworzymy nie będą odbierały dzieci dla których nie przygotowujemy na naszym landzie żadnych rozrywek. Morfina nie jest też miejscem zarobkowania na amatorskiej sztuce więc biletów na nasze spektakle nie sprzedawaliśmy i sprzedawać nie zamierzamy.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 11:18 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 560
nick w SL: wredna Jantarka Balczo
Jacek napisał(a):
Marketingowo ryzykowne, ale sensowne. Sztuka musi byc choc troche elitarna, bo czegos co jest dla wszystkich sie nie ceni. I calkiem serio radze rozwazenie wprowadzenia oplat, nawet symbolicznych 10 ls, ktor mozna bez trudu wykampowac, za spektakl albo koncert. Przyjda ci, ktorym zalezy, a nie przypadkowi goscie.


Marketing to dla banków - nas to nie interesuje. Elitarność w przypadku totalnie amatorskiego teatru ?!, to chyba duża przesada jacku.
Nie staraj się przekręcać naszych intencji - chcemy by trafiały do nas osoby DOROSŁE - w SL, mam na myśli zweryfikowane poprzez Age Verification. W każdym razie dziekujemy za radę, jednak z niej nie skorzystamy - nierentowność naszego przedsięwzięcia sprawia nam przyjemność, a nie ból głowy, dlatego nie zamierzamy "brzdąkać puszkami" po parę LL. Jeśli ktoś ma ochotę zasilic teatr - może to zrobić dobrowolnie. A na przypadkowych i niechcianych gości - mamy dobrodziejsto LL - kick i ban.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 13:51 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Luty 2007
Posty: 4035
nick w SL: Jacek Shuftan
Przed marketingiem nie ma ucieczki, kazdy go stosuje czy chce czy nie, nie tylko banki. Wysylajac notki na grupe, oglaszajac nowy spektakl lub koncert na forum - uprawiacie marketing. Co wiecej - jesli dzwonie do znajomej i mowie "Wpadnij w sobote, zona wyjezdza na delegacje, kupie wino i bedzie fajnie" to takze uprawam marketing. A to ze slowo zle sie w Polsce kojarzy to inna sprawa i wina "specjalistow od marketnigu":(
Co do reszty moich sugestii to chyba sie nie zrozumielismy. Nie sugerowalem zebyscie zarabiali na swojej sztuce. ( Nawiasem mowiac nie widze w tym nic zlego. Jesli ktos wklada w cos mnostwo pracy to dlaczego nie mialby miec z tego profitow? Legenda polskiego undergroundu, Dezerter, bierze za swoje koncerty niezla kase i tylko garstka fundamentalistycznych betonow punkowych twierdzi, ze sie sprzedali i robia cos zlego ( oczywiscie sami biora pieniadze od rodzicow na koncerty:))
Wiadomo, ze pobierajac oplate 1, 10 czy nawet 100 ls za wstep nie dorobicie sie majatku i nawet nie pokryjecie Tieru. Jesli ktos jednak musi sie choc troche wysilic ( np kampujac albo kupujac LS) to bardziej ceni to, co oglada. Jesli cos jest za darmo i dla kazdego - to nie wydaje sie wartosciowe.
Podam dwa przyklady:
Gdy legenda polskiego teatru, Grotowski, wystawial swoje sztuki to stal w drzwiach i patrzyl wchodzacym w oczy. Jesli ktos mu sie nie podobal, to mowil "pan nie wejdzie, pan jeszcze nie dorosl do mojej sztuki, zapraszam po zwrot pieniedzy do kasy". W rezultacie mial na sali publicznosc, ktora nie zarla popcornu, spijala z ust aktorow kazde slowo i nie wychodzila w czasie spektaklu.
Z mojej dzialki bankowej - dlaczego ludzie zabijaja sie zeby miec platynowa karte kredytowa, albo kupuja samochod marki Humer? Wcale nie dlatego, ze karta ta daje jakies super znizki a Humer jest duzo lepszy od Mercedesa. Po prostu kart jest malo, a HUmerow w Polsce chyba 5, wiec ich posiadacze sa nobilitowani, sa elita.
Z drugiej strony bylem uczestnikiem teatralnych przedstawien ulicznych, gdzie wstep byl darmowy i przyjsc mogl kazdy.
Czesc z widzow byla pijana, czesc przyszla bo nie miala nic lepszego do roboty, czesc miala nadzieje ze bedzie jakas zadyma, a artysci chodzili na szczudlach i ziali ogniem ( niczego innego nie dalo sie zrozumiec, bo byl halas i tlok), Teatr byl za darmo, wiec nikomu na nim nie zalezalo.
Moja sugestia dotyczyla wlasnie przejscia na elitarnosc. Niech na spektakle przychodza ci, ktorym zalezy a nie przypadkowy tlum. Oczywiscie to moja subiektywna opinia i podalem ja tylko jako pomysl do rozwazenia.
I prosze nie traktujcie wszytskiego co pisze jako atak- dokladnie to samo doradzalem Szerepowi na forum. Pamietam jednak jaka burza sie rozpetala gdy wprowadzil miejscowki, wiec ostrzegalem was, ze jest to ryzykowne marketingowo.
To tyle:)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 13:58 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 328
nick w SL: Ankh Boa
A cóż jest złego w przypadkowym tłumie? Jeśli ów tłum chce uczestniczyć w czymś fajnym, to tylko się cieszyć trzeba.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 14:01 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Marzec 2009
Posty: 703
nick w SL: Adamus Inglewood
Nie traktujemy tego jako atak tylko grzecznie odpowiadamy, że filozofia nas Morfinistów różni się nieco od spojrzenia bankowo marketingowego i naprawdę bliżej nam do żywej sztuki performance w której udział może wziąć niemal każdy niż do teatru dla elit w którym na wstęp trzeba sobie "zasłużyć" czy za oglądanie którego trzeba zapłacić. Bliżej nam zatem do teatru ulicznego wiemy też że nawet w tłumie przypadkowych ludzi, przechodniów często znajdą się jednostki dla których było warto zagrać przygotować się i pokazać coś co potrafimy robić. I to nas cieszy.

Nie musimy też dawać naszym widzom motywacji by bardziej podobało im się to co oglądają bo zapłacili za bilety :) Inaczej mógłbym stanąć na środku i życzyć publiczności aby się dobrze bawiła ponieważ to leży w jej interesie :), jak miał w zwyczaju robić Władek Sikora za czasów Kabaretu Potem... Liczymy bardzo na to, że nasza praca obroni się sama.

A ja osobiście i całkiem poważnie - wolę poszarpać się z przypadkowym pijakiem niż mieć świadomość, że ktoś kto bardzo chciał na nasz spektakl nie przyszedł bo nie miał 10 lindenów akurat :) Dlatego tez biletów w Morfinie nie uświadczycie.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 14:16 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Luty 2007
Posty: 4035
nick w SL: Jacek Shuftan
Pozostajemy wiec w zgodzie i majac odrebne zdanie:)
Przypomniala mi sie przy okazji opowiesc o rosyjskim mistyku, Gurdzijewie. Prowadzil on kursy za ktore bral straszna kase ( bodajze rownowartosc jednej wsi! ) Kiedy zarzucono mu, ze naucza o Prawdzie, Bogu i Oswieceniu, a kasuje za to niezla ilosc rubli, odpowiedzial madrze:
- Jesli komus nie chce sie zgromadzic majatku, zeby mi zaplacic, to jak ma poznac Prawde? Po prostu mu nie zalezy, i szkoda na niego mojego czasu.
Sprytuś, nie? :)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 14:25 
Dołączenie:
Lipiec 2009
Posty: 284
Adamus Inglewood napisał(a):
Dlatego tez biletów w Morfinie nie uświadczycie.


Jacek napisał(a):
Z mojej dzialki bankowej - dlaczego ludzie zabijaja sie zeby miec platynowa karte kredytowa, albo kupuja samochod marki Humer? Wcale nie dlatego, ze karta ta daje jakies super znizki a Humer jest duzo lepszy od Mercedesa. Po prostu kart jest malo, a HUmerow w Polsce chyba 5, wiec ich posiadacze sa nobilitowani, sa elita.


To może Adamus rozważyłby wstęp do Morfiny tylko dla przyjeżdżających Humerami i obowiązek pokazywania kotu w Smelly Cat platynowej karty kredytowej? :-P


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 14:35 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Marzec 2009
Posty: 703
nick w SL: Adamus Inglewood
Lev napisał(a):
To może Adamus rozważyłby wstęp do Morfiny tylko dla przyjeżdżających Humerami i obowiązek pokazywania kotu w Smelly Cat platynowej karty kredytowej? :-P


:) Widzisz sęk w tym, że podobnie jak my nie czujemy się elitą i nigdy do tego miana nie aspirowaliśmy, tak ostatnim kryterium "elitarności" jest dla nas posiadanie Hummera, karty kredytowej, czy nawet banku ;). Zdecydowanie wolimy żeby elita jeśli już być musi - była biedna a miała w sobie to "coś" :). Więc również i ten warunek jest nie do zaakceptowania.

Notabene kota za łatwo nabrać. :)

A WY zweryfikowaliście już swój wiek? :)))


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 14:40 
Dołączenie:
Lipiec 2009
Posty: 284
Adamus Inglewood napisał(a):

Notabene kota za łatwo nabrać. :)

A WY zweryfikowaliście już swój wiek? :)))


A czy kot sie zweryfikował?
:->


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 14:55 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Marzec 2009
Posty: 703
nick w SL: Adamus Inglewood
Lev napisał(a):
A czy kot sie zweryfikował? :->


Ba! Nasze koty sa tak zweryfikowane, że każdy z nich ma dwie szafy dowodów osobistych i kufer aktów zgonu...


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 15:01 
Dołączenie:
Lipiec 2008
Posty: 3307
nick w SL: MaxJames Chemistry
Mnie jedynie jedna rzecz do Morfiny nie wpuści - ban, którego tam nie mam... jak w większości znakomitej SL. Chyba, że będę musiał podpiąć kartę, to wtedy nie wejdę, bo takowej zbyt szybko nie uzyskam.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 16:35 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 412
nick w SL: Blanca Carter
Zastanawiam sie czy pomyslowosc naszych maluchow nie pozwoli im na uzyskanie Av innymi drogami(babcie,dziadkowie,mamy,wujki,kuzynowie)Mozliwe?
Bardzo ciekawa dyskusja dotyczaca elitarnosci sztuki(elitarnosc-jako cos raz bardzo negatywnego,raz pozytywnego,doskonale!)
Teatr uliczny ma swoja bardzo dluga historie,wspomne jedynie o zupelnie niesamowitych wymyslach sredniowiecznych (misteria)czy wedrujacych trupach Moliera
zaskoczyla mnie opinia,ze fakt,wystawienia sztuki na ulicy, dla przechodnia,tlumu ujmuje jej elitarnosci!(?)
Freski(chocby Michala Aniola),monumentalne dziela architektury,pomniki-bywaja dzielami,ktorych ogromna wartosc potrafi docenic niewielu(tzw elita)ale podziwiac badz krytykowac moga wszyscy:)

Marketing- wszyscy wiedza,ze do XIX wieku sztuka spelniala okreslone cele,szczegolnie ta,ktora adresowano do "ludu"(propaganda) a definicja artysty byla blizsza definicji rzemieslnika( nB.Kunst-rzemioslo;)i wierzcie mi,celem artysty bylo zarobic na chleb,nie dac sie wykiwac przez zamawiajacego,uzyskac jak najlepsza cene za marmur,kupic plotno nieco taniej itd(nawet geniusze klocili sie o kilka "zlotych")
Dopiero "l'art pour l'art" naprawde wstrzasnelo pozycja artysty,sztuki-z tym,ze...nobilitujac tworce i sztuke-sprawilo,ze stala sie ona skrajnie elitarna:p(np estetyzm)
Nie zmienily tego pozniejsze trendy (pop-art,sztuka socjalna) i dzis sledzac Wasze rozwazania mozemy stwierdzic,ze wszystko sie nieco pomieszalo;)
Teatr darmowy i uliczny ma sie dobrze-Avignon jest tego najlepszym przykladem(dobrze, powiesz mi Jacku,ze ludzie dokonuja wysilku i wyboru-przyjezdzaja,rezerwuja hotel itp)Podobnie maja sie bardzo popularne ostatnimi laty spektakle "dzwiek i swiatlo",na ktorych tez czesto widywalam parateatralne przedstawienia (mim,tancerze,poeta recytujacy swe wiersze itd)-by je obejrzec wystarczylo wyjsc z domu-i ludzie wychodzili i wychodza,obzeraja sie przy tym kasztanami,frytkami,slodkosciami popijajac grzanca- i rozmawiaja,komentuja,krytykuja!!wszyscy od krawcoweji piekarza po profesora i ministra.
Nie sadze by bylo to mozliwe gdyby ktos zazadal zaplaty za wstep.
Z drugiej strony-sztuka dana ludziom za darmo czesto bywa niskich lotow i w dodatku nieznoszaca krytyki,bywa.
A no-i nie straszmy wszystkich ta "elita" bo kazdy z nas do jakiejs nalezy przeciez;)
Mad jezeli to totalny off top - to wyrzuc do kosza:)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 17:39 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Luty 2007
Posty: 4035
nick w SL: Jacek Shuftan
Ktozby pomyslal, ze moja niewinna rada wywola az taka dyskusje na temat sztuki w ogole! :) Ale i dobrze!
Rozszerze nieco moja teorie platnosci za ogladanie dziel. Powtorze jeszcze raz - nie chodzilo mi o to, zeby wstep mieli tylko bogaci, a biedni musieli ogladac spektakle zza plotu, bo nie maja 10 ls.
Myslalem o tym, ze przedstawienia powinni ogladac ci, ktorym na tym naprawde zalezy a nie ludzie przypadkowi. Jesli ktos nie ma 10 ls, moze np napisac wierszyk, zaspiewac piosenke, zrobic ladny obrazek. Cokolwiek co udowodni, ze zalezy mu na wejsciu. Chodzilem kiedys na takie spotkania w RL, gdzie nie bylo wyznaczonej ceny - kazdy dawal tyle ile chcial, a jesli naprawde nie mial pieniedzy mogl upiec ciasto, zrobic sweter na drutach prowadzacemu itd. Dzialalo!
(co prawda wiekszosc i tak dawala pieniadze, bo to najprostsze).
Oczywiscie przesadzilem nieco na potrzeby dyskursu piszac, ze teatry uliczne sa slabe a te drogie zawsze super. Wiadomo, ze tak nie jest. Wazne jest to, ze jesli uczestnicy nie wkladaja od siebie nic, to sztuka im sie nie podoba a i tworcy maja z tego mniejsza zabawe. Przedstawienia w Avigon czy Edynburgu sa super bo ludzie placa za hotel, przejazd i zalezy im na odbiorze, Malta wypada juz gorzej, bo tylu przyjezdnych nie ma, a tradycyjnie oszczedni poznaniacy, pojda na cokolwiek, byle darmowe ( nie bijcie mnie, to cytat z rodowitego poznaniaka:).
Odwolujac sie do SL - freebisy sa malo cenione nie dlatego, ze sa znaczaco gorsze, ale dlatego... ze sa darmowe:)
Moje drogie panie - jesli dostalybyscie bukiet kwiatow od ukochanego w SL, to kiedy byscie sie bardziej ucieszyly - czy wtedy jesli bylby to freebis, czy wtedy, gdy widac ze kosztowal on mnostwo LS i wybranek waszego serca musial 2 tygodnie kampowac, zeby go wam podarowac? I tak naprawde nie sa tu wazne LS, ani wyglad bukietu - liczy sie to, ze komus zalezalo na was, i poswiecil sie nieco.
Wersja dla panow - panna ktora caluje tylko mnie to Wybranka, panna ktora caluje sie z kazdym jak leci, to....
I tego samego mozna oczekiwac od odbiorcow sztuki, w mojej koncepcji. Chcecie uczestniczyc - dajcie cos od siebie!
A krawocowym i piekarzom, ktorzy przyjda na przedstawienie tylko dlatego, ze w TV nie ma nic ciekawego mowie - NIE:)
I na koniec - elity.
Alez oczywiscie ze Morfinisci sa elita polskiego SL! Jesli ktos wzialby sie za spisywanie historii polskiego gridu musialby o nich wspomniec, podobnie jak o Mad prowadzacej najwiekszy blog o freebisach, o Blance prowadzacej do niedawna CP, Deso budujacym rzezby i o wielu innych.
To wszystko sa ludzie jakos wyrozniajacy sie, rozpoznawalni - czyli elita, i nie ma w tym nic zlego:). Kazdy z nas jakos im zazdrosci i dazy do tego, zeby w elicie byc. Nieprawda? A dlaczego zmieniliscie wyglad swojego avatara od momentu wejscia do SL? BO chcecie bcy w elicie! Ktos zmienia sie w kota, aby stac sie czlonkiem elitarnej grupy furry, ktos kupuje sobie super kiecke, zeby stac sie elitarna piekna kobieta itd.
Moja mysl zwiazana z Morfina dotyczyla tego, zeby ta wszechobecna elitarnosc przesunac tez na teatr. Jesli mialbym zaprosic ukochana na przedstawienie w Morfinie, to nalegam stanowczo zeby kosztowalo 10 000 ls, a nie bylo za free!!! Placac za jej bilet pokaze, ze mi na niej zalezy!
Komus, kto pojdzie na koncert i zaplaci 10 000 ls radosc sprawi powiedzenie w towarzystwie.
"Wiecie, wczoraj wpadlem do Morfiny... nawet niezle show, warto bylo dac 10 k....", wszyscy spojrza na niego z podziwem a on pokrasnieje z dumy :) Zdrowy snobizm jest OK!


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 18:15 
Dołączenie:
Lipiec 2009
Posty: 284
Jacek napisał(a):
Jesli mialbym zaprosic ukochana na przedstawienie w Morfinie, to nalegam stanowczo zeby kosztowalo 10 000 ls, a nie bylo za free!!! Placac za jej bilet pokaze, ze mi na niej zalezy!
Komus, kto pojdzie na koncert i zaplaci 10 000 ls radosc sprawi powiedzenie w towarzystwie.
"Wiecie, wczoraj wpadlem do Morfiny... nawet niezle show, warto bylo dac 10 k....", wszyscy spojrza na niego z podziwem a on pokrasnieje z dumy :) Zdrowy snobizm jest OK!


Boszsz, jakbym miał taką ukochaną, to chyba bym wyrzucił laptopa przez okno z rozpaczy! - Z rozpaczy nad swoim upadkiem, a nie nad jakimiś tam lindenkami :-|


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 19:36 
Administrator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Kwiecień 2007
Posty: 6356
nick w SL: Madelaine Sautereau
Jacek napisał(a):
bylem uczestnikiem teatralnych przedstawien ulicznych, gdzie wstep byl darmowy i przyjsc mogl kazdy.
Czesc z widzow byla pijana, czesc przyszla bo nie miala nic lepszego do roboty, czesc miala nadzieje ze bedzie jakas zadyma, a artysci chodzili na szczudlach i ziali ogniem ( niczego innego nie dalo sie zrozumiec, bo byl halas i tlok), Teatr byl za darmo, wiec nikomu na nim nie zalezalo.

Dobrze, że nie muszę nadużywać mojego wykształcenia, Blanca wszystko pięknie napisała na ten temat (dziękuję).

Sztuka jest elitarna sama w sobie. Wystarczy popatrzeć na najprostsze statystyki - ile osób czyta książki, ile chodzi do teatru.

Jacek, żeby przejść na SL-owe podwórko - Hamlet w SL Globe był darmowy. Czułam się elitarnie jak cholera, bo dałam radę się tam w ogóle wcisnąć. Wrzuciłam tipa stanowiącego połowę ówczesnego stanu mojego konta.

Jeżeli bardzo Ci zależy na "elitarności", zaproś pannę i wrzuć 10 000 L$ do tipjara.
Myślę, że tu należałoby reformować nasze myślenie - polskie tipy to na ogół 10% tego, co wrzucają/zarabiają artyści w klubach poza polskim SL.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 19:54 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 2318
nick w SL: Morrigan Polanski
Oby 10% Mad!

A sztuka jak sztuka... Nie będę tu prawić histeryczno-sztucznych wywodów, zajmuję się na codzień tą, w powszechnym mniemaniu, nieco gorszą młodszą siostrą, jaką jest sztuka użytkowa. Dla mnie sztuką w SL może być nawet krzesło. Zresztą w RL też.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 20:02 
Moderator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Grudzień 2008
Posty: 3211
nick w SL: Nemesis Igaly
Mad, żadne wykształcenie nie chańbi :mrgreen:
Mori, papier toaletowy, dla przykładu zieleń militarna w druty kolczaste to także sztuka...
10k za przedstawienie... hmmm, dali by choć 10l$ za ten ostatni koncert.. amortyzacja głośników, o urażeniu gustu nie wspomnę... Ja wiem, że to muzyka niszowa, i naprawdę teraz rozumiem dlaczego... Ja słucham wszystkiego... wszystkiego co się nadaje do słuchania, zapraszam do wątku viewtopic.php?f=12&t=5334 , ale to już było przegięcie...


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 20:44 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 2318
nick w SL: Morrigan Polanski
Tak przy okazji mnie naszło, może Morfiniści mają rozeznanie... Zindra to tylko zbiór mainlandowych regionów, czy estate oznaczone jako Adult też były przenoszone bliżej nowego kontynentu?


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 21:21 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Luty 2007
Posty: 4035
nick w SL: Jacek Shuftan
Cytuj:
Boszsz, jakbym miał taką ukochaną, to chyba bym wyrzucił laptopa przez okno z rozpaczy! - Z rozpaczy nad swoim upadkiem, a nie nad jakimiś tam lindenkami

Akurat! Kazdy z nas jest snobem:) Zaloze sie, ze nie chodzisz w ubranku i skinie danym ci przez Linden Lab. Dlaczego wiec zmieniles? Po to, zeby wszyscy ktorzy cie widza docenili albo ilosc pieniedzy jakie na to wydales, albo dobry gust, albo cos innego. Wazne, ze chcemy sie pochwalic. Jestesmy wszyscy dokladnie tak jak panna z mojego przykladu, lubimy byc doceniani. Gdyby tak nie bylo, to toczylismy sie po gridzie jako identyczne kulki:)
I szczerze radze z wlasnego doswiadczenia - jesli nie pokazesz wybrance, ze ci na niej zalezy (poswiecajac sie straszliwie tj - marnujac pieniadze na kwiaty, chodzac na koncerty Bajora, ubierajac sie w niewygodne ciuchy, nie bekajac przy stole itd)- z romansu nici. Dla mnie tez jest to niezrozumiale, ale kobiety jakos nie szaleja za facetami w stanie naturalnym - czyli nieogolony, podarta podkoszulka, piwo w reku, porozsypywane czipsy i wlaczony telewizor z meczem.
Cytuj:
Jacek, żeby przejść na SL-owe podwórko - Hamlet w SL Globe był darmowy. Czułam się elitarnie jak cholera, bo dałam radę się tam w ogóle wcisnąć. Wrzuciłam tipa stanowiącego połowę ówczesnego stanu mojego konta.

Tobie sie udalo, stu innym avatarom - teatromanom, nie. Dlaczego? Bo parcele zablokowali ludzie, ktorzy nie maja o teatrze zadnego pojecia, a wpadli bo zobaczyli na ekranie mnostwo zielonych kropeczek i mieli nadzieje na podryw. Gdyby wprowadzic do Globe minimalna chocby oplate to spektakl obejrzeli by ci, ktorym na tym zalezy a nie jakies teatralne nooby:)
PS:
Widze, ze metoda Grotowskiego sie przyjela - jesli ktos jest niegodny ogladac Sztuke, to go nie wpuszczamy. Ale zeby jeszcze za to placic 10 ls?! :) I dlaczego mi nikt nie dal 10 ls, chociaz tez mam bana na ziemiach Morfiny?! (naprawde nie wiem za co:( :)


Ostatnio edytowany przez Jacek 23 Paź 2009, 22:17, edytowano w sumie 2 razy

Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 21:47 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 840
nick w SL: Darnok Quar
u nas kobiety sa romantyczne :D
preferuja umierajacych na gruzlice nadwrazliwcow :D
ale rzeczywiście, widok panny odwalonej jakby szla do opery, obok faceta w trampkach i brudnym podkoszulku to dość częsty widok
i jakże krzepiący
:D


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 22:02 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Luty 2007
Posty: 4035
nick w SL: Jacek Shuftan
Morri, alez ja kobietom jestem za to wdzieczny! Gdyby nie one chodzilbym w podartych dresach, nieogolony, nieumyty i jadlbym tylko pizze na telefon! Chociaz fakt, ze Bajor to przesada:( Pamietam, ze drzemalem slodko na koncercie kiedy on nagle ryknal - Moooojeeee seeerceeeee!. Malo zawalu nie dostalem:(
Dla zainteresowanych link - http://www.youtube.com/watch?v=XmRTsI3z ... PL&index=1


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 22:51 
Administrator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Kwiecień 2007
Posty: 6356
nick w SL: Madelaine Sautereau
Jacek napisał(a):
Tobie sie udalo, stu innym avatarom - teatromanom, nie. Dlaczego? Bo parcele zablokowali ludzie, ktorzy nie maja o teatrze zadnego pojecia, a wpadli bo zobaczyli na ekranie mnostwo zielonych kropeczek i mieli nadzieje na podryw. Gdyby wprowadzic do Globe minimalna chocby oplate to spektakl obejrzeli by ci, ktorym na tym zalezy a nie jakies teatralne nooby:)

Ciekawe, skąd to wiesz? Ciebie tam nie było, chociaż zapraszałam. Nie znalazłeś czasu. Teraz wiem, że wystarczyło wyciągnąć od Ciebie 10k na bilet 8)

Ok, wracając do meritum - cieszę się, że av będzie działać w Morfinie. Jestem za, ogólnie, chociaż zmieniłabym proporcje - SL z av i osobny, marginalny region nie wymagający weryfikacji.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 22:57 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Luty 2007
Posty: 4035
nick w SL: Jacek Shuftan
Cytuj:
Ciekawe, skąd to wiesz? Ciebie tam nie było, chociaż zapraszałam. Nie znalazłeś czasu. Teraz wiem, że wystarczyło wyciągnąć od Ciebie 10k na bilet

Jak juz pisalem - nie przepadam za teatrami w SL. Chociaz nie ukrywam, ze bilet za 10 k moglby mnie skusic....:)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 23 Paź 2009, 23:32 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 412
nick w SL: Blanca Carter
Ja wiem,ze to jedynie dosyc prymitywna prowokacja ze strony Jacka-
ale obawiam sie,ze nie kazdy tak to zrozumiec moze;)
Jacku przedstawiasz nam tu neo-ruskie, nowobogackie podejscie do kultury-ze wszystkich stron- granice, druty kolczaste zlozone z lindenow-(rubli;))
gdyby ktos zaprosil mnie na koncert, spektakl,sztuke uzywajac jako argumentu- ceny biletu-w zaleznosci od okolicznosci albo bym parsknela smiechem, albo dala mu po mordzie i odprawila.Sadze,ze dobrze o tym wiesz i udajesz nam tu wielkiego chama-Chama Wielkiego;) wiesz,ze nie jest to do zaakceptowania przez osoby posiadajace mozg;)

Zapisze Twoje slowa o Wybrance- tej, ktorej jedynie Tobie udaje sie dotknac ust, bo jesli nie to...wielokropek!:p
-myslalam,ze podobne cytaty wywodza sie jedynie z lewych interpretacji Koranu;)a tu nie- na rodzimym wirtualnym landzie;)!
Kultura,sztuka to pojecia ktore ewoluuja- napewno,ale maja to do siebie,ze zawsze zachowuja pewien margines wolnosci i obiektywnosci- wlasnie to sprawia,ze siegamy po nie by poznac epoke:)
Co do "NIE" krawcowym i piekarzom- sledzac Twoj tok rozumowania ,nalezaloby powierzyc sztuke..historykom sztuki (czy jak chce Morri Histerykom sztuki) -zupelny, calkowity bezsens- sztuka potrzebuje odbiorcy-nie wybranego, wiedzacego co dokladnie ma napisac, analizujacego przedstawienie w trakcie, i zanim sie zakonczy- a zywego, przezywajacego, zaangazowanego-
wole by przezywala co robie szwaczka, by mowila o tym swoimi prostymi slowami ,niz bufon pelen doktoratow, profesur (profesji;;)), ktory jest w stanie rozszyfrowac kazdy symbol- ale NIGDY zrozumec i przezyc_
bo to bufon jest;)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 24 Paź 2009, 00:11 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Marzec 2009
Posty: 703
nick w SL: Adamus Inglewood
A ja już tylko nikomu nie wrzucając nie dowalając i nie grożąc :) napiszę, ze Morfina właśnie przed chwilą została zamknięta dla avatarów nie posiadających AV.
HOWGH!!!


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 24 Paź 2009, 01:01 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Grudzień 2007
Posty: 325
nick w SL: SpaceBurak Zenovka
No cóż, wieszczem nie jestem, ale spodziewajcie się 80% spadku trafficu.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 24 Paź 2009, 02:07 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 840
nick w SL: Darnok Quar
:) moje biochemiczne, może niekompetentne dywagacje do kilku poruszonych kwestii, bo nie powiem, niektóre mnie ruszają

Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że każdy w tej dyskusji ma trochę racji.
Dla mnie sztuka jest tylko komplementarnym do nauki wysiłkiem opisania świata.
Teza o tym, że darmowe rzeczy są zwykle mniej cenione od tych, za które trzeba w ten czy inny sposób zapłacić, wydaje się być aż nadto oczywista, by istniała potrzeba jej uzasadniania. Rzeczy otrzymywane za darmo, tak jak powietrze, raczej cenione nie są. Jakby cenne nie były. Trzeba odróżnić, bycie cennym od bycia cenionym. Pierwsze możemy usiłować obiektywizować, drugie jest kategorią czysto psychologiczną. Ktoś może twierdzić, że ceni powietrze. Postaram się nie myśleć, że jest zakłamany.
Drugi problem – elitarności. W Polsce mamy z tym pewien problem. Nie tak zaawansowany jak w Rosji, ale mamy. Z jednej strony brak prawdziwych elit. Abstrahując od przyczyn takiego stanu rzeczy, także ‘politycznych’, gdzie się nie obrócimy ‘dupa z tyłu’. Nasze elity nadają się tylko do kolorowych czasopism i niczego więcej. Nieproporcjonalnie mało do ilości luda powstaje u nas wartościowych rzeczy, czy to w nauce, czy w sztuce. Dlatego, przeżywaliśmy jeszcze niedawno uniesienie, gdy jakaś pielęgniarka z Polski wyszła za jakiegoś milionera z Ameryki. To dość smutne. Z drugiej zaś strony, właśnie funkcjonujące od wielu lat mechanizmy odpowiadały za pauperyzację rzeszy ludzi wykształconych, z których wielu potrafiło odpowiedzieć tylko samozachwytem jako mechanizmem obronnym. Utworzyli sobie w głowach obraz, w którym byli greckimi niewolnikami kształcącymi brutalnych rzymian albo coś jeszcze gorszego i przestali od siebie wymagać. Chodzi mi tu tylko o to, by pokazać, że mamy w Polsce problem, ze słowem elita jako takim. I słusznie, dlatego staram się słowa tego nie używać. Ale jest to nasz lokalny problem, a nie coś uniwersalnego.
Szczere wzruszenie praczki. Autentyczność i szczerość wzruszenia praczek zajmują ważne miejsce w sztuce, tak sądzę, ale nie są jej miarą. Gdyby tak było, to niewątpliwie wybitnym dziełem, by było ‘M jak Miłość’ a żadne dzieło nie mogło by się mierzyć z ‘Niewolnicą Izaurą’. Beauty is in the eye of the beerholder, przepraszam - beholder. Możemy to rozumieć dwojako. Jako stwierdzenie, że piękno jest pojęciem całkowicie subiektywnym, czy też tylko doznaniem, lub postulat, że oko musi być jednak przygotowane na odbiór piękna. I jest to w równej mierze sprawa doświadczenia jak i wiedzy. Nasze zmysły się uczą i same już abstrahują.
Co do samego celebrowania sztuki. No cóż, mi smakuje lepiej celebrowana. Podobnie, jak kawa w filiżance smakuje mi lepiej, niż ta wypita z nocnika (twierdzę tak trochę na wyrost bo nie próbowałem z nocnika, ale od czego mamy wyobraźnie). Ale jest to reguła obowiązująca tylko maluczkich i nie wszystkim ją polecam.

Co do reakcji kobiet na sztuki płatne i darmowe :), bo ten temat też się tutaj pojawił, to uważam, jak na biochemika przystało, że pierwsze skrzypce gra ewolucjonizm, ale że jest już późno a i temat drażliwy, to sobie daruję.
Ale to był offtop.

Na temat – to cieszę się, że jest Teatr Morfina i myślę, że AV to fajna sprawa.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 24 Paź 2009, 02:20 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 560
nick w SL: wredna Jantarka Balczo
Space Burak napisał(a):
No cóż, wieszczem nie jestem, ale spodziewajcie się 80% spadku trafficu.


Space...ale to nie o traffic chodzi, nie jest najważniejszy.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 24 Paź 2009, 09:39 
Moderator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Kwiecień 2008
Posty: 1517
nick w SL: Anulka Zimminy
Flame o Age Verification w Teatrze "Morfina" zostal przeniesiony na RING

Uprzejmie proszę bojówkarzy o przeniesienie się z dalszą walką do nowej sali.


Profil E-mail Offline
PostPost został usunięty przez AnulkaZ 24 Paź 2009, 09:49.
Powód: Dyskusje bokserskie toczymy w sali bokserskiej.
Nie podano
PostWysłany: 24 Paź 2009, 12:08 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Marzec 2009
Posty: 703
nick w SL: Adamus Inglewood
Dziękuję za wydzielenie wątku terrorystycznego. ja tylko uzupełnię tu o to co równiez zostało wycięte, a może być istotne.

Tak jak pisałem Morfina została zamknięta dla ludzie bez AV. Jeśli chcesz sprawdzić czy posiadasz weryfikację wieku wystarczy spróbować wejść do Morfiny chociażby korzystając z tego adresu :).

Aha. Dla ścisłości. Wstęp do klubu Smelly Cat i do Galerii Morfina nadal jest możliwy bez weryfikacji wieku :)

Śmiało więc możecie szykować się na uroczysty poniedziałkowy bal przy dźwiękach tanga argentyńskiego w wykonaniu Wintersa Kanto i otwarcie nowej wystawy - tym razem malarstwa :) Ale o tym napiszę jeszcze w osobnym wątku.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 24 Paź 2009, 14:29 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Luty 2007
Posty: 4035
nick w SL: Jacek Shuftan
Temat tak sie rozrosl, ze mozna go rozdzielic na kilka osobnych. Opisze wiec niektore watki w punktach ( ostrzegam, ze bedzie to dlugi post, bo mam do wyboru - pisac albo sprzatac mieszkanie, wiec wybor jest prosty:)
1) AV w Morfinie.
Temat najmniej dyskusyjny - MOrfinisci maja prawo robic co chca, bo to ich land. Licza sie ze spadkiem traffiku, bo nie chodzi im o ilosc widzow ale ich jakosc. Decyzje pochwalam - jesli komus zalezy na spektaklach, niech wlozy minimum wysilku i sie zweryfikuje.
2) Kobiety a pieniadze jako afrodyzjak.
Tutaj juz mozna napisac wiecej. Wyniki wielu badan wskazuja na jedna rzecz. Pieniadze lub wladza sa najlepszym afrodyzjakiem. Szybko opisze jeden z wielu eksperymantow, bo art jest po angielsku. Grupie przypadkowych kobiet pokazano zdjecia mezczyzn i poproszono o ocene ich atrakcyjnosci. Nastepnie eksperument powtorzono, ale podajac ile kazdy z nich zarabia. Kobiety wskazywaly na bogatszych jako na bardziej atrakcyjnych, chociaz to byli ci sami faceci!
Cytuj:
One research study illustrated that women tend to choose partners based on status or resources as a priority. Groups of women, selected at random, were shown photos of similarly dressed men of relatively equal attractiveness. Following a baseline numerical rating of attractiveness, later groups were shown the same pictures, but with an indication of social and economic status — five- or six-figure incomes. The attractiveness ratings rose or fell significantly in direct correlation to perceived income level.

Zainteresowanych odsylam tutaj: http://blogcritics.org/culture/article/ ... ex-appeal/
I nie widze w tym nic zlego. Piekna kobieta zakochuje sie w oblesmym bogaczu naprawde szczerze, i nie chodzi jej wcale o pieniadze. Zamozny lub posiadajacy wladze mezczyzna daje jej poczucie bezpieczenstwa i wieksza szanse na wychowanie potomstwa.
Podobnie mezczyzni wybieraja kobiety ladne, bo sa zdrowsze i daja wieksza szanse na urodzenie zdrowego dziecka.
(Ciekawostka jest to, ze na kochanka kobieta wybierze sobie raczej sprawnego, chociaz biednego ratownika. POdswiadomie pragnie byc bowiem zaplodniona przez zdrowego samca, a dzieckiem ma sie opiekowac bogaty maz:)
Sa to podstawy socjobiologii i przykro mi, ze to ja musze je wam przedstawic:(
Podsumowujac - kobieta statystycznie wybiera bogatego burzuja na meza, a nie poete w podartych trampkach. Mezczyzna bierze za zone panne ladna, niezaleznie od jej statusu spolecznego. Miedzy bajki wlozyc mozna opowiesci o 'porozumieniu dusz', 'dwu polowkach pomaranczy itd" Wyplywajaca z tego rada ogolna - panowie do roboty, a panie do salonow pieknosci - biegiem marsz!
Zabawne jest jednak to, ze ja wcale nie o tym pisalem we wczesniejszych postach. Zmanipulowaliscie moje slowa, robiac ze mnie buraka ze zlotym lancuchem na szyi i w starej beemce. Chodzilo mi o ....
3) Poswiecenie jako miara wartosci.
Istota tkwi w tym, ze bardziej sie ceni podarunek, do ktorego ktos sie przylozyl, niz taki od niechcenia. Wartosc podarunku sama w sobie nie jest istotna. Kobieta bardziej doceni obiad w barze mlecznym, (jesli zaprosi ja glodujacy student dla ktorego zaproszenie to polowa stypendium), niz kolacje za 1000 zl jesli placi biznesman i 1000 zl to dla niego drobnostka.
Darnog zrobil genialna uwage na temat rozgraniczenia 'cenny' a 'bycie cenionym'. To jest to! Obiad za 1 k zl jest obiektywnie cenniejszy, ale bardziej ceniony jest ten w barze mlecznym. Nie widze tutaj nic o czym mozna dyskutowac.
Idac dalej - student, ktory wyda polowe kasy na obiad, nie dosc ze sklada hold swojej wybrance, to robi tez przysluge samemu sobie! Z pewnoscia nie zostawi ani kosteczki na talerzu, i nie powie, ze obiad byl taki sobie ( chyba, ze naprawde bedzie ohydny:). Zrobic tak moze biznesman, bo nie wlozyl wiele poswiecenia w konsumpcje.
Wydaje mi sie, ze podobnie jest ze sztuka...
4) Poswiecenie widza a sztuka.
Jestem zwolennikiem teorii, ze widz powinien dac cos od siebie, a przedstawienie nie powinno byc mala, nieznaczaco rzecza ale czyms wymagajacym wysilku. Swiadomym wyborem, a nie zapelnieniem czasu poniewaz nie ma nic w telewizji. Jesli widz jakos sie poswieci - moze to byc wysoka oplata za bilet, koniecznosc przejechania polowy swiata zeby zobaczyc spektakl, zrobienie Age Verification itd to nie dosc, ze sprawi przyjemnosc tworcy to jeszcze sam sobie zrobi dobrze:) Bedzie siedzial do konca, nie bedzie zarl popkornu ani puszczal gesturek co w sumie zapewni lepszy odbior sztuki i jemu, i pozostalym.
Zarzucacie mi, ze odbieram prawa ogladania sztuki krawcowym. Kolejne nieporozumienie. Szczerze wierze, ze krawcowa lepiej oceni sztuke od krytyka, ktory z koniecznosci musi isc do teatru. Niech jednak da ona cos od siebie, niech zaplaci za bilet, niech jakkolwiek udowodni, ze zalezy jej na spektaklu. Jesli pokazemy jej sztuke za darmo, to wcale jej nie doceni, powie ze to 'jakies dziwactwa' i pojdzie ogladac Izaure.
Gdyby Morfina wprowadzila oplaty za wstep to zrobilaby przyjemnosc samej sobie i widzom - takie jest moje zdanie:)
Polskimi elitami mozemy sie zajac potem, bo jednak mieszkanie posprzatac musze:(


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 24 Paź 2009, 16:10 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 412
nick w SL: Blanca Carter
Jacku a robili takie same doswiadczenia na facetach?;)Mysle,ze zamozne panie tez wydalyby sie im bardziej atrakcyjne;)
Opisane przez Ciebie badania mozna postawic na rownym poziomie jak dowodzenie"ze kiedy czlowiek wyglodzony-zabije i zje najlepszego kumpla"tez socjobiologia;)
Innymi slowy udowadnianie,ze wszyscy mamy instynkt przetrwania jest niepotrzebnye chyba.
Rozmowa toczy sie na innym poziomie ewolucji(;)Zostawmy jednostki walczace o przetrwanie z boku-bo sztuka nie jest potrzeba fizjologiczna;)

Darnok mnie rozbawil do lez "szwaczkami" -wyobrazilam sobie rzad lkajacych szwaczek w naparstkach,z chusteczkami przed scena- hah-moze rzeczywiscie zabrnelam za daleko w idealizm?
Darnok-powiada,ze widz powinien dysponowac narzedziami sluzacymi do odbioru sztuki (wyksztalceniem!)Ja powtarzam,ze umiejetnosc rozebrania dziela na czynniki pierwsze,usytuowania go w kontekscie socjologicznym,historycznym,geograficznym i porownanie ze wszystkim co zostalo dokonano do tej pory nie jest elementem koniecznym do odbioru sztuki i moze byc(tak!) elementem zubazajacym.
Jest to oczywiscie specyficzny punkt widzenia zakladajacy,ze im wiecej analizy-tym mniej szczerych,prostych i niewytlumaczalnych emocji(Odbior sztuki nie jest nauka,jest zaspokajaniem potrzeb emocjonalnych-jak pieszczota:p)
Obrazowo:wole tlum szwaczek przed oltarzem Wita Stwosza niz Wincelmanna powsciagliwe usmiechajacego sie do torsu greckiego;)
Czy jestem propagatorka elitaryzmu emocjonalnego???-jedynie wrazliwe jednostki(status spoleczny i wyksztalcenie obojetne)sa w stanie przezyc sztuke?(olaboga ale by bylo;)
Niee,nie az do tego stopnia,bo wtedy Darnok mialby calkowita racje z niewolnica Isaura;)

Nasuwa sie pytanie:czemu sluzy sztuka,czy jest to indywidalna sprawa artysty i odbiorcy czy przyswieca jej wciaz jakis wyzszy cel?
(Nie gardze sztuka dekoracyjna ,nie uwazam jej za uboga siostre-prznaczenie krzesla Gaudiego, MacIntosha czy Wyspianskiego jest oczywiste, nie podlegajace dyskusji)

Jacku z tym "poswieceniem a sztuka"zblizasz sie jednak za bardzo do konsumpcyjnego schematu
Place-wymagam,obserwuje i sprawdzam czy to, za co zaplacilem jest odpowiedniej jakosci.
A kiedy obcujesz ze sztuka nieuswiadamiajac sobie niemal tego?(spacerujac po ogrodzie, nie wiedzac ,ze jest to ogrod Le Notra?;)
Przechadzajac sie po placu na ktorym jakis konceptualista polozyl niewielki kamien?;)
albo bedac przypadkowo w miejscu,ktore opakowal Christo?;)(widze Cie oczyma wyobrazni przed Reichstagiem!:)
Istnieje ryzyko,ze szwaczka powie "a to co za dziwactwa" ale istnieje tez szansa ,ze od tej pory stwierdzi,ze opera nie jest tylko dla "elity" i bedzie tam wracala-jak czesto? to bedzie zalezalo pewnie od jej mozliwosci finansowych!!
Mlodzi z paryskich przedmiesc (u nas jest jak sadze zupelnie podobnie)sa przekonani o tym,ze teatr jest dla elity,kiedy ktos pozwala im na "odkrycie" teatru- na wspoltworzenie go,na zaangazowanie sie (jak z zyciem politycznym-poddajemy sie,bo i tak niczego nie zmienimy; to nie dla nas, to dla "wielkich tego swiata"),okazuje sie,ze teatr jest lepszy od kina-bo zywy, bo widz go wspoltworzy:)
Idealizm:p zdecdowanie idealizm...ale kto by pomyslal 200lat temu,ze szwaczka bedzie miala platny urlop,dostep do oswiaty,do sluzby zdrowia?;)
Jezeli chodzi o miare wartosci-zgadzam sie z przedmowcami.
Wciaz mam na biurku laurke robiona cale popoludnie przez mojego malucha ( z zastosowaniem zasad perspektywy!haha) a wisiorek z diamentem gdzies jest..ale nie wiem gdzie;)
I pewnie,ze tez prowokuje pisac,ze wcielasz sie w postac tego,ktory mial "zloty rog";)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 24 Paź 2009, 17:15 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Luty 2007
Posty: 4035
nick w SL: Jacek Shuftan
Cytuj:
Jacku a robili takie same doswiadczenia na facetach?;)Mysle,ze zamozne panie tez wydalyby sie im bardziej atrakcyjne;)

Ciekawe pytanie! Powszechna opinia brzmi, ze panowie boja sie kobiet inteligentniejszych lub bogatszych od siebie, ale zadnych badan na ten temat nie widzialem. Poszukam wieczorem, moze cos w necie jest na ten temat?
Socjobiologii bede bronil, mimo ze z jaslin wyszlismy juz dawno temu, to zwierzece atawizmy ciagle w znaczacym stopniu wplywaja na nasze postepowanie. Kultura tylko je przykrywa, albo sublimuje.
Zgadzam sie za to z opinia na temat krytykow, kulturoznawcow i innych 'znawcow'. Znajomosc tematu odbiera cala przyjemnosc. Podejrzewam, ze to tak jak z seksem - super seksuolog ma z aktu mniej radosci, niz 17 latek:)
Dlaczego jednak podatnicy musza sponsorowac te wszytskie katedry, gdzie uczy sie krytyki literackiej, roznych teatrologow, 'kulturystow'?! Nie mam pojecia:(
Zabilas mi nieco cwieka z ta popularyzatorska funkcja sztuki darmowej:( Faktycznie, szwaczka moze wcale nie pojsc do opery, jesli bedzie musiala za nia zaplacic i cala moja teoria 'sztuki elitarnel' bierze wtedy w leb. Pomysle jeszcze jak to rozwiazac.
Tak przy okazji zapytam, bo to tez o sztuce jest - co myslicie o Gracjanie Roztockim (lat 44)?

Moim zdaniem jest to najlepszy happener polskiego netu. Nie widzialem zeby ktos mial az tylu wrogow, ktorzy obiecuja, ze go zabija:) Was tez tak denerwuje?
Obejrzyjcie tez wywiad z nim w TVN:) Sikalem ze smiechu, gdy prowadzacy i powazny pan socjolog nie wiedzieli jak z nim rozmawiac i sami z siebie robili glupkow:)

Myslicie, ze on udaje czy naprawde taki jest?


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 24 Paź 2009, 18:03 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 412
nick w SL: Blanca Carter
Masz racje Jacek! nie pojde wiecej do zoo bo sie nie znam na zoologii,sa ludzie,ktorzy maja za soba cale lata studiow w tej dziedzinie(oplacanych przez podatnika)ja odrozniam jedynie dialog od monologu,olej od akwareli a krowe od slonia-i niech tak zostanie!
no i bilet wstepu jest zenujaco tani szkoda gadac...basta!;)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 24 Paź 2009, 18:21 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Luty 2007
Posty: 4035
nick w SL: Jacek Shuftan
Alez ja naprawde i bez ironii twierdze, ze amatorzy mocniej odbieraja sztuke, a wszystkie wydzialy kulturoznawstwa itd nie powinny byc dotowane przez podatnikow, bo to jest rodzaj hobby. Do ZOO mozesz wiec wg mnie chodzic smialo, bo bardziej sie wzruszysz pawianem niz zoolog!
Ciagle szukam jakis badan na temat - czy bogate kobiety sa bardziej sexy.
Dowiedzialem sie mnostwa ciekawych rzeczy - wiecie, ze kobieta w czasie owulacji odkrywa wiecej ciala i porusza sie bardziej plynnie? Ze mezczyzni preferuja wysoki glos u niewiast? Fajna seria programow jest na Discovery http://dsc.discovery.com/videos/science ... -pool.html niestety po angielsku.
Niestety, na temat zwiazku- piekno kobiece a jej zamoznosc, nie ma nic:( Szukam dalej!


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 24 Paź 2009, 18:42 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 840
nick w SL: Darnok Quar
Mam wrażenie, że trochę się mijamy jeśli chodzi o to, co mamy na myśli mówiąc o przygotowaniu do odbioru pewnych treści. Mówiąc o wiedzy i doświadczeniu, nie mam na myśli wiedzy 'fachowej' o sztuce. Mam na myśli wiedzę i doświadczenie w ogóle. To znaczy - świadomość pewnych treści.
Nie jestem pewien czy jakakolwiek sztuka jest nam w stanie przedstawić coś, czego nie znamy, wprowadzić do głowy coś zupełnie nowego. Raczej, chyba może dokonać drobniejszych przestawień i reewaluacji. Jeżeli, szwaczka czy praczka (bo już się zgubiłem), nigdy nie była zdziwiona faktem samego swojego istnienia to nie sądzę, by sztuka o tym mówiąca w jakikolwiek sposób ją rozwinęła. Wzbudzić może raczej zdziwienie. Co innego historia miłosna :), z tym się zetknęła, jak i z zazdrością i nienawiścią.
Więc mówiąc o wiedzy, czy przygotowanym oku - to raczej mam na myśli.
O sztukach plastycznych to już zielonego pojęcia nie mam i nie wiem, czy może tam istnieć jakaś wrażliwość nie powiązana z rozwojem samego umysłu. I nie wiem, czy jeśli krzesło postawimy w tym pokoju bardziej na północ czy na południe to będzie ładniejsze :D. Takiej wrażliwości nie mam. Tak, że przykłady dotyczące ułożenia rzeczy w przestrzeni, raczej do mnie nie trafią.
Dalej się będę upierał, że sztuka i nauka mają ten sam cel, czyli zdobycie wiedzy i zrozumienie świata, oraz, że emocja czy wrażliwość są wytworami myśli, są wynikiem analizy oraz syntezy :D :D.
Przepraszam bo będzie przydługo ale skopiuję coś co kiedyś przy innej dyskusji spłodziłem na ten temat. Temat był trochę inny więc nie do końca będzie pasować.
jeśli już za bardzo przynudzam to przepraszam, nie krzyczcie

takie trochę z patosem, dla idealistów;)

a początek chciałem za kimś powtórzyć: większość ludzi znacznie lepiej zniesie oskarżenia o niegodziwość niż o braki intelektu. W końcu w nazwie mamy sapiens i strasznie się wkurzamy gdy ktoś w nas ten rozum neguje. Dlatego też często pojęcia takie jak rozumny, racjonalny, realistyczny (tak pojęcie spokrewnione) są nadużywane, także w celu tłumaczenia postaw z rozumem i realizmem mającym niewiele wspólnego. Np. usprawiedliwiania właśnie niezbyt chwalebnych postaw. Są strasznie wygodne jako sposób ataku: ach ci nieracjonalni romantycy, kierują się uczuciem a nie rozumem. Zwykle obserwacje tego typu należą do kategorii gówno prawda i jako takie nie należą do arsenału rozumnych, co nie przeszkadza im być dość skuteczną bronią w dysputach wszelakich.

Po pierwsze nie istnieje żadne przeciwstawienie rozum a emocja, ponieważ emocja i uczucie są właśnie funkcjami rozumu. Liczne emocje człowieka powstają w wyniku jego przemyśleń i to one ostatecznie nadają zwrotnie myśleniu kierunek. Można powiedzieć, że emocje decydują o celach a analiza i synteza służebnie podaje nam sposób osiągnięcia owych celów. Odcinając się od emocji nie znajdziemy racjonalnego powodu by rano wstać z łóżka. By przetrwać? - a co w tym takiego rozumnego jeżeli nasz stosunek emocjonalny do własnego przetrwania jest nieokreślony? Bo instynkt? Hmm, instynkt to nawóz na którym wyrasta emocja z jej najwyższą formą miłością. Wszelkie dyskusje nad wyższością myśli nad emocją są więc bezprzedmiotowe. Oba zjawiska są funkcjami naszej świadomości niezbędnymi do jej funkcjonowania, i oba wzajemnie siebie określają.

Jeżeli człowiek jako osobnik i jako gatunek się rozwija, to na naszym etapie rozwoju dzieje się tak w większym stopniu na płaszczyźnie emocji niż zdolności kombinacyjnych. Tzn. w zamierzchłej przeszłości istotniejsza mógł być przyrost szarej masy :-)) z rosnącą liczbą i faktycznych i potencjalnych połączeń między neuronami. Ten parametr jednak od dłuższego czasu nie podlega zmianom. Łatwiej będzie mi to wytłumaczyć na przykładzie. Zresztą już kiedyś o tym pisałem.

Weźmy protoplastę emocji: instynkt samozachowawczy. W swej prymitywnej, instynktownej ;-) postaci każe nam szukać środków do własnego przetrwania, zwłaszcza w obliczu zagrożenia, obca jest mu elegancja czy troska o innych. Już jednak na etapie ‘biologicznego rozwoju' obserwujemy poświęcanie życia w celu zachowania życia innych osobników w grupie, co biologia interpretuje jako zachowywanie swoich genów obecnych w innych, bliskich nam ‘rodowodowo' osobnikach. Instynktowne JA zwierząt poświęcających swe życie dla grupy najwyraźniej w instynkcie samozachowawczyn oznacza już coś innego. Matematyczne modele mogą dowieść skuteczność takiej metody osłony jakiejś puli genów. Dobrze a gdzie myśl?

Myśl i emocja pojawia się gdy uświadomimy sobie istnienie instynktu i zadajemy pytanie, co ja właściwie chronię? Siebie? A co to takiego to samo-, które zachowuję? I okazuje się, że to zachowanie siebie przestaje oznaczać ochronę swojego biologicznego istnienia. Że rozumny człowiek pod pojęciem JA już nie do końca rozumie swój byt biologiczny. Pewne rzeczy zaczynają być dla niego ważniejsze niż on sam w sensie ścisłym. Na tym polega właśnie rozwój. Że miłość do czegoś staje się istotą JA.

Jak szerokie może być to JA? Tak jak daleko może sięgnąć nasza świadomość i empatia. Jak ktoś właśnie powiedział: człowiek jest tak duży jak obszar rzeczywistości z którą się identyfikuje, a Mickiewicz jako Konrad krzyczał jestem milion.

Kiedy już wiemy w czym ulokowaliśmy nasze JA (w religijnym ujęciu: tam skarb twój gdzie serce twoje) rozum, realizm i kombinacje określają co mu zagraża i co zabija (nie bójcie się tych co zabić mogą wasze ciało) i wskazują jak się przed tym bronić.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 24 Paź 2009, 20:34 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 2318
nick w SL: Morrigan Polanski
Rozumiem postulaty o emocjonalnym odbiorze sztuki, niezależnym od wykształcenia... ale chyba musimy czasem przypomnieć sobie, że żyjemy w czasach dominacji postmodernizmu, którego twory zawierają liczne odwołania do tego, co już w sztuce było. Ich pełen odbiór wymaga od odbiorcy pewnych kompetencji.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 24 Paź 2009, 21:39 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 412
nick w SL: Blanca Carter
Darnok to co napisales jest szalenie interesujace i dziekuje Ci za podzielenie sie wiedza i przemysleniami:)
W zasadzie moznaby sie zgodzic z opinia,ze sztuka i nauka maja wspolny cel-poznanie,doswiadczenie, masz tez za soba chocby Arystotelesa: "W doświadczeniu lub we wszelakiej prawdzie ogólnej, niezmiennie spoczywającej w duszy,stanowiącej jedność na tle mnogości, wszędzie jednej i tej samej, ma źródło sztuka i nauka .sztuka, jeśli chodzi o powstawanie rzeczy, a nauka, jeśli chodzi o byt."Problem zaczyna sie dalej, ten sam Arysto :"Ponieważ poeta jest naśladowcą, jak malarz czy inny plastyk, musi z konieczności stosować
jeden z trzech sposobów naśladowania: bądź przedstawia rzeczy takimi, jakimi były lub są,
bądź takimi, za jakie uchodzą i jakimi się zdają być, bądź jakimi być powinny."(Poetica)
Idealizujac?OO ach Ty;)
Brnac dalej-sztuka i nauka (w tym wypadku historia) nie maja absolutnie tych samych zadan:"Zadaniem poety nie jest mówić o tym, co się rzeczywiście stało, lecz to, co mogłoby się stać;
o możliwości zaś stanowi prawdopodobieństwo i konieczność. Różnica między historykiem a
poetą leży nie w tym, że jeden pisze prozą, a drugi mową wiązaną (bo można by dzieło
Herodota ułożyć wierszem, a pozostałoby historią tak samo jak pisane prozą); lecz leży
raczej w tym, że jeden mówi o tym, co się stało, a drugi o tym, jak mogłoby się stać. Dlatego
też poezja jest filozoficzniejsza i donioślejsza od historii, bo przedstawia raczej to, co ogólne,
a historia jednostkowe"
i dalej (wciaz Poetica):
W poezji rzecz niemożliwa, a trafiająca do przekonania, jest lepsza niż możliwa, a nie
budząca wiary.
Racjonalizmie gdzies umknal?;)
Arystoteles- bo od niego zaczela sie wieki (do dzis dzien) trwajaca dyskusja.Wiecej nie napisze na ten temat (na razie)bo byloby szalenie dlugo:p to chyba problem na forum takie dluuugasne posty;)
Morri doskonale rozumiem, ale ten tok rozumowania prowadzi do rasizmu intelektualnego (whow;)!)
Zakladajac ,ze "jestesmy wielcy na ramionach poprzednikow"dokonujemy jakiejs autoparalizujacej akcji"musze wszystko poznac, by zrozumiec, by odczuc"-musze wszystko poznac by zrozumiec- jest ok (kulturoznastwo ,teatrologia czy historia sztuki sa naukami Jacku i jako takie zasluguja na pieniadz podatnika;)ale "odczuc"? chyba nie,nie sadze
demokratyzacja sztuki nie jest rowna jej zubozeniu-niewolnica Isaura cieszyla sie taka popularnoscia bo po prostu wczesniej nie bylo zadnych filmow kolorowych, niewojennych,opowiadajacych historie dziejaca sie w innym zakatku ziemi(egzotyka) w telewizji:p
Tak naprawde (chwytam mocno za piorunochron)sadzicie,ze to forma przemawiala do widza?? a moze tresc, historia milosna,ktora gdyby byla napisana przez Zole (w czym "Nana" rozni sie od Isaury?:p)
wzbudzilaby Wasz szacunek i podziw;))


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 24 Paź 2009, 22:24 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 2318
nick w SL: Morrigan Polanski
Cytuj:
Każdy ma taką sztukę, na jaką zasłużył.


Jan Chwałczyk


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 24 Paź 2009, 22:33 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Luty 2007
Posty: 4035
nick w SL: Jacek Shuftan
Przy podejsciu Darnoka, tzn gdy emocje sa funkcja rozumu i w zasadzie tworza jedno, sztuka staje sie swego rodzaju nauka. NIe moge sie jakos na to przestawic, krew mi sie burzy na te mysl, (zawsze bylem blizszy naukom scislym, ale warto o tym pomyslec).
IMHO Arystoteles skazil pojmowanie swiata na dlugie wieki i jeszcze dzisiaj nam sie to odbija np postmodernizmem! Sztuka to nie jest jakies pacykarstwo, nieudolne nasladowanie rzeczywistosci i wywolywanie lzawych wzruszen. Sztuka to wartosc absolutna. Postmodernisci bawia sie teraz w nasladowanie samych siebie idac droga blednie wytyczona przez Arystotelesa ( ich poprzednicy nasladowali przynajmniej natura, a ci wstydu nie maja! :)
Oto co jest sztuką:
"I nagle cud mu sie odslania, piekno samo w sobie, ono samo w swej istocie. Otwiera sie przed nim to, do czego szly wszystkie jego trudy poprzednie; on oglada piekno wieczne, ktore nie powstaje ani nie ginie, nie rozwija sie i nie wiednie itd' [Uczta]
Cytuj:
(kulturoznastwo ,teatrologia czy historia sztuki sa naukami Jacku i jako takie zasluguja na pieniadz podatnika;)

Od nauki oczekuje metod weryfikacji twierdzen i postepu, Jesli jakis kulturoznawca albo inny krytyk udowodni mi jasno i bezspornie, ze jakies jedno dzielo jest lepsze od drugiego - uznam ich za naukowcow. Do tego czasu sa dla mnie sztukmistrzami, a panstwo nie powinno cyrkow sponsorowac :) Powinni sie ksztalcic za wlasne pieniadze. (historykow, blizszych archeologi to nie dotyczy)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 24 Paź 2009, 22:43 
Administrator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Kwiecień 2007
Posty: 6356
nick w SL: Madelaine Sautereau
Jacek napisał(a):
Jesli jakis kulturoznawca albo inny krytyk udowodni mi jasno i bezspornie, ze jakies jedno dzielo jest lepsze od drugiego - uznam ich za naukowcow. Do tego czasu sa dla mnie sztukmistrzami, a panstwo nie powinno cyrkow sponsorowac :) Powinni sie ksztalcic za wlasne pieniadze.

Ufff, ulżyło mi, kształciłam się za własne pieniądze.
I mam teraz papierek, ozdobiony pieczątką i kilkoma nazwiskami, w tym co najmniej dwoma znanymi, że może mi się nie podobać. Wolno mi iść do teatru i powiedzieć "było beznadziejne, Zapasiewicz się kończy".

A, sory, już się skończył.


Wiecie, co mi przyszło do głowy? W teatrach w rl też istnieje av ;)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 24 Paź 2009, 23:19 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 2318
nick w SL: Morrigan Polanski
Jacku, z tego co piszesz wnioskuję, że nie wiesz, czym jest kulturoznawstwo.

Owszem, na polskich uczelniach istnieją specjalności takie jak teatrologia, czy filmoznawstwo, podpięte pod kultu, ale ta dyscyplina sama w sobie nie ma wiele wspólnego z krytyką. Również teatrologia, czy filmoznawstwo nie uczy wartościowania.

Kulturoznawstwo bada kulturę tworzoną przez człowieka od zarania dziejów w ujęciu zarówno historycznym, jak i antropologicznym, socjologicznym, czy psychologicznym. I nie chodzi tu o tzw. "kulturę wysoką", czy sztukę. Dla kulturoznawcy równie ważne są malunki człowieka jaskiniowego, jak i to, gdzie załatwiał swoje potrzeby fizjologiczne.
Pierwsze, czego uczą przyszłych kulturoznawców, to zasada "NIE WARTOŚCIUJ", "nie patrz na to, co badasz, przez pryzmat kultury w której się wychowałeś". To, że Indianie niszczyli majątek na oczach plemienia, by udowodnić swoje bogactwo i status społeczny nie jest dla kulturoznawcy GŁUPIE, czy NIEDORZECZNE. Jest po prostu INNE. Jest elementem ichniejszej kultury. Również na zajęciach z teatrologii, historii sztuki, czy filmu nie uczy się, po czym poznać, że jedno dzieło jest lepsze od drugiego. Poznaje się historię, twórców, kierunki i tendendcje panujące w danej dziedzinie. Przygląda się narzędziom, którymi się ona posługuje. Owszem, z takim wykształceniem łatwiej zostać krytykiem, ale te studia nie po to są.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 24 Paź 2009, 23:38 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 412
nick w SL: Blanca Carter
Mad oczywiscie,ze mozesz to zrobic, ale nie po to chodzisz do teatru (myle sie;?)
(No chyba,ze ktos Cie o takowa krytyke poprosi- wtedy tak sobie mysle pojdziesz na sztuke kilka razy- kilka jako widz i kilka jako znawca)

IMHO Arystoteles skazil pojmowanie swiata na dlugie wieki i jeszcze dzisiaj nam sie to odbija np postmodernizmem! Sztuka to nie jest jakies pacykarstwo, nieudolne nasladowanie rzeczywistosci i wywolywanie lzawych wzruszen. Sztuka to wartosc absolutna. Postmodernisci bawia sie teraz w nasladowanie samych siebie idac droga blednie wytyczona przez Arystotelesa ( ich poprzednicy nasladowali przynajmniej natura, a ci wstydu nie maja!


Jacek to jest..belkot, to nic nie znaczy, nic nie mowi, wprowadza w blad, jest skrajnym uproszczeniem(;!), rany Julek ;)Arysto byl jednym z pierwszych, najwazniejszym z pierwszych - w zadnym wypadku jedynym:p Cale wieki teoretykow sztuki po nim sie przewalily!
Biedny Arysto:p A jak sie ma rzecz z Platonem Jacek?;)tez cieszy sie taka czarna popularnoscia?
sztuka to wartosc absolutna- mozliwe, tak myslano w sredniowieczu- jak PIekno ,Dobro?
Co to znaczy wartosc absolutna w wypadku sztuki?
wywolywanie lzawych wzruszen- znacie inne wzruszenia??? mniej lzawe czy nielzawe czy jakie sa wzruszenia?;)

Postmodernisci tyle maja do Arystotelesa co zab do kwiatka (piesc do oka ,kwiatek do palta;))

jezeli juz sa tu czeste odwolania to bardziej do Palladia,Le Corbusiera,van den Rohe..do bo ja wiem- Schinkle:)
,Co Wy z tym postmodernizmem?OO,Ludzie?
to juz lepiej krzyczcie"Die Kunst is Tot"?

to, czego wymagasz od nauki wydaje sie do zrealizowania- nie jeden zamozny,nie interesujacy sie ta dziedzina ludzkiej aktywnosci czlek zgromadzil spora kolekcje dziel sztuki kierujac sie wskazowkami fachowcow-inwestycja:)
(2 wieki pozniej cala kolekcja warta 4 szklanek wody-wody Vichy;), ale ciiii)
Sztuki nie da sie ujarzmic ;) jestesmy jedynie jej swiadkami- o jej wartosci zdecyduja nasze prawnukii prapraprawnuki
PS. jak sie kogos cytuje?nie mam doswiadczenia- i nie widze tu takiej opcji:p


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 25 Paź 2009, 00:06 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 840
nick w SL: Darnok Quar
Jacku,
Metoda naukowa to nie fetysz.
Owszem bywa fajna jeśli chodzi o wykazanie, że coś jest bzdurne, ale już jeśli chodzi o postęp, to przypomina mierzenie obwodu Ziemi za pomocą miarki krawieckiej, zrobienie przeskoku i znalezienie lepszej metody, to już raczej kwestia wyobraźni. Oczywiście trzeba potem pokazać, że metoda ta 'spełnia wymogi'. Często można się spotkać, chyba z prawdziwym poglądem, że ci, którzy w nauce dokonywali realnych posunięć, zbytnio się 'metodą naukową' nie przejmowali. I tu jest chyba też jedno z podobieństw do sztuki.
To, że emocje są funkcją rozumu, sądzę, że po namyśle, powinno być oczywiste. Po pierwsze w nim się mieszczą :). Owszem, istnieją jakieś emocje na początku, ale to co się dzieje z nimi później, ich rozwój, to już wynik naszych abstrakcji. Tzn. nie jest abstrakcją uczucie strachu, ale, już to czego się boimy, jest wynikiem namysłu. Jeżeli w naszym myśleniu nie popełniliśmy błędu, to jest spora szansa, że nasz lęk nas dobrze poprowadzi :). Istnieją lęki nieracjonalne, ale z drugiej strony, można przypuszczać, że racjonalne jest, same ich w nas istnienie, w przeciwnym razie, właśnie ewolucja, może by się już ich pozbyła do tej pory? Biologia jest o tyle wygodną nauką, że skoro coś w organizmie jest, to z dużym prawdopodobieństwem, jest do czegoś potrzebne. Może nie zawsze, ale kiedy coś takiego się znajdzie, to wszyscy się podniecają strasznie, a więc normy to nie stanowi :).
Powiedzmy, że również, jeśli chodzi o nauki humanistyczne, zachowuję zdrowy sceptycyzm (tak ja to widzę) ale, trzeba być uczciwym i pamiętać, że nauka może tylko odpowiadać na takie pytania, które daje się w jej ramach postawić. Tzn. nie jestem pewien, czy w ramach którejś z wymienionych nauk da się postawić pytanie o 'lepszość' dzieła. Nie jestem pewien czy to nie jest też, jak pytanie czy czerwony nie jest mokrzejszy od niebieskiego? Może tak, może nie.
Co się tyczy skażenia naśladownictwem 'świata' sztuki. Znów, nie jestem pewien, ale my wszystko z tego świata bierzemy, tzn możemy potem trochę poprzesuwać, ale też dlatego, że takie przesuwania w świecie widzieliśmy. Więc, żeby nagle zobaczyć coś zupełnie innego, musielibyśmy być spoza tego świata. I znów nie wykluczam, ale nie będzie to pierwsze założenie jakie gotów jestem poczynić.
Możemy się spojrzeć na to w sposób optymistyczny, uznać, że skoro w 'naśladownictwie' poszukujemy piękna, tzn. że jest ono w naśladowanym obiekcie :).


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 25 Paź 2009, 00:22 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Luty 2007
Posty: 4035
nick w SL: Jacek Shuftan
Morri, jesli kulturoznawcy tylko poznaja kulture, a nie wartosciuja i nie beda mi wmawiac, ze piosenki wymienianego przeze mnie wczesniej Gracjana Roztockiego sa gorsze od Szopena to ok. Kulture mozna badac jak wszystko inne ( w znaczeniu historycznym).
Blanca juz tlumacze sie z Arystotelesa i jego szkodliwosci.
Czy mozna serio traktowac filozofa, ktory mowi, ze wazon sklada sie z materii i ksztaltu?! Ksztalt jest zawarty w wazonie, boh! Albo jeszcze lepsze, i bardziej szkodliwe, ksztalt jest w umysle garncarza, ciekawe skad sie tam nagle wzial, skoro czlowiek - wg niego - rodzi sie jako 'czysta karta'. Arystotelejska definicja Sztuki: 'od dziel sztuki nie nalezy zadac nic ponad to, ze maja ksztalt' (Dzieje szesciu pojec - Tatarkiewicz). To ma byc filozof?! Sciaga nauke i sztuke na jakies mielizny psychologizmu, a teorie poznania sprowadza do psychiatrii i badania ludzkiego umyslu:(
Platon mowil rozsadnie - piekno istnieje poza dzbanem i umyslem w swiecie idei. Jest obiektywne. Wezmy sie ludzie do roboty, to do niego dojdziemy i bedzie spokoj!
Dlaczego postmodernizm wywodze od Arystotelesa? Bo oni tez mowia, ze nie nie ma piekna absolutnego, jest tylko zabawa znaczeniami, gry slowne ktore do niczego nie prowadza. Poszli nawet dalej niz Stagiryta - on kazal nasladowac rzeczywistosc, oni mowia - nasladujmy samych siebie, i innych artystow, prawdy nie ma, wszystko jest zabawa.
90 procent ludzkosci jest platonikami, chociaz o tym nie wie. Prosty przyklad:
Mamy dwa jablka - jedno mlode, a drugie juz dojrzale. Spytajmy prostej sprzataczki, ktore jest bardziej czerwone. Bez watpienia pokaze te bardziej dojrzale, bo jest platoniczka. Wie, ze istnieje czerwien absolutna (nie w naszym swiecie, ale gdzies tam jest, w swiecie idei) i do niej porownuje wszystkie czerwone jablka.
A co powie sprzataczka arystotelejska i postmodernistyczna?
- Nooo... nie wiem. Czerwien jablka jest w zasadzie w moim umysle, wiec musialabym porozmawiac z psychiatra, zeby to okreslil. Kazdy czlowiek jest inny, wiec dla innego jest tak, dla innego inaczej. W zasadzie okreslanie kolorow to tylko gra jezykowa, wiec wszystko jest mozliwe. Widzialam kiedys film o czerwonym jablku, chcecie zobaczyc?
Jesli wam sie to podoba to czytajcie Arystotelesa i fascynujcie sie Derrida. Ja wole Platona, idealizm i dojrzale jablka:)
PS:
Ja cytowanie robie tak: Zaznaczam kawalek tekstu, potem go wklejam,podswietlam i na gorze klikam w Quote.


Ostatnio edytowany przez Jacek 25 Paź 2009, 00:55, edytowano w sumie 3 razy

Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 25 Paź 2009, 00:30 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 2318
nick w SL: Morrigan Polanski
Cytuje się używając przycisku "Quote" na górze postu.

A co my z tym postmodernizmem? Istnieje i nie da się temu zaprzeczyć ;) Raz się byłam do niego odwołałam i już po łbie. Nie uprawiam intelektualnego rasizmu. Nie mówię, że dzieła zawierające odwołania nie będą w taki, czy inny sposób doceniane i rozumiane przez ludzi nie znających tego, do czego nawiązują. Mówię jedynie, że będą rozumiane inaczej, intencje twórcy nie będą w pełni dostrzegane. Przeczuwam, że skądś może paść odpowiedź w stylu "sztuka jest dla odbiorcy, a nie twórcy". Nie będę się spierać, nie zamierzam wartościować. Moja wcześniejsza wypowiedź stwierdzała fakt, nie dzieliła odbiorców na lepszych i gorszych, mądrzejszych i głupszych.

Lubię Rammsteina. Podoba mi się siermiężny wokal, gitarowe riffy. Nie znam niemieckiego, co nie znaczy, że nie jestem w stanie docenić części walorów ich muzyki, nie będę jej słuchać i radośnie przytupywać, nie będzie mi ona dawała przyjemności. Ale nigdy nie zrozumiem w pełni ich przekazu.

Edit:

Jacek napisał(a):
Morri, jesli kulturoznawcy tylko poznaja kulture, a nie wartosciuja i nie beda mi wmawiac, ze piosenki wymienianego przeze mnie wczesniej Gracjana Roztockiego sa gorsze od Szopena to ok. Kulture mozna badac jak wszystko inne ( w znaczeniu historycznym).


A czy tylko kulturoznawcy będą próbowali Ci to wmawiać? Czy nie może Ci tego wmawiać lubiąca Chopina księgowa? Albo geograf, któremu nie podoba się Roztocki?
Zresztą, chyba mnie nieuważnie czytasz! Kulturoznawca ma w nosie samego Roztockiego. Będzie rozpatrywał jego twórczość w kontekście zjawiska nowych medium i kultury 2.0.


Ostatnio edytowany przez Morrigan, 25 Paź 2009, 01:38, edytowano w sumie 1 raz

Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 25 Paź 2009, 01:10 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 840
nick w SL: Darnok Quar
Raczej o poglądach Arystotelesa i Platona nie podyskutuję zbyt wiele, poza, zapewne jakimś tam nasieniem w głowie zbyt wiele nie pozostało. To w końcu było tak dawno :D. Nie byłem nawet błyskiem w oku taty.
Tym niemniej, jestem przekonany, że 'psychologizowanie', czyli znajomość sposobu w jaki urządzenie, którym się posługujemy, działa, ma dość zasadnicze znaczenie dla ustalenia wiarygodności tego co nasz umysł wypluwa oraz przeprowadzania odpowiedniej korekty.
Żeby było jasne, również, w ostatecznym rachunku, skłaniam się do istnienia pewnych rzeczy w sposób absoluty. Niemniej, nie wiem czy Platon, nie dał się zbytnio ponieść subiektywizmowi (he he) i nie pomylił swych myśli z rzeczywistością :D

tzn nie uwzględniając subiektywności naszego myślenia jesteśmy na nią skazani


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 25 Paź 2009, 01:13 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 412
nick w SL: Blanca Carter
Uwaga! bede probowala "cytowac";)

Cytuj:
Czy mozna serio traktowac filozofa, ktory mowi, ze wazon sklada sie z materii i ksztaltu?! Ksztalt jest zawarty w wazonie, boh! Albo jeszcze lepsze, i bardziej szkodliwe, ksztalt jest w umysle garncarza, ciekawe skad sie tam nagle wzial, skoro czlowiek - wg niego - rodzi sie jako 'czysta karta'. Arystotelejska definicja Sztuki: 'od dziel sztuki nie nalezy zadac nic ponad to, ze maja ksztalt' (Dzieje szesciu pojec - Tatarkiewicz).
To nie jest glupie, wcale- gdyby bylo, to o co by sie zarli zwolennicy Ingra ze zwolennikami Delacroix?kontur czy plama, oto jest pytanie!
"tabula rasa" odnioslabym raczej do mozliwosci przyswajania symboli i znaczen,przetwarzania ich- tworzenia nowych
(dla mnie ta szwaczka czy mlody czlowiek z przedmiesc sa tabula rasa)

Jezeli Platon mowil rozsadnie to mozesz pogrzebac chyba swoja idee "sztuki absolutnej"czy "piekna absolutnego" bo Platon byl ze sztukami na krzywa gebe- sczegolnie plastycznymi
A to piekno absolutne to wlasnie to (tez) Wincelmannowskie - to"wzniosle piekno greckie" powsciagliwe i pozwalajace na harmonijne odczucia,piekno oparte na proporcjach,na braku przesady na tworzeniu idealu,
zimne i obiektywne piekno matematyczne(absolutne?)
Nie wnikam jakimi ciemnymi drogami dotarles do powiazania postmodernizmu z Arysto-Twoje wytlumaczenie mnie nie bardzo przekonuje,
jest to ogromne uproszczenie(bo artysci inspiruja sie bardzo roznorodnymi dzielami)Mysle,ze nieobcy jest Wam termin manieryzmu? sadze,ze wlasnie tym mianem moznaby nazwac to, co jest dla Was "postmodernizmem" -suma doswiadczen artystycznych epoki wyrazana w ekstremalnie "przesadnej" formie, tworzacej nowy trend, kierunek

A Widz nie ma obowiazku zrozumiec przekazu!
nieco respektu dla publicznosci! niech sobie rozumie jak chce i na ile jej intelekt, przezycia, doswiadczenia pozwola!
I tak Morri- jak najbardziej uprzedzilas zarzut- poszlabym w tym kierunku;)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 25 Paź 2009, 02:59 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 2318
nick w SL: Morrigan Polanski
Owszem, manieryzm obcym mi nie jest, ale zupełnie nie do niego chciałam się odwoływać. Manieryzm był owszem sumą doświadczeń, ale jak powiedziałaś, odwołania w tym nurcie były przerysowane, przez co wyraźne i czytelne. Różnicę mamy w koncepcji: manieryzm odwołuje się do doskonałości formy, kunsztu, chce się jawić jako sztuka elitarna. Postmodernizm to przewartościowanie dziedzictwa, odejście z salonów do centrów handlowych, a nawiązania do poprzednich epok mogą w nim być mniej wyraźne, bardziej rozmyte. Właśnie dlatego wspomniałam właśnie o tym, a nie innym kierunku.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 25 Paź 2009, 03:04 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 412
nick w SL: Blanca Carter
Manieryzm oprocz (moze?) hellenizmu nie byl wykrywalny w epoce w ktorej sie "dzial" , dlatego nie mogl formulowac postulatow(kunsztu czy elitarnosci)- o tym czy wspolczesne przejawy sztuki nosza czy tez nie znamiona manieryzmu zadecyduja przyszle pokolenia (uzylam tu bardzo szerokiej definicji manieryzmu-niekoniecznie poznogotycki czy poznorenesansowy,kazda epoka w sztuce konczy sie przerysowaniem,wyolbrzymieniem,zdeformowaniem wczesniej uzywanych kanonicznie form- bez uzycia schematu biologicznego cyklu rozwoju i obumierania sztuk)
Manieryzm nie jest dla mnie okresleniem pejoratywnym dodam


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 25 Paź 2009, 04:29 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 2318
nick w SL: Morrigan Polanski
Dobra, bezsenność mi nie sprzyja, bo wygląda na to, że nie potrafię uformować sensownie postu.

Miałam na myśli Włochy XVI w., z innym użyciem tego określenia nie miałam do tej pory styczności, dziękuję za uświadomienie. To, że termin został ukuty później, nie oznacza, że manieryzm we Włoszech nie aspirował do bycia sztuką salonową. To, że manieryści nie wiedzieli, że są manierystami ani nie pisali manifestów manieryzmu nie znaczy, że nie tworzyli w określony sposób i dla określonej grupy społecznej...

To, że nie jest określeniem pejoratywnym chyba raczej wszyscy wią ;), bo wbrew temu, co mówi Jacek, historia sztuki nauką jest, a nauka raczej nie zwykła tworzyć terminów nacechowanych pejoratywnie (pomińmy ewolucjonistów).

Poza tym, prześlicznie ciągniemy offtop i rano dostaniemy po tyłkach.

Dobranoc.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 25 Paź 2009, 14:39 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 412
nick w SL: Blanca Carter
Nie pogonili nas z tym offtopem-offtopa!!Dziekujemy:D

O manieryzmie wloskim to nawet nie bede sie rozwodzila(to jedna z moich ulubionych epok;)
W swietle tego co pisalam wczesniej-nie do konca nazwalabym wezmy chocby Pontorma malarzem salonowym-wykonal co najmniej 4freski po kosciolach florenckich (sztuka dostepna dla wszystkich)
Mysle tez,ze w tym przypadku nie sami artysci a warunki zewnetrzne( Sacco di Roma,zachwianie pozycji politycznej" Wloch",Reforma)sprawily,ze sztuka przeszla gwaltowne przeobrazenie i"odpowiedziala"na rosnacy lek i niepewnosc wszystkich (taki spleen fin de siecl"u;)))Smutna prawda jest to,ze w epoce kryzysu na zajmowanie sie sztuka moga sobie pozwolic najbogatsi(wolalabyn napisac "mogli":)
Powiaze manieryzm z teatrem(tak troszeczke)Rosso Forentino jeden z inicjatorow manieryzmu-po przeniesieniu sie do Fontainebleau tworzyl przepiekne stroje i scenogafie teatralne (niewiele osob o tym wie-dlatego dziele sie wlasnym zachwytem)
Manieryzm (termin) przez dlugi czas funkcjonowal(i wciaz sie z tym spotykam) jako pojecie nasycone pejoratywnie,tak samo jak Barok a do niedawna -Akademizm.(w jezyku potocznym funkcjonuje nadal-"zmanieryzowany")
Nauka tez ewoluuje,tak jak jej metody,jedne ida do szafy-pojawiaja sie inne
kto dzisiaj wciela w praktyke wskazowki Stanislawskiego?
Panofsky tez nie jest juz autorytetem absolutnym, takie zycie wszystko gna do przodu;)

Dzieki za "cytaty"-dzialaja:)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 25 Paź 2009, 15:52 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 2318
nick w SL: Morrigan Polanski
Morrigan napisał(a):
Nauka tez ewoluuje,tak jak jej metody,jedne ida do szafy-pojawiaja sie innekto dzisiaj wciela w praktyke wskazowki Stanislawskiego?


No ba! Lee Strasberg Theatre and Film Institute w Nowym Jorku, jedna z najsłynniejszych szkół aktorskich na świecie, naucza metodą Stanisławskiego.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 25 Paź 2009, 17:12 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 412
nick w SL: Blanca Carter
heh- no dlatego ";)"Panofsky tez ma sie dobrze:)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 26 Paź 2009, 13:29 
Dołączenie:
Lipiec 2009
Posty: 284
Dyskusja o manieryzmie bardzo ciekawa - osobiście za tym włoskim nie przepadam, ale to oczywiscie gwestia gustu - ale wracajac do tytułu wątku: Czy zombies zniknęły z górnej Morfiny, bo nie przeszły weryfikacji? A może problem w tym, ze nie wiadomo, jak liczyć wiek zombie - od urodzenia, czy od śmierci?
:-(


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 26 Paź 2009, 13:37 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Marzec 2009
Posty: 703
nick w SL: Adamus Inglewood
Lev napisał(a):
Czy zombies zniknęły z górnej Morfiny, bo nie przeszły weryfikacji? A może problem w tym, ze nie wiadomo, jak liczyć wiek zombie - od urodzenia, czy od śmierci?


:) Zombiaki wyłączyłem ponieważ nasi sąsiedzi zalagowali nas nieco i chciałem troszkę odciążyć sima. Ale bez obaw. Jak tylko dorwę się do SL to uruchomię je spowrotem. Wyłączam je jedynie pdoczas imprez - czyli na przykład należy liczyć się z tym, że dziś podczas otwarcia galerii i koncertu "pozombiakować" (ładny neologizm?) się nie da :)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 26 Paź 2009, 13:42 
Dołączenie:
Lipiec 2009
Posty: 284
Adamus napisał(a):
Zombiaki wyłączyłem ponieważ nasi sąsiedzi zalagowali nas nieco i chciałem troszkę odciążyć sima. Ale bez obaw. Jak tylko dorwę się do SL to uruchomię je spowrotem


Dziekuję, nie jestem krwiożerczy, ale czasem po lekturze tego forum mam ochotę postrzelac :->


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 26 Paź 2009, 13:47 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Grudzień 2008
Posty: 185
nick w SL: Shilla Hax
Lev napisał(a):
Dziekuję, nie jestem krwiożerczy, ale czasem po lekturze tego forum mam ochotę postrzelac :->

Lev, genialne rozwiązanie. Całą zła energię nagromadzoną w taki czy inny sposób wyładować na czymś, co nie czuje. I wilk syty i owca cała :)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 26 Paź 2009, 13:55 
Dołączenie:
Lipiec 2009
Posty: 284
Shilla napisał(a):
I wilk syty i owca cała :)


Tylko zombie martwe, no ale im to chyba już nie szkodzi :-|


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 27 Paź 2009, 06:07 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Listopad 2007
Posty: 1181
nick w SL: Krzysztof Aeon
To mogą być jeszcze "martwsze"? :-)


Profil E-mail Offline

Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  

Odpowiedz



Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości

Panel
Góra
Skocz do:  
cron
SecondLife.pl designed by CvX! Powered by phpBB © phpBB Group - tłumaczenie
SecondLife.pl nie jest oficjalną stroną Second Life. SecondLife.pl is an unofficial Second Life website. SecondLife, SL logo and Second Life related graphics are trademarks of Linden Lab.

Entropia Universe , Planet Calypso