Odpowiedz
Autor Wiadomość
Nie podano
PostWysłany: 10 Wrz 2010, 00:11 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Sierpień 2009
Posty: 36
nick w SL: Eris Hawker
Moja przygoda z SL zaczęła się dawno, ale nie wciągnęłam się jakoś szczególnie. Logowałam się raz na ok. 4 miesiące. W roku 2009 spotkałam swoją prawdziwą miłość w realu.. wiedziałam, że "pan M" jest wyjątkową osobą dlatego dążyłam do tego żeby za wszelką cenę być z nim. Zaczęło się na przyjaźni a skończyło na wielkiej miłości. Nigdy nie darzyłam nikogo większym uczuciem. W grudniu byliśmy oficjalnie parą. Nasz związek był idealny. Widywaliśmy się praktycznie codziennie. W lutym a może jakoś tak na początku marca, mój wybranek musiał poświęcić trochę czasu na pracę, więc widywaliśmy się już raz na dwa, trzy lub nawet na cztery dni. Popołudniami nie miałam co robić. Pewnego dnia wpadłam na pomysł by ponownie zalogować się na SL. (To był początek marca...) Mijały kolejne dni a ja logowałam się coraz częściej. Nie zapominałam o swoich obowiązkach, wszystko było w normie do czasu gdy się "wciągnęłam".. Nigdy nie byłam uzalężniona od tego wirtualnego świata, ale stał się on dla mnie ważny. Poznałam wielu ludzi.. Miałam partnerów, przeżyłam wiele rozczarowań.. Siedząc na SL, zarywałam nocki, nie wysypiałam się. Wolałam siedzieć na SL niż wyjść gdzieś ze znajomymi. W moim związku przestało być tak słodko, zaczęły się kłótnie, nieporozumienia... Trwało to do lipca.. W czerwcu i w lipcu poświęcałam już więcej czasu na SL niż na życie realne! Spałam a potem siedziałam przy komputerze, dużo przytyłam, gdyż nie raczyłam ruszyć tyłka i wyjść na dwór.. - tak wyglądało moje życie. Nie miałam czasu dla mojego faceta. Kłóciliśmy się. Nie dałam sobie też wmówić, że za dużo czasu siedzę na SL... (przepraszam, że ciągle powtarzam SL) .. Tuż po moich urodzinach (w lipcu) rozstałam się z moim realnym partnerem.. Na początku było mi dobrze.. siedziałam dalej całymi dniami w wirtualnym świecie, ale zaczęło mi czegoś brakować...W sierpniu powiedziałam sobie "dosyć tego, muszę zająć się realnymi sprawami". Mój były (pan M) pisał do mnie, wciąż mu zależało. Chociaż zrozumiał jak bardzo mu zależy dopiero po tym gdy spotkałam się z moim SL'owym partnerem w realu. Gdy olałam SL'a, znów zaczęłam się spotykać z moją miłością... W sierpniu wróciłam do niego.. Bo go kocham i zrozumiałam jak jest dla mnie ważny... Układa nam się wręcz świetnie.
Wiele szczegółów tej historii pominęłam.. Wątpię żeby komuś chciało się czytać tak długiego posta...
Dlaczego to piszę?
Żeby ostrzec wszystkich, którzy przesadnie poświęcają się SL.
Nie zapominajcie o tym co jest dla Was ważne... Odwracając się od bliskich, zaniedbując ich.. można wiele stracić. Ja straciłam.. moją miłość, znajomych.. ale ich odzyskałam. (całe szczęście). Rozumiem swój błąd i żałuję, że SL pochłonęło mnie tak bardzo.
Za dużo godzin, dni.. tygodni (itd) poświęciłam temu wirtualnemu światu.
Życie jest piękne tylko trzeba umieć dostrzec to piękno. Nie wiadomo ile czasu nam zostało. Powinniśmy z tego korzystać, zamiast zatracać się w SL.
Nie chcę nikogo zniechęcać... Kieruję to do tych, dla których SL jest całym światem. Znam wiele osób, które siedzą na SL non stop. Też siedziałam, ale obudziłam się i zrozumiałam, że to nie jest dobre.
Na dzień dzisiejszy, prawie całkowicie zrezygnowałam z SL'a. Wchodzę bardzo rzadko, a jeśli się pojawiam to tylko dlatego by zamienić parę słów ze znajomymi.
A co do związków na SL - bardzo rzadko są one trwałe a większość znajomych, których uważasz tam za przyjaciół, tak naprawdę ma Cię gdzieś.
Jeszcze muszę dodać, iż to nie jest dla mnie... Większość społeczeństwa jest chora moim zdaniem (bez urazy...) Traktują ten świat zbyt poważnie. Oceniają ludzi w rl na podstawie czynów avatara. W SL można wszystko, można zrobić to na co nigdy w rl byśmy się nie odważyli.

Przepraszam za błędy i niepoprawność, ale pisałam dosyć szybko do tego jest już późno a mi chce się spać.

Możecie mnie krytykować.. Nie dotyka mnie to. Po prostu chciałam to przekazać.. Możliwe, że komuś to pomoże, da do myślenia. Nie wiem, ale to by było na tyle.


Eris.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 10 Wrz 2010, 00:25 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Październik 2009
Posty: 279
Jesteś typową przedstawicielką rasy z gatunku SL, prawie każdy to przeżył.

Podoba mi się że mówisz na dwór a nie na pole.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 10 Wrz 2010, 00:30 
Dołączenie:
Lipiec 2008
Posty: 3307
nick w SL: MaxJames Chemistry
A ja napiszę co innego:

Gratuluję! Gratuluję tego, że zrobiłaś pierwszy krok, czyli przyznałaś się do uzależnienia od SL. Mało uzależnionych potrafi się przyznać do tego. A skoro ktoś zauważa, że się uzależnił, to zapewne jest świadom, że wystarczy podjąć kroki w odpowiednim kierunku (np., silna wola), aby z uzależnienia wyjść. A skoro sporadycznie do SL wchodzisz - dajesz radę walczyć z nałogiem.

Zatem gratuluję po raz kolejny odwagi do przyznania się do uzależnienia.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 10 Wrz 2010, 01:15 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 1716
nick w SL: Llorando Runo
Dominique napisał(a):
Podoba mi się że mówisz na dwór a nie na pole.
A co tu jest do podobania? Południowa cześć polski mówi „na pole” a północna „na dwór”.
Ponoć bierze się to stąd że jak mieszkało się na dworze szlacheckim to wychodziło się na swoje włości – czyli na pole, a jak mieszkało w wiejskiej chacie to się szło na dwór – gdy pan wezwał. ;)

A historyjka ciekawa, i byłby z tego dobry materiał na badania dla przyszłych psychologów, a nie jakieś durne ankiety z którymi tu przychodzą. ;)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 10 Wrz 2010, 09:21 
Administrator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Kwiecień 2007
Posty: 6356
nick w SL: Madelaine Sautereau
Było tu już kilka takich historii i może to tylko moje wrażenie, ale wszystkie brzmią dość podobnie.
Nadal będę twierdzić, że SL "połyka" tych, którzy niewiele mają w rl do stracenia. Ale może mówię to z wyższością osoby, która jest dość odporna na uzależnienia (albo, wg niektórych, jestem skrajnie uzależniona i wypieram ten fakt ;) ).

Zastanawia mnie zwłaszcza jedna cecha wspólna w tych opowieściach. Popadanie w skrajność. Wszystko wg schematu - najpierw obojętne podejście, potem nałóg, zaniedbanie wszystkiego w rl, potem "wyjście" z SL i albo całkowita rezygnacja, albo pojawianie się raz na kilka tygodni/miesięcy. A może wystarczy zachować proporcje?...

Eris, życzę dużo szczęścia w rl :)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 10 Wrz 2010, 10:33 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 328
nick w SL: Ankh Boa
Wiadomo nie od dziś, że internet (komputer) uzależnia.
Z tym, że nie bardzo mogę sobie wyobrazić jak to jest możliwe w przypadku osób "szczęśliwych", "spełnionych", przebywających w związkach itp... Zwłaszcza jeśli chodzi o SL.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 10 Wrz 2010, 10:51 
Administrator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Kwiecień 2007
Posty: 6356
nick w SL: Madelaine Sautereau
Mnie też na to wyobraźni brakuje :)
Jeżeli ktoś, będąc - wg siebie - w szczęśliwym związku, zaczyna spędzać więcej czasu w SL niż rl, to to nie był szczęśliwy związek. Nie dam się przekonać, że może być inaczej.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 10 Wrz 2010, 10:59 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Luty 2007
Posty: 4035
nick w SL: Jacek Shuftan
Wkleje to, co kiedys napisalem Paulinie i Roxanie (ROzana wrocila i narobila bigosu)
. Sam mam juz pupe rozklepana od siedzenia przed monitorem, a zwrot 'juz koncze" jest jednym z najczesciej uzywanych w moim domu.
Podam jednak pare zasad BHP, ktore sobie opracowalem i moze komus sie przydadza?

SPRZET:
Naprawde wazne jest gdzie stoi monitor i na czym siedzimy. Nie bede sie rozpisywal - wszytsko macie tutaj opracowane przez lekarzy:http://med.pam.szczecin.pl/~luke/promocja/podstawowe.htm
Od siebie dodam tylko, ze warto co miesiac zmieniac nieco pozycje monitora - ja przestawiam go raz na prawa, raz na lewa strone biurka.

CALA RESZTA:
1) Nigdy nie wlaczac komputera od razu po wstaniu z lozka. Konczy sie to zazwyczaj tym, ze mamy sprawdzic kilka maili a siedzimy do obiadu w pidzamie. Najpierw mycie, ubranie ,sniadanie, kawa cokolwiek wam do glowy przyjdzie - byle nie komputer!
2) Wyznaczyc sobie w ciagu dnia kilka godzin w ktorych komputer jest WYLACZONY, chocby nie wiem co. Ilosc godzin i czas dnia zalezy od was, ale wazne jest zeby byly to stale godziny. Zadna muzyka z winampa, sluchanie radia online itd, Ma byc wyłączony z kontaktu i już! Jesli bedzie dzialal, zawsze mrugnie jakies okienko na gg, wiec odruchowo sie odpowie, potem nastepne, przy okazji napisze sie post i ... sami wiecie jak to sie konczy.
3) Wychodzic z domu na swieze powietrze, chocby nie wiem jak pilna byla praca w SL. Wiadomo, ze moczenie majtek w jakims brudnym bajorze jest bez sensu i o wiele lepiej posiedziec sobie w SL ( wiem, bo wlasnie wrocilem znad jeziora) ale naprawde warto. Gdy dlugo siedzimy przed kompem myslimy duzo wolniej i zrobimy mniej, niz wypoczeci po glupawym spacerze.
4) Nie palic przy monitorze. Robi sie to zupelnie bezwiednie, paczka znika po paru godzinach, nawet nei wiadomo kiedy. Palic tylko w oknie albo na balkonie. Podziekuja nam za to nasze pluca ( bo jesli w SL jest naprawde ciekawie to o paleniu sie zapomina) oraz oczy i kregoslup - zeby zapalic trzeba wstac:)
5) Zawsze mnie jakos irytowaly zwroty- "Moi znajomi w RL beda zawsze wazniejsi od tych z SL" Jesli o mnie chodzi, to jest w SL kilka osob, ktorych nigdy nie widzialem ale sa o wiele wazniejsze od 90 procent realnych friendsow. Nie zmienia to jednak faktu - z ludzmi z RL trzeba gadac, nawet jesli to marudy i nudziarze. Po prostu dla higieny, tak samo jak spacer, Brak kontaktu z RLowcami to najprostrza droga do nerwicy. Czasem wiec trzeba wybrac imieniny u cioci zamiast super imprezy w SL.
6) Na imprezach nie myslec i nie gadac bez przerwy o SL ( i tak SL interesuje rozmowcow rownie mocno jak opowiesci o naszych snach albo pokazywanie zdjec z wakacji).
7) Wyłączyc przekierowanie IMow na mail. Nie w kazdym przypadku jest to mozliwe, ale dobrze jesli o SL myslimy dopiero po zalogowaniu sie, a nei przy kazdym podejsciu do komputera.

Dodam jeszcze, bo ostanio to zauwazylem ale nigdzie nie znalazlem potweordzenia naukowego;
Gdy siedzimy przy komputerze, zwlaszcza jesli zajmujemy sie czyms co wymaga myslenia (programowanie, tworzenie tekstur, budowanie) nasz mozg jest w stanie wiekszego skupienia niz normalnie. Zajmuje sie abstrakcjami, nie zwykla materia. Nie jest to nic zlego, jesli jednak trwa dluzej to zmiany sa wieksze.
Stad wlasnie bierze sie 'lekka odmiennosc' matematykow, filozofow, informatykow.
Posiedzcie nad jakims programem 2 dni i 2 noce ( oj zdarzalo sie, zdarzalo) a potem od razu spotkajcie sie ze znajomym i zacznijcie rozmowe. Zobaczycie co bedzie sie dzialo! :)
Dlatego:
8) Zajmowac umysl glupotami. Jesli siedzicie dlugo przed komputerem i wasza uwaga jest zajeta tylko tym, zacisnijcie zeby i zrobcie cos innego, co chociaz na chwile odwroci wasza uwage od problemow abstrakcyjnych. Mozna wlaczyc TV i obejrzec "Swiat wg Kiepskich", porozmawiac o bzdurach z kolega (nawet przez Skype) itp.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 10 Wrz 2010, 12:38 
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 867
nick w SL: Deso Ersetu
Llorando Runo napisał(a):
Dominique napisał(a):
Podoba mi się że mówisz na dwór a nie na pole.
A co tu jest do podobania? Południowa cześć polski mówi „na pole” a północna „na dwór”.
Ponoć bierze się to stąd że jak mieszkało się na dworze szlacheckim to wychodziło się na swoje włości – czyli na pole, a jak mieszkało w wiejskiej chacie to się szło na dwór – gdy pan wezwał. ;)

A historyjka ciekawa, i byłby z tego dobry materiał na badania dla przyszłych psychologów, a nie jakieś durne ankiety z którymi tu przychodzą. ;)


Mylisz się, ja mieszkam na południu (Śląsk, dokładniej, Katowice) - i jakbyś powiedział, że idziesz 'na pole', to Cię większość wyśmieje :P

A co do głównego tematu - bywa i tak, ja na szczęście w SL nie zostałem dotknięty tym problemem... Także większość osób które znałem/znam, znało umiar.

Mimo wszystko podziwiam, za silną wolę - ciężko przerwać robić coś, co jest dla nas 'wygodne', nawet jeśli wiemy, że nam szkodzi.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 10 Wrz 2010, 12:42 
Moderator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Grudzień 2008
Posty: 3211
nick w SL: Nemesis Igaly
Deso napisał(a):
Mylisz się, ja mieszkam na południu (Śląsk, dokładniej, Katowice) - i jakbyś powiedział, że idziesz 'na pole', to Cię większość wyśmieje
Potwierdzam. Idę na dwór się mówi u nas.

Co do historii Eris. Poza paroma drobiazgami różnic mogłabym się podpisać pod tym postem obiema łapkami :-P Ale puki co przeszło mi, podchodzę do SL, zresztą nie tylko do SL z większym dystansem i jestem bardziej asertywna :)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 10 Wrz 2010, 13:02 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 1716
nick w SL: Llorando Runo
Nie będę się upierał że cała południowa Polska, może południowa od Krakowa. ;)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 10 Wrz 2010, 15:49 
Dołączenie:
Sierpień 2007
Posty: 607
LLorando znow bedzie zaklinal znaczenie slow tak jak z ta nieszczesna definicja gry :]

a sprawa pola i dworu juz jest dawno wyjasniona.

Dwor wedlug SJP to:
1. «siedziba panującego lub księcia»
2. «ludzie otoczający panującego lub księcia»
3. «obszerny dom mieszkalny, charakterystyczny dla dawnych posiadłości ziemskich»
4. «majątek ziemski z domem i zabudowaniami»
5. «właściciele posiadłości ziemskiej, jej mieszkańcy, administracja»
6. «otwarta przestrzeń na zewnątrz domu»

a wiec w miescie wychodzac poza swoj dom wszystko praktycznie podpada pod 4 lub 5 lub 6.

a na pole sie wychodzi ,ale kosic , siac ,albo sadzic :] ewentualnie mozna wyjsc na pole i popatrzec jak rosnie ,bo pole wg sjp to glownie:
1. «obszar ziemi przeznaczony pod uprawę»

ale "wyjsc na pole" jest poprawne w pewnych kregach bo to regionalizm i wcale nie taki powszechny. Nie powino sie jednak tego uzywac na szerokim forum publicznym tak jak gwary :)


a zeby nie bylo calkiem offtop to co do tematu to coz , zdarza sie :)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 10 Wrz 2010, 17:03 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Sierpień 2009
Posty: 36
nick w SL: Eris Hawker
W swoim poście napisałam, że nigdy nie byłam uzależniona.. Właściwie to sama nie wiem. Może w pewnym stopniu byłam.. I to nie było tak, że nie potrafiłam z tym skończyć. Potrafiłam i to w każdej chwili, lecz po prostu nie chciałam! Jeśli to jest uzależnieniem to się przyznaję bez bicia. :)
Plotę głupoty już.. : )

Jacku, u mnie wyglądało tak, że wstałam z łóżka, włączyłam komputer, poszłam się umyć, wzięłam jedzenie i siedziałam na SL prawie do rana! (oczywiście znalazłam czas na kąpiele itp. ale szczerze mówią zaniedbałam się trochę) A spałam do 14... Na chwilę obecną sama sobie się dziwię, wręcz nie wierzę w to, że SL tak mnie pochłonęło.

Dziękuję Mad. :)

Na SL już siedzę rzadko i cieszę się z tego, ale bardzo chętnie z Wami podyskutuję. Służę wszelką pomocą i dobrą radą.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 11 Wrz 2010, 17:03 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 560
nick w SL: wredna Jantarka Balczo
Wzruszyła mnie Twoja historia :D

Jestem w SL ponad 3 lata - tak, jestem uzależniona...a ostatnio to już nawet chora z uzależnienia :)... ale, jak boga kocham, komputer odpalam dopiero jak ogarnę ril - inaczej się nie da...co więcej - nawet schudłam przez SL :D a związki ? Nooo Panie...rewelacja.

Znaczy co ? jak się chce - to się da ?
no, da się.

Cytuj:
W swoim poście napisałam, że nigdy nie byłam uzależniona..

cały Twój post to jedno wielkie uzależnienie i bezmyślność :) Mimo wszystko - życzę powodzenia , ale i tak wiem że tu wrócisz, zawsze wracają,
:)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 11 Wrz 2010, 17:47 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 1716
nick w SL: Llorando Runo
Jan jak zwykle trysnęła życzliwością i serdecznością, ale w jednym ma rację – z opisu historii i na moje oko wynika że autorka tematu była uzależniona, jeśli na rzecz uzależnienia (SL) zaniedbywała obowiązki w RL – cytat: „Nie zapominałam o swoich obowiązkach, wszystko było w normie do czasu gdy się "wciągnęłam"...”.
Niestety zaniedbywanie obowiązków na rzecz czegoś w co się wciągnie jest już definiowane jako nałóg.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 12 Wrz 2010, 10:11 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Sierpień 2009
Posty: 36
nick w SL: Eris Hawker
Ależ ja nie odeszłam w SL. :)
Tylko wchodzę bardzo rzadko i tylko wtedy kiedy mi się naprawdę nudzi.
Jeśli juz jestem na SL to gram w Zyngo (z braku zajęcia).


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 12 Wrz 2010, 16:56 
Dołączenie:
Marzec 2010
Posty: 688
nick w SL: Pavlo Boucher
ErisHawker napisał(a):
Jeśli juz jestem na SL to gram w Zyngo (z braku zajęcia).

Czekaj, czekaj, mówiłaś coś o uzależnieniach ? :->


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 12 Wrz 2010, 17:41 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Sierpień 2009
Posty: 318
nick w SL: Dex Euromat
Okej. Ja prawdopodobnie jeste uzależniony od Internetu - chociaż potrafię wytrzymać do tygodnia bez sprawdzania e-maila.
Co do rad Jacka:
1. Włączam kompa po wstaniu z łóżka, ale w czasie kiedy VISTA raczy się załadować jestem w stanie:
a) Umyć się
b) Przebrać się w domowe ciuchy
c) Przygotować i zjeść śniadanie

2. Wyłączam kompa co jakiś czas (nawet jeśli nie, to zamykam klapkę żeby o nim nie myśleć)

3. Dobrze że uruchomili nowe delikatesy, przynajmniej można się przejść po piwo, którego w innym spożywczaku nie znajdziesz ;)

4. NIE DOTYCZY - nie palę

5. Gadam z ludźmi

6. Na imprezach nie gadam o SL

7. Dobrze że gmail.com ma pojemną skrzynkę :) Filtruję to co do mnie przybywa.

8. Zajmuję się głupotami (muszę zawsze coś mieć w łapie - coś miętolić) :)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 12 Wrz 2010, 21:09 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Sierpień 2009
Posty: 36
nick w SL: Eris Hawker
Pav - w Zyngo nauczyłam się grać stosunkowo niedawno. (jakiś miesiąc temu)
Nie, to akurat nie jest uzależnienie, bo nie gram dla kasy i nie mam tak, że muszę, tylko z nudów bo nic innego mi na SL nie zostało. Tak samo jak włączam grę na komórce, bo mi się nudzi w danym momencie i już nie wiem co ze sobą mam począć.
Nie każdy kto lubi pograć sobie w takie beznadziejne gierki jakim jest Zyngo, musi być od niego uzależniony.
Ja na SL i tak jestem rzadko. Nie mam teraz czasu i ochoty logować się codziennie.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 12 Wrz 2010, 22:27 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 560
nick w SL: wredna Jantarka Balczo
ErisHawker napisał(a):
Pav - w Zyngo nauczyłam się grać stosunkowo niedawno. (jakiś miesiąc temu)
Nie, to akurat nie jest uzależnienie, bo nie gram dla kasy i nie mam tak, że muszę, tylko z nudów bo nic innego mi na SL nie zostało. Tak samo jak włączam grę na komórce, bo mi się nudzi w danym momencie i już nie wiem co ze sobą mam począć.
Nie każdy kto lubi pograć sobie w takie beznadziejne gierki jakim jest Zyngo, musi być od niego uzależniony.
Ja na SL i tak jestem rzadko. Nie mam teraz czasu i ochoty logować się codziennie.


hmmmm wchodzić do SL pograć w Zyngo ? :mrgreen: :mrgreen:
Ja znam w necie ciekawsze gierki niż Zyngo - chyba nie chciałoby mi się walczyć z lagami, żeby poklikać w cyferki.
Ktoś tutaj nie jest szczery do końca :)

A w sumie i tak naprawdę...a kogo to... :mrgreen:


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 13 Wrz 2010, 21:04 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Sierpień 2009
Posty: 36
nick w SL: Eris Hawker
Myślcie sobie co chcecie, ja nie będę się tłumaczyć. :) W gierki online nie grywam, bo zwyczajnie mnie nie kręcą i tyle powinno wystarczyć.
A co do SL... w wolnym czasie może założę jakiś mały sklepik, gdyż od dawna mam to w planach. Nie będzie mi to pochłaniało dużo czasu, więc pomyślę nad tym.
Od klubów i innych zajęć już jakiś czas temu się uwolniłam i raczej nie mam zamiaru do nich wracać, bynajmniej na razie. Wolę zająć się realem i swoimi obowiązkami. SL przesunęłam na dalszy plan i mam zamiar zaglądać tylko wtedy kiedy naprawdę nie będę miała nic do roboty. Na chwilę obecną wychodzi mi to świetnie.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 14 Wrz 2010, 10:37 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Październik 2007
Posty: 85
nick w SL: Tahani Petrov
Llorando Runo napisał(a):
Nie będę się upierał że cała południowa Polska, może południowa od Krakowa. ;)

Raczej na wschod od Krakowa- u mnie na poludniu przy granicy czeskiej rowniez mowi sie 'na dwor' 8-)

Ja bylam uzalezniona od SL ( nawet prace mgr napisalam rok pozniej niz powinnam wlasnie przez uzaleznienie od SL ), zycie zmusilo mnie do pojscia do pracy, odciecia pepowiny i... do tanszego internetu na ktorym SL nie wyrabial :D


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 14 Wrz 2010, 15:06 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Wrzesień 2010
Posty: 9
nick w SL: leila cisse
:shock: ale sie czepiliscie tego zyngo , to fakt w necie sa ciekawsze gry ale nie wszystko mozna zmiescic w jednym oknie a tu mozna pogapic sie na pieknistego awka (jesli ktos takiego ma) pograc w zyngo i przy okazji poklikac z lepszym lub gorszym znajomym :)

po 1 sl nie obciąża tak kompa jak np gg, przegladarka internetowa i jeszcze gra ktora sie ciagle wiesza heheheh

widzicie przynajmniej jakies + tego zyngo (wole dyngo)
:-P ;-) 8-)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 15 Wrz 2010, 00:58 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Październik 2009
Posty: 279
leila cisse napisał(a):
poklikac z lepszym lub gorszym znajomym :)


Jestem ciekaw definicji lepszego i gorszego znajomego :P


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 15 Wrz 2010, 17:22 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Wrzesień 2010
Posty: 9
nick w SL: leila cisse
:lol: znajomi lepsi lub gorsi to tacy z którymi chętnie się rozmawia do których piszemy od razu po zalogowaniu... a ci gorsi to tacy z którymi gadamy z braku laku hahhahha lub tez tylko i wyłączne z grzeczności :-P


Profil E-mail Offline
PostPost został usunięty przez Madelaine 15 Wrz 2010, 21:17.
Powód: post sprzeczny z regulaminem
Nie podano
PostWysłany: 16 Wrz 2010, 23:27 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Lipiec 2007
Posty: 60
nick w SL: Clarysa Whitfield
Doskonale pamiętam jakie miałam podejście do SL na samym początku. Bardzo dystansowe. Kiedy słyszałam wyznania pikselowych par, nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać. Nie do pojęcia dla mnie było, żeby wyznawać cokolwiek komuś kogo zna się jedynie z pikselowej gierki, bo tak w ów czas postrzegałam SL.
Jednak w miarę jak zaczęłam coraz więcej czasu spędzać z określonym gronem ludzi, okazało się, że ja również potrafię się zżyć z co niektórymi. Wtedy SL zaczęło mnie wciągać. Spędzałam w nim stanowczo za dużo czasu, logowałam się kiedy tylko mogłam, aby móc porozmawiać z slowymi przyjaciółmi, czy pikselowym facetem. Maniakalnie kupowałam lindeny wydając na nie setki. Kiedy musiałam załatwić coś w RL, wyjść z domu, albo co gorsza gdzieś wyjechać na dłużej, wizja, że nie będę mogła zalogować się na SL w najbliższym czasie była dla mnie niemałym dyskomfortem. W RL do stracenia miałam bardzo dużo. A jak ono konkretnie ucierpiało? Straciły na tym głównie kontakty z moją najbliższą rodziną, dla której byłam jak widmo - widzieli mnie, ale nie mogli ze mną rozmawiać dłużej niż kilka minut o rzeczach typu gdzie leży to czy tamto, bo zwyczajnie myślami byłam gdzie indziej, w SL. Miałam okres, w którym stanowczo wolałam spędzać czas z ludźmi poznanymi tutaj niż moimi najbliższymi rlowcami. Wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy i wmawiałam sobie, że przecież nic się nie dzieje, a ja mogę odseparować się od SL kiedy zechcę. Oczywiście tak nie było, nie dałabym zwyczajnie rady. Sądzę, że to było uzależnienie. Jednak pewne wydarzenia z mojego SL spowodowały, że natychmiastowo nabrałam do SL dystansu. Zrozumiałam, że to jedynie świat iluzji, a prawdziwe uczucia między ludźmi mogą tu mieć miejsce jedynie po przeniesieniu znajomości do reala. Dziś nie traktuję SL w ten sam sposób. Nudzi mi się, nie ma za bardzo gdzie chodzić, dużo ludzi, z którymi się rozrabiało odeszło, lub ma przerwę. Nie odczuwam nawet specjalnej potrzeby logowania się do SL, a w większości kiedy to robię po prostu odstawiam lalkę w jakieś miejsce i zajmuję się czymś totalnie innym. Jestem mega szczęśliwa w RL i za nic nie wyobrażam sobie powrotu do tego zdominowanego przez SL życia.
Co do związków, jeśli już o nich mowa. Będę się upierać, że te slowe to tylko fikcja ;) Jak długo można się oszukiwać, że jest miedzy nami coś, jeżeli nie znamy się w RL? Co innego oczywiście, jeżeli "związek" zostanie przeniesiony do RL, ale nie czarujmy się - jeżeli chcemy go ograniczyć do pikseli, prędzej czy później nie będzie po nim śladu. Nie mam zamiaru bawić się w fikcyjne pikselowe związki już nigdy więcej, a tkwię w tym przekonaniu od dość dawna.
Ograniczyłam SL, nie zrezygnowałam z niego zupełnie, ani nie wygląda to tak, że loguję się raz na pół roku. Jednak w RL mam wszystko to, czego nigdy w chwili obecnej nie pozwoliłabym sobie odebrać przez SL - życie, które wygląda tak jak tego chciałam, wspaniałych przyjaciół i wspaniałego faceta, wymarzone studia. SL jest jedynie dodatkiem dla zabicia nudy, gdy nie ma już nic innego do roboty. Tak powinno być zawsze. Ale jak większość SLowców, miałam chwile zapomnienia, kiedy nie bardzo potrafiłam określić co jest ważniejsze, RL, czy SL. Dziś moja odpowiedź jest stanowcza i jednoznaczna. SL to zabawa.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 18 Wrz 2010, 14:29 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Sierpień 2009
Posty: 36
nick w SL: Eris Hawker
Claryso, bardzo ładnie to napisałaś.
Mam teraz podobne podejście do SL jak Ty.
Nie bawię się w SL'owe związki. Do partnerów wpisałam swojego realnego chłopaka, który i tak nigdy nie wchodził i nie wchodzi na SL, gdyż po prostu nie pociąga go SL (jak twierdzi).

Przekonałam się również, że większość wirtualnych "przyjaciół" ma nas gdzieś, ale to normalne.. to tylko wirtualny świat. Niektórzy znajomi z rl mają gdzieś to co się ze mną dzieje więc Ci z SL tym bardziej będą mieli.

Jednak znalazły się osoby, które dalej utrzymują ze mną kontakt, piszą, pytają się jak sobie radzę w rl. Takich osób jest niewiele, naliczyłam dokładnie 2 takie osoby. Czasem myślę, iż warto właśnie dla nich zalogować się do SL, bo wspierali mnie w trudnych chwilach. Co prawda wirtualnie, ale szczere rozmowy mi pomogły.

Przyznam się, że czasami wolę porozmawiać o problemach z kimś zupełnie obcym, z kimś kogo nie znam w rl.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 18 Wrz 2010, 14:45 
Moderator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Grudzień 2008
Posty: 3211
nick w SL: Nemesis Igaly
/me Przypomina sobie wspólny grób dwóch awatarów, który stał w Polskiej Republice, pomnik wielkiej miłości w SL ;-)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 18 Wrz 2010, 14:59 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Lipiec 2007
Posty: 60
nick w SL: Clarysa Whitfield
ErisHawker napisał(a):
Przekonałam się również, że większość wirtualnych "przyjaciół" ma nas gdzieś, ale to normalne.. to tylko wirtualny świat. Niektórzy znajomi z rl mają gdzieś to co się ze mną dzieje więc Ci z SL tym bardziej będą mieli.


Skrajną naiwnością jest poszukiwanie przyjaciół w SL. Znalezienie ich oczywiście nie jest jakąś totalna abstrakcją, bo faktycznie można poznać osoby, z którymi znajomość stanie się czymś więcej niż pikselową zabawą. Osobiście poznałam kilka osób z SL w RL i nie żałuję tego, no może poza jednym przypadkiem :mrgreen: Udało mi się znaleźć w SL prawdziwych przyjaciół, którzy są nimi przede wszystkim realnie, a nie fikcyjnie. Tylko dzięki nim nie żałuję zmarnowanego na SL czasu, choć w chwili obecnej SL nie ma już nic wspólnego z naszą przyjaźnią ;)
W SL w "związkach" tak poważniej zatraciłam się dwa razy. Jedną z tych osób poznałam w realu, drugiej nie. Kiedy teraz o tym myślę, w dalszym ciągu nie mogę pojąć jak mogłam dać wciągnąć się w coś takiego będąc 100%ową realistką. A jednak, shit happens. Było, minęło i nigdy nie wróci (na szczęście :mrgreen: )


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 18 Wrz 2010, 16:29 
Dołączenie:
Marzec 2010
Posty: 15
Jak to powiedział kiedyś mój avatar do innego avatara - "W SL nie ma przyjaciół, są tylko ludzie z którymi jestem zmuszony przebywać" :)

PS. A zauważyliście, że na Mazowszu ludzie przebywają na dworzu, a w reszcie Polski - na dworze?


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 18 Wrz 2010, 17:00 
Moderator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Grudzień 2008
Posty: 3211
nick w SL: Nemesis Igaly
Mimi A. napisał(a):
PS. A zauważyliście, że na Mazowszu ludzie przebywają na dworzu, a w reszcie Polski - na dworze?
Już była awantura o to, że na południu, na wschód od krakowa mówi się "na pole" :mrgreen:

Clarysa napisał(a):
Skrajną naiwnością jest poszukiwanie przyjaciół w SL.

W SL można mieć prawdziwych przyjaciół. Bardzo łatwo ich poznać, będą z nami wtedy gdy dzieje się nam krzywda, będą nas wspierać i pomagać, czasem jeśli trzeba narażając własny avatar na różne nieprzyjemne sytuacje. Ich nie trzeba szukać, sami się pojawią ;)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 18 Wrz 2010, 17:25 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Lipiec 2007
Posty: 60
nick w SL: Clarysa Whitfield
Nem napisał(a):
Clarysa napisał(a):
Skrajną naiwnością jest poszukiwanie przyjaciół w SL.

W SL można mieć prawdziwych przyjaciół. Bardzo łatwo ich poznać, będą z nami wtedy gdy dzieje się nam krzywda, będą nas wspierać i pomagać, czasem jeśli trzeba narażając własny avatar na różne nieprzyjemne sytuacje. Ich nie trzeba szukać, sami się pojawią ;)


Miałam na myśli raczej sytuację, w której człowiek nastawiony jest na znalezienie sobie przyjaciół głównie w SL. Pewnie, że miło jest, jeżeli uda się ich w SL mieć, co oczywiście jest jak najbardziej możliwe, ale chyba zdecydowanie lepiej jest w pierwszej kolejności zawierać przyjaźnie RLowe, prawda? Licząc na posiadanie przyjaciół z pikselowa, można zostać totalnie samym, bo raczej wątpliwe jest, że ktoś przez całe życie będzie się z nami przyjaźnił bez wdrążenia takowej znajomości do świata realnego. Zresztą ciężko porównać egzystowanie w SL do tego realnego, również pod względem posiadania przyjaciół. Chyba o wiele lepiej mieć z kimś kontakt osobiście niż przez obrazkowy czat.


Profil E-mail Offline
PostPost został usunięty przez Madelaine 18 Wrz 2010, 17:52.
Powód: zbędny komentarz
PostPost został usunięty przez Madelaine 18 Wrz 2010, 17:52.
Powód: sprzątanie
Nie podano
PostWysłany: 19 Wrz 2010, 14:55 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Marzec 2008
Posty: 291
nick w SL: Janusz Rau
Uzależniania nie można tak jednoznacznie szufladkować.
Nie wszystko kręci się w około życia towarzyskiego w SL.
Znam wiele osób szlifujących tu swoje talenty (z dobrym skutkiem).
Graficy, skrypterzy, deweloperzy itp.
Oczywiście oni również są uzależnieni,
ale każda pasja jest uzależnieniem i wymaga różnych wyrzeczeń.
Nie ma nic za darmo.
Ilu wielkich tego świata miało poukładane życie rodzinne.
Wszystko co pasjonujące pochłania.
Czym bardziej się w nią wkręcamy tym mniej czasu pozostaje na inne sprawy.
To jest naturalne.
Osobiście uwielbiam SL, choć ma masę wad, jedną z nich jest połykanie, pożeranie upływającego czasu w niemiłosiernie szybkim tempie, ale jeśli istnieje reinkarnacja, to w zasadzie nigdzie się nie śpieszę ;)
A poza tym Golfsztrom zanika i zaraz wszyscy zamarzną. Ja zapewne na swojej parceli :))


Profil E-mail Offline

Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  

Odpowiedz



Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 4 gości

Panel
Góra
Skocz do:  
SecondLife.pl designed by CvX! Powered by phpBB © phpBB Group - tłumaczenie
SecondLife.pl nie jest oficjalną stroną Second Life. SecondLife.pl is an unofficial Second Life website. SecondLife, SL logo and Second Life related graphics are trademarks of Linden Lab.

Entropia Universe , Planet Calypso