Odpowiedz
Autor Wiadomość
Nie podano
PostWysłany: 27 Lip 2010, 22:09 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Październik 2009
Posty: 382
nick w SL: Artemida Charisma
Oglądając Teleexpress usłyszałam coś co mnie trochę zastanowiło. Ktoś zgłosił wirtualna kradzież rzeczy z gry internetowej. Chodzi o wcale nie małe realne pieniądze: http://www.olsztyn.com.pl/wiadomosc,168 ... otych.html

Większość z nas również inwestuje realne pieniądze do SL, są tacy co na wirtualnym świecie zarabiają realne pieniądze.
Świat wirtualny i realny zaczynają się przenikać i łączyć. Biznes is biznes.
Jednak to przenikanie i łączenie nie dotyczy tylko biznesu. To przenosi się na inne sfery
"Bywając" w SL, żyjąc swoim wirtualnym życiem poznajemy innych "uczestników" tego właśnie świata.
Ludzie zawierają całkiem poważne związki w SL, biorą śluby, "rodzą i wychowują" dzieci......
W sumie niby to całkiem normalne bo Sl to zabawa itp...
Ale - skoro wirtualna kradzież to prawdziwa, realnie wyceniona kradzież to czy taki związek małżeński zawarty w SL ma jakieś swoje realne konsekwencje?
Czy ktoś kto w RL ma całkiem realnego męża czy zonę biorąc ślub w SL z innym partnerem nie powinien być posądzony całkiem realnie o bigamię?
Zaraz pewnie podniesie się krzyk ze tam nie ma prawdziwego urzędu, kościoła, księdza, ze to działa jak w filmie. Ok, może i tak jest.
Ale osoby biorące ślub w SL planują swoja wirtualna przyszłość, mieszkają razem, kupują suknie/garnitury, obrączki, wynajmują wirtualne kościoły itd. To nie jest scenariusz wymyślony na potrzeby filmu, to nie jest pod publikę.

Pewnie ktoś pomyśli ze jestem wrogiem związków w SL - wrogiem może nie, ale jak zaczyna się związek kończy się zabawa, bo przeważnie druga osoba rości sobie do nas bardzo duże prawa.
To może jestem starą zgorzkniałą panna która nawet w SL nie może liczyć na partnera? - Nic bardziej mylnego.
Większość już wie, ze jestem w SL ze swoim realnym mężem chociaż nawet go nie mam w partnerstwie. Bo po co? Partnera/męża mam jednego i to mi wystarczy. Mamy wspólny domek ze wspaniała plaza gdzie się relaksujemy gdy nie możemy jechać na prawdziwa plażę :).
Przyjaciół każdy z nas ma cala masę, każdy ma swoje miejsca w które lubi chodzić, w wielu miejscach bywamy tez razem.

Jestem ciekawa co wy o tym myślicie? O przenikaniu tych dwóch światów, o wirtualnych kradzieżach, wirtualnych związkach, ślubach itp.

Czekam na wasze przemyślenia


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 27 Lip 2010, 22:21 
Dołączenie:
Lipiec 2010
Posty: 472
nick w SL: Bartek Bressig
Ja to usłyszałem w radiu i powiem szczerze, że zaciekawiło mnie. Czekałem tylko aż usłyszę słowa "Second Life" ale sie nie doczekałem. Uważam ze to nie jest pierwsza osoba, której coś "skradziono" z avatarka, zwłaszcza jeżeli zainwestowało się w to pieniądze. Doszły mnie słuchy ze LL blokowało konta (z różnych powodów nie będę wy mieniał) gdzie ktoś "włożył" prawdziwe pieniądze w awka i obiekty. Ciekawe czy postępowanie przeciw LL mogliby wszcząć.

Pozdrawiam Bartek Bressig
___
*HELP ANIMALS*
http://maps.secondlife.com/secondlife/Flevoland/180/222/21
http://helpanimals-sl.blogspot.com/


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 27 Lip 2010, 22:50 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Październik 2009
Posty: 382
nick w SL: Artemida Charisma
Wiesz, jeśli ktoś inwestuje w SL realne pieniądze ale postępuje niezbyt uczciwie (copyboty lub złamanie TOS) to LL ma całkowitą racje i prawo do blokowana konta. Tu nie ma o czym dyskutować.
Osoba zbanowana może sama dochodzić swych praw i udowadniać Lindenom swoja niewinność. Nie wiem czy jest możliwość wystapniena na calkiem realna droge sądowa....
Swoja drogą nie spotkalam jeszcze w SL przedstawicieli Temidy ;)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 27 Lip 2010, 22:57 
Dołączenie:
Lipiec 2010
Posty: 472
nick w SL: Bartek Bressig
Artemida.Charisma napisał(a):
Swoja drogą nie spotkalam jeszcze w SL przedstawicieli Temidy

jeszcze nie, ale nie martw się :mrgreen: Już wkrótce powstanie pewnie sąd :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

A z LL można się dogadać dzwoniąc głównie w czwartki w okolicach 12stej naszego czasu ;) Wydukać Heloł, plis konekt mi wicz polisz spiker. czasem kilka razy trzeba powtórzyć POLISH aż zrozumieją i łączą Pan Piotr :lol: jest bardzo miły ;-)


Całuski :-) Bartek Bressig


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 27 Lip 2010, 23:20 
Dołączenie:
Luty 2009
Posty: 221
Fajny temat.. to sobie troche popisze… oczywiście wszystko jest moim skromnym zdaniem.

Zacznę może od tego że kiedy widzę jak ktoś gdzieś pisze "RL to RL a SL to SL" czyli wydaje się mu że rozgranicza te "tematy"… to taka osoba nabywa u mnie automatycznie status ograniczonej, z którą wspólnego chce mieć tylko tyle, ile musze. Z chwilą kiedy ktoś wchodzi do SL i nawiązuje kontakt z inną osobą, automatycznie staje się to jego "Realem", ponieważ SL jest tylko pośrednikiem w porozumiewaniu się, jak telefon. Nadawcą i odbiorcą jest człowiek, w grę wchodzą uczucia i emocje… jak można to rozgraniczać?

Uważam że jeśli ktoś w wirtualnym świecie żywi uczucia do kogoś a w RL ma partnera to jak najbardziej jest to zdrada. Nie wiem czy Bóg istnieje, w kościoły nie wierze, ceremonia zawarcia związku małżeńskiego w RL jest dla mnie równo ważna jak powiedzenie sobie w wirtualnym świecie że się kocha i chce się być razem, jest to po prostu forma zakomunikowania sobie nawzajem że jest się zainteresowanym wejściem w związek, i co za tym idzie przyjęcia wszystkiego co się z tym wiąże (wyłączności, partnerstwa itp.), czy zdrada mentalna jest lepsza od fizycznej?... jak dla mnie nawet gorsza. Ludzie razem spędzają czas, razem się śmieją, razem płaczą… jak można to rozgraniczać?

Jeśli ktoś w wirtualnym świecie prowadzi interes, inwestuje w niego i czerpie zyski, potem kupuje za to chleb, czy nawet inwestuje realne pieniądze by się pobawić i poczuć się lepiej, jak można mówić że to nie jest prawdziwe.

Czasu spędzonego przed komputerem nikt nam nie zwróci, dlatego każda spędzona chwila w wirtualu jest częścią naszego życia, jeśli spędzamy w nim dużo czasu to staje się sposobem na życie, różnicą jest tylko to że musimy zaspokajać fizjologiczne potrzeby naszych ciał, poza tym wirtual nie różni się niczym od reala, nie jest ani gorszy ani lepszy, jest tylko inny… dla mnie jak najbardziej prawdziwy.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 28 Lip 2010, 00:04 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Październik 2009
Posty: 382
nick w SL: Artemida Charisma
Właśnie Serbitar, o to mi chodzi.
W sumie nie da się wyłączyć komputera i równocześnie przestać myśleć o tym co się działo/dzieje w sl.
To wciąga, zaprząta umysł, pochlania nasz czas, energię a często niemałe realne pieniądze.

Żyjemy równocześnie w tych dwóch światach i często sami komplikujemy sobie niepotrzebnie życie.
Nigdy nie wiadomo kto siedzi po drugiej stronie "kabelka". Moze to być bardzo nieśmiała osoba która potrzebuje pomocy zęby się otworzyć na innych, ale może tez być groźny dewiant w najlepszym przypadku gnębiący nas psychicznie.
Znam takie przypadki.
Często ktoś udaje milutkiego, kochającego i w ogóle miód. Potrafi omotać dana osobę tak, ze ta daje mu swoje realne dane, zdjęcia na naszej klasie, nr telefonów, hasła do sl i co tam jeszcze. A później płacze ze ja prześladują, włamują się na konto, wykorzystują zdjęcia, imy itp.
To skrajne przypadki ale się zdarzają. Przez cały okres mojego "życia" w SL poznałam kilka takich osób. To przykre. Zabawa przestaje być zabawa a zaczyna być koszmarem. A miało być tak pięknie....


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 28 Lip 2010, 00:28 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Wrzesień 2009
Posty: 30
w tym programie radiowym nie bylo mowy ze oskarzenie dotyczy SL, byla mowa o broni ktora zostala skradziona avatarowi, wiec podejrzewam ze byla to jakas gra walki...

nie zgodze sie z opinia ze wszystko w sl jest realne, to zalezy od indywidualnego podejscia kazdej osoby...
znam malzenstwa z rl ktore sa razem w sl ale nie spotykaja sie tam(badz spotykaja ale nie sa razem, roznie to bywa)... wiele z nich wcale nie traktuje zwiazkow w sl powaznie, umawiaja sie jakie zasady stosuja, jakiej granicy im nie wolno przekroczyc... traktuja to jak urozmaicenie, rozrywke, ale nie uczucia i zdrade... raczej flirt kontrolowany i zabawe w ubieranie laleczek i budowanie domkow... (slowa jednego z nich: kocham moja ****, szczegolnie teraz kiedy jestem w sl, zadna z tych kobiet z ktorymi bylem w sl tego nie zmieni, to tylko zabawa, animacje, zabijanie nudy i czasu, zona ma wglad w moje logi, ja w jej, nie mamy przed soba tajemnic, widze co ci meczyzni do niej pisza, czasem sa oblesni, ale ufamy sobie a po tylu latach potrzebujemy troszke pikanterii zeby sie podkrecic ")
widzialam kiedys taki program w ktorym psycholog udowadnial ze flirt w pracy czy w necie dodaje nam pewnosci siebie, umila czas i powoduje ze mamy lepszy nastroj, a za nim wcale nie musi isc zdrada... dla mnie dopoki nie wkraczamy w informacje o swiecie realnym czyli nie przywiazujemy sie do realnej osoby, nie kontaktujemy sie poza sl, nie ma zdrady... jest jedynie zabawa laleczkami i animacjami... czy osoba ktora morduje innego gracza w grze moze byc nazywana morderca? albo ktos ogladajacy film porno(w rl) podnieci sie mechanicznie- czy to znaczy ze wtedy zdradzil ? sa w sl osoby ktore kreci tylko i wylacznie "role playing", znam je bardzo dlugo i nic o nich nie wiem, doslownie nic(nie mowia o sobie...)- nigdy nie zakocham sie w samym avatarze(be znajomosci osoby w rl), moge zawrzec z nim jakis zwiazek slowy, ale nie bedzie to niczym innym niz tylko zabawa... co innego jesli wkraczamy w rl... wtedy to juz cos wiecej... jesli przekroczymy granice- bedzie to zdrada...

to bylo na temat zdrady, a teraz ogolnie:

sl jest zawsze czescia rl, gdyz zabiera nam czas w rl... my(nasze ciala) jestesmy w rl i uzywamy w tym czasie trojwymiarowego czatu, a jak potraktujemy ten rodzaj programu: jak komunikator miedzy 2 realnymi osobami czy tylko gre? to juz nasza sprawa... jedni udaja, traktuja sl jak fantazje, zabawe, inni angazuja sie tam calkowicie i sl jest dla nich zyciem...


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 28 Lip 2010, 00:43 
Dołączenie:
Luty 2009
Posty: 221
Artemida.Charisma napisał(a):
W sumie nie da się wyłączyć komputera i równocześnie przestać myśleć o tym co się działo/dzieje w sl.


Oczywiście że się da, to nie jest kwestia "prawdziwości" SL, a raczej Twojego zaangażowania emocjonalnego. W RL jak idziesz do sklepu, robisz zakupy to jak wracasz do domu nie myślisz o kasjerce. Tak samo w wirtualnym świecie jeśli nie przywiązujesz do czegoś większej wagi to po wyłączeniu komputera o tym nie myślisz. Są ludzie o różnej wrażliwości, jedni angażują się szybciej, bardziej i głębiej innym może to wszystko przychodzić ciężej.

Artemida.Charisma napisał(a):
Żyjemy równocześnie w tych dwóch światach i często sami komplikujemy sobie niepotrzebnie życie.


Błędem jest myśleć że SL to zabawa, jak napisałem w poprzednim poście SL to normalne życie, wybory emocjonalne jakie podejmujemy w SL niosą ze sobą realnie odczuwalne konsekwencje. Nie rozumiem w czym tu można sobie niepotrzebnie komplikować życie? Masz na mysli brak świadomości o konsekwencjach jakie może nieść ze sobą na przykład wirtualna podróż na kulki z Jasiem kiedy masz w domu kochającego Cie Tomka?, to kwestia Twojej moralności... takie rzeczy chyba powinno się wiedzieć/czuć kiedy można coś zrobić a kiedy nie. Jeśli nie potrafisz tego to może kierują Tobą jakieś podświadome pragnienia wynikające z niedoborów życiowych...

Artemida.Charisma napisał(a):
Nigdy nie wiadomo kto siedzi po drugiej stronie "kabelka".


Oczywiście że w wirtualnych światach są oszuści, byli i będą... ale ilu ich jest w RL???, idziesz do pubu poznajesz faceta wydaje Ci się miły a tak naprawdę może się okazać psycholem patroszącym ludzi... gdziekolwiek spotkasz obcą osobę to nigdy nie będziesz pewna kim/czym ona jest...

XEN napisał(a):
umawiaja sie jakie zasady stosuja, jakiej granicy im nie wolno przekroczyc...


Jak dla mnie już samo to świadczy o tym że SL traktują poważnie.

XEN napisał(a):
raczej flirt kontrolowany i zabawe w ubieranie laleczek i budowanie domkow...


Sęk w tym właśnie że w SL nie ma laleczek, awatarami kierują ludzie, SL to nie SIMS'y, jednak ja nie miałem na myśli primów, awatarów itp, chodziło mi o emocjonalne zaangażowanie w wirtualny świat, i wszystkie emocje jakie się z tym wiążą...


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 28 Lip 2010, 08:34 
Dołączenie:
Lipiec 2008
Posty: 3307
nick w SL: MaxJames Chemistry
Znalazłem właśnie przez przypadek coś, co częściowo pasuje do tematu, chociaż ja szukałem tylko definicji słowa awatar...

http://blog.o.pl/robokeeper/2010/02/16/awatar/ - wydaje mi się, że problem postrzegania SL i RL jest tutaj nieco rozjaśniony wprosty sposób. Chociaż sama definicja słowa awatar się nie pojawia.

Czyli ogółem pod linkiem mowa o przenikaniu świata realnego i cyfrowego.



I aby offtopu nie robić, to zadam proste pytanie - jak wycenić cyfrowe wyposażenie swojej postaci z gry w realnje walucie? Bo może ja mam spory majątek w tych różnych grach i o tym nie wiem?


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 28 Lip 2010, 09:11 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 1716
nick w SL: Llorando Runo
projekt napisał(a):
I aby offtopu nie robić, to zadam proste pytanie - jak wycenić cyfrowe wyposażenie swojej postaci z gry w realnje walucie? Bo może ja mam spory majątek w tych różnych grach i o tym nie wiem?
Pewnie uśredniając cenę za jaką dane przedmioty są sprzedawana na portalach aukcyjnych.
Swego czasu gdy grałem w EVE Online to kupowałem na początku doładowanie dla konta Premium na Allegro, i widywałem tam konta na sprzedaż z tej gry - ze statkami, kredytami, skill’ami- i miały one jakąś uśrednioną wartość, poniżej której nie były sprzedawane. Tak samo jest z WoW’em - grą o której zapewne traktuje artykuł.

p.s. swoją drogą są osoby które zarabiają realną kasę na „farmieniu”, czyli zbierania wirtualnej gotówki czy przedmiotów w takich grach. Istnieją nawet całe „farmy” pracowników zatrudnianych w krajach dalekiego wschodu, a i w Chinach dzieci tak po kilkanaście godzin dziennie całymi grupami są wykorzystywane.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 28 Lip 2010, 09:26 
Dołączenie:
Lipiec 2008
Posty: 3307
nick w SL: MaxJames Chemistry
Czyli wynika z tego, że cyfrowe dobra też mają swoją realną wartość. Właściwie po samym SL widać, że to, co wirtualne, może realnie wzbogacać.

A skąd podjrzenie, że w artykule chodzi o WoW? Może to być nawet bitefight.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 28 Lip 2010, 09:30 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Marzec 2010
Posty: 61
nick w SL: Antek Rizooto
Sądzę, że tu bardziej o Tibię chodzi. Tam często się takie różne akcje dzieją.
A jeśli chodzi o to, jak przeliczyć dobra wirtualne na pieniądze to tylko można przeliczyć na tyle, za ile się je zdobyło.
A skoro już w temacie to pamięta ktoś tę transakcję?
http://webhosting.pl/Rekordowa.sprzedaz.stacji.kosmicznej.w.wirtualnym.swiecie.za.realne.pieniadze


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 28 Lip 2010, 09:35 
Dołączenie:
Lipiec 2008
Posty: 3307
nick w SL: MaxJames Chemistry
Aż mnie korci, aby zaryzykować i zaproponować, aby zrobić taką wycenę któregoś z regionów w Second Life... Chodzi mi o region zabudowany, który już jakiś czas istnieje, np. jakiś polski land.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 28 Lip 2010, 09:38 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Marzec 2010
Posty: 61
nick w SL: Antek Rizooto
Proponuję Taboo bądź Fresh, gdyż do ceny wlicza się także popularność miejsca. ;-)

A tak do tematu jeszcze, to według mnie SL jest integralną częścią naszego RL, samo zalogowanie się daje nam możliwość kontaktu z drugim człowiekiem. Tak jak napisał chyba Serbitar wyżej, to jest jak telefon, czy chat z tym, że tutaj możemy więcej.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 28 Lip 2010, 11:20 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Wrzesień 2009
Posty: 30
Serbitar napisał(a):

Jak dla mnie już samo to świadczy o tym że SL traktują poważnie.


nie, to jest tak samo jak w sytuacji kiedy idziemy na impreze w rl i umawiamy sie z mezem ze sie bawimy oddzielnie, flirtujemy... ale nie zwiazujemy sie przeciez z innymi, bo to ma byc tylko zabawa jednego wieczoru- to wszystko

Serbitar napisał(a):

Sęk w tym właśnie że w SL nie ma laleczek, awatarami kierują ludzie, SL to nie SIMS'y, jednak ja nie miałem na myśli primów, awatarów itp, chodziło mi o emocjonalne zaangażowanie w wirtualny świat, i wszystkie emocje jakie się z tym wiążą...

widzisz to wlasnie zalezy od podejscia... pisalam o tym ze ja nie jestem avatarem, ja tylko kieruje avatarem, tak jak dziecko kieruje laleczka ktora sie bawi w domku dla lalek, sa osoby ktore utozsamiaja sie ze swoim avatarem, a inne nie...
przyznam sie ze sie utozsamialam z moja postacia jakis czas temu(angazowalam emocjonalnie), teraz juz nie... przeszlo mi(moze dlatego ze mialam mala przerwe...)
kilka dni temu spotkalam mezczyzne ktory opowiadal mi o tym jak przebiera swoj avatar, pokazywal mi swoj dom itd.- strasznie sie tym ekscytowal, a ja zdalam sobie sprawe ze mnie to juz nie kreci, ze traktuje sl tylko i wylacznie jak czat i wchodze zeby pogadac ze starymi znajomymi, to nie jest juz moje zycie, to tylko czat, dla niego to jest drugie zycie... powiedzialam mu, ze nie przebieralam mojego avka kilka mcy, ze przestalam przywiazywac wage do wygladu mojego avatara, ze nie mam domu w sl i ze nie bawi mnie juz to - jakos tak zgasl, zamilkl, moze sie 'zgorszyl' (tak jak ty piszac o osobach ktore mowia ze oddzielaja sl od rl...) i przestal ze mna gadac...
mam wrazenie ze takie podejscie do tych ktorzy jednak sie nie angazuja mocno w sl, nie spedzaja tam duzo czasu, jest troche na zasadzie na ktorej funkcjonuja niektorzy katolicy: nie miesci im sie w glowie ze ktos moze nie wierzyc w boga i "nie chodzenie do kosciola" oznacza tylko i wylacznie lenistwo, a nie przekonania... - dlaczego ten przyklad? moi znajomi nie wierzyli, ze mnie nie bylo przez ostatnie tygodnie, byli przekonani ze mam alta, ktorego w tym czasie uzywalam i bylam jednak w sl, jedna osoba nawet szantazowala mnie, zebym powiedziala co to za alt, nie wierzyla ze sl moglo mnie przestac krecic i byc wazne...

sl zawsze jest czescia rl i zostawia jakis slad w psychice prawdopodobnie(nawet jako gra, przeciez zabawy z dziecinstwa tez maja wplyw na rozwoj dziecka, pozostaja jednak tylko zabawami) i ma wplyw na rl, ale jedni sa mniej wrazliwi inni bardziej... i w niektorych to moze nigdy nie zostawic sladu ani wrazenia...


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 28 Lip 2010, 11:56 
Dołączenie:
Luty 2009
Posty: 221
Cytuj:
widzisz to wlasnie zalezy od podejscia... pisalam o tym ze ja nie jestem avatarem, ja tylko kieruje avatarem, tak jak dziecko kieruje laleczka ktora sie bawi w domku dla lalek, sa osoby ktore utozsamiaja sie ze swoim avatarem, a inne nie...
przyznam sie ze sie utozsamialam z moja postacia jakis czas temu(angazowalam emocjonalnie), teraz juz nie... przeszlo mi(moze dlatego ze mialam mala przerwe...)
kilka dni temu spotkalam mezczyzne ktory opowiadal mi o tym jak przebiera swoj avatar, pokazywal mi swoj dom itd.- strasznie sie tym ekscytowal, a ja zdalam sobie sprawe ze mnie to juz nie kreci, ze traktuje sl tylko i wylacznie jak czat i wchodze zeby pogadac ze starymi znajomymi, to nie jest juz moje zycie, to tylko czat, dla niego to jest drugie zycie... powiedzialam mu, ze nie przebieralam mojego avka kilka mcy, ze przestalam przywiazywac wage do wygladu mojego avatara, ze nie mam domu w sl i ze nie bawi mnie juz to - jakos tak zgasl, zamilkl, moze sie 'zgorszyl' (tak jak ty piszac o osobach ktore mowia ze oddzielaja sl od rl...) i przestal ze mna gadac...
mam wrazenie ze takie podejscie do tych ktorzy jednak sie nie angazuja mocno w sl, nie spedzaja tam duzo czasu, jest troche na zasadzie na ktorej funkcjonuja niektorzy katolicy: nie miesci im sie w glowie ze ktos moze nie wierzyc w boga i "nie chodzenie do kosciola" oznacza tylko i wylacznie lenistwo, a nie przekonania... - dlaczego ten przyklad? moi znajomi nie wierzyli, ze mnie nie bylo przez ostatnie tygodnie, byli przekonani ze mam alta, ktorego w tym czasie uzywalam i bylam jednak w sl, jedna osoba nawet szantazowala mnie, zebym powiedziala co to za alt, nie wierzyla ze sl moglo mnie przestac krecic i byc wazne...


My się chyba nie rozumiemy, dla mnie SL jest jak rozmowa przez telefon, pośredniczy w kontaktach między ludzmi i tyle, to jak wyglądają awatary lub czy ktoś ma domek mnie niewiele interesuje, również kwestia przywiązania do swojego awatara nie jest istotna, jestem w SL juz długo i mi również dużo rzeczy się znudziło, ale nie o to chodzi, chodzi o kontakt miedzy ludzki a SL ze swoimi domkami, awatarami i innymi primami tylko w nim posredniczy, jak telefon, czy poczta. I tego nie można rozgraniczyć przekazujesz komuś prawdziwemu swoje emocje i ktoś prawdziwy je odbiera za pośrednictwem SL, nie ważne jakiego masz awatara.

Istnieje też kwestia dystansu do siebie, do wirtualnych światów itp, jak ktoś przyjdzie i mnie zwyzywa albo obije wirtualnym baseballem to nie idę w kąt płakać, bo mam do tego dystans ale zdaje sobie sprawę że jaki by on nie był to jest tam człowiek i próbuje sie realnie zabawić moim kosztem.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 28 Lip 2010, 12:02 
Dołączenie:
Lipiec 2008
Posty: 3307
nick w SL: MaxJames Chemistry
Zauważyłem, że zapominamy o czymś. SL to nietylko chat, czy zabawa domkami. To również prowadzenie biznesu, edukacja itp. I od razu dodam, że mam na myśli te formy, które zrodziły się najpierw w RL, a SL tylko pozwala na ich rozszerzenie (np. e-learning 3D)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 28 Lip 2010, 12:46 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Wrzesień 2009
Posty: 30
Serbitar napisał(a):
My się chyba nie rozumiemy, dla mnie SL jest jak rozmowa przez telefon, pośredniczy w kontaktach między ludzmi i tyle,.....
.....
chodzi o kontakt miedzy ludzki a SL ze swoimi domkami, awatarami i innymi primami tylko w nim posredniczy, jak telefon, czy poczta. I tego nie można rozgraniczyć przekazujesz komuś prawdziwemu swoje emocje i ktoś prawdziwy je odbiera za pośrednictwem SL, nie ważne jakiego masz awatara.


nie rozumiemy sie... ja nie twierdze ze sl nie jest dla ciebie realnym kontaktem, napisalam juz wyzej:
Xen napisał(a):
my(nasze ciala) jestesmy w rl i uzywamy w tym czasie trojwymiarowego czatu, a jak potraktujemy ten rodzaj programu: jak komunikator miedzy 2 realnymi osobami czy tylko gre? to juz nasza sprawa... jedni udaja, traktuja sl jak fantazje, zabawe, inni angazuja sie tam calkowicie i sl jest dla nich zyciem...


dla Ciebie to realny kontakt dla innych nie... znam faceta, ktory w kazdej rozmowie bawi sie w scenki(robil to ze mna, z moja znajoma chyba tego samego dnia i kilkoma kobietami ktore znam), zaczynamy normalnie rozmawiac i nagle on opisuje jak gdzies ze mna jedzie, wiatr rozwiewa mi wlosy i tworzy scenariusz itd :) prosilam zeby tego nie robil, bo mnie to nie bawi, ze chce porozmawiac normalnie jak 2 ludzi a nie lalki w tanim romansie, ale jego to nie wzrusza, gdy zacznie, jest jak zaczarowany, jedyne wyjscie to tp albo mute... on nie okazuje prawdziwych emocji, on je gra... widocznie tego potrzebuje, to jest jego sl... znam go bardzoooo dlugooo, nie wiem ile ma lat i gdzie mieszka, nie wiem co robi w rl, czy ma rodzine... nic nie wiem... nie jest prawdziwy, jest zwyklym pustym avatarem udajacym romanse w sl... odbiera SL zupelnie inaczej niz ty... i to jest jego prawo, a ty nie mozesz twierdzic ze on ma tez prawdziwe emocje(bo ty je masz), gdyz on ich nie ma, nie moze kochac mnie o 8 rano, a mojej kolezanki o 8 wieczorem-prawda? bawi sie innymi jak laleczkami, to jest jego rozrywka, mozemy tego nie akceptowac ale to jest fakt, dla niektorych sl to tylko zabawa...


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 28 Lip 2010, 13:16 
Dołączenie:
Lipiec 2009
Posty: 284
Serbitar napisał(a):
Cytuj:
dla mnie SL jest jak rozmowa przez telefon.


A ja to do rozmów przez telefon wolę używać telefonu.

Ale ponieważ SL to królestwo wolności, to niech każdy sobie z tej aplikacji korzysta tak jak chce :)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 28 Lip 2010, 13:21 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Wrzesień 2009
Posty: 30
Lev napisał(a):

Ale ponieważ SL to królestwo wolności, to niech każdy sobie z tej aplikacji korzysta tak jak chce :)


"AMENT" :-P hahahaa


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 28 Lip 2010, 14:33 
Dołączenie:
Luty 2009
Posty: 221
Cytuj:
dla niektorych sl to tylko zabawa...


...która generuje realne emocje.

Tu nie rozmawiamy o tym czy SL może być zabawą, tu rozmawiamy o tym czy SL można rozdzielić z RL, to że niektórzy bawią się w SL innymi ludzmi nie jest dla mnie żadnym argumentem na to że oni rozdzielają te dwa światy, nawet przeciwnie, leczą się w ten sposób lub zaspokajają inne swoje emocjonalne potrzeby.

O człowieku można się wiele dowiedzieć po prostu obserwując go, nawet jeśli ktoś udaje kogoś kim nie jest, czasem ma swoje gorsze dni i widać tego kim jest naprawdę... nawet w takim wirtualnym świecie, nie spotkałem jeszcze osoby która potrafiłaby długo coś udawać, w końcu wszystko wypływa i póki nie spotkam to nie uwierzę że takie istnieją, jesli piszesz że znasz tą osobe dłuuuuugo... to jak dla mnie tylko świadczy o tym że kiepski z Ciebie obserwator. Piszesz ze nic o nim nie wiesz, to skąd wiesz że nie jest taki jakim się pokazuje? może w RL tez lubi się tak bawić.

Piszesz że nic nie wiesz o tym człowieku, ja też nic o nim nie wiem, więc jesteśmy na tej samej pozycji startowej, zabraniasz mi twierdzić że angażuje się on w SL emocjonalnie, a sama z przekonaniem twierdzisz że tak nie jest, dlaczego?. Moja hipoteza jest tak samo trafna jak Twoja ;).


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 28 Lip 2010, 15:53 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Październik 2009
Posty: 382
nick w SL: Artemida Charisma
Moj awatar ma moje cechy charakteru - nie umiem udawać ze jestem kimś innym. Więc wchodząc do wirtualnego świata i rozmawiając z wirtualnym postaciami wypowiadam swoje prawdziwe myśli i opinie. Jeśli pisze ze dla mnie coś jest głupie to tak właśnie uważam. Sama postać awatara to tylko obraz za którym chowa się prawdziwy człowiek. Bo co komu do tego jak się nazywam czy jak wyglądam lub gdzie mieszkam?? Niech mnie lubią czy nie lubią za to jaka jestem a nie jak wyglądam i ile mam lat.
Zawsze zbywałam pytania o rl stwierdzeniem ze rl jest moje i tylko moje. Jestem kobietą i mam kobiecego awatara. To że jestem w SL ze swoim realnym mężem wyszło przypadkiem ale z perspektywy czasu uważam ze nawet dobrze ze tak się stało. W pewnym sensie mam spokój jeśli chodzi o partnerstwo.

Pozwolę sobie zacytować fragment z artykułu przytoczonego przez projekta:
Cytuj:
Awatar jest obecnie reprezentacją informatyczną realnego człowieka lub grupy ludzi w wirtualnym świecie przestrzeni cybernetycznych. Za ekranowymi ruchami, reakcjami i poglądami, kryje się zawsze ktoś realny, kto żyje jakby drugim, innym życiem, realizując często rzeczy niemożliwe dla niego w rzeczywistym świecie. Nie miejmy też złudzeń, awatar jest przeważnie tym, czym nie możemy być realnie, w wyglądzie i zachowaniu.

Właśnie - za awatarem, obrazkiem na ekranie monitora, za jego nickiem (imieniem i nazwiskiem) kryje się ŻYWY człowiek który potrafi współodczuwać. Czasem jest to wrażliwy człowiek a czasem bardzo dobry manipulator.
Cytuj:
Wszystkie wydarzenia mając charakter serio, będąc wynikiem relacji między uczestnikami, powołują do życia realne związki w nierealnym świecie.

Relacje miedzy uczestnikami powołują REALNE związki. To nie jest zwykły czat w którymś ktoś napisze "Ja cie kocham, daj mi buzi". Tu jest piękna sceneria, cudowne krajobrazy, wschody i zachody słońca i często bardzo realne animacje postaci działające na nasza wyobraźnie. Więc flirt czy miłość w SL będzie jak najbardziej realna. Szczególnie dla kogoś kto bierze SL całkiem poważnie.
Cytuj:
Jest to wiec drugi, inny świat niż ten „nasz”, pozwalający uciec z niego i stworzyć sobie drugie życie. Nagminnymi stały się już przypadki zatracenia się uczestników i kompletnego wyłączenia się ze świata realnego.

No właśnie. Jeśli ktoś nie ma dystansu do tego co się dzieje na ekranie komputera, tego co się dzieje w SL to jego SL zaczyna zamieniać się w RL. Czytałam gdzieś o przypadku ze realni małżonkowie żeby się pocałować włączali dwa komputery i wchodzili do SL.
Podobne zachowanie obserwuje wśród ownerow niektórych polskich klubów - przesiadują godzinami w wirtualnej rzeczywistości żeby dopilnować spraw swojego klubu. Dobrze, robią to dla nas, żebyśmy się mieli gdzie spotykać, żeby nam było przyjemnie, żeby grała świetna muzyczka. Tylko jakim kosztem???? Oczywiście swojego realnego świata. Przecież po moim wyjściu z SL jeśli mam opłacone wszystko w terminie to ten klub będzie stal nadal, ci ludzie nadal będą się bawić, dj lub radio nie przestanie grac...
A często słyszę - mąż ma do mnie pretensje, chłopak mnie zostawił, itp bo ciągle przesiaduje w SL.


Serbitar napisał(a):
Istnieje też kwestia dystansu do siebie, do wirtualnych światów itp, jak ktoś przyjdzie i mnie zwyzywa albo obije wirtualnym baseballem to nie idę w kąt płakać, bo mam do tego dystans ale zdaje sobie sprawę że jaki by on nie był to jest tam człowiek i próbuje sie realnie zabawić moim kosztem.


Tak Serbitar, taki dystans powinien mieć każdy - do siebie samego i do wirtualnego świata.
Powiem ci jeszcze że ja wychodząc z SL czasem myślę nad tym co się tam wydarzyło, o tym co usłyszałam od niektórych osób, próbuje analizować czyjeś zachowanie. W sumie to normalne bo rozmawiałam z żywymi ludźmi ukrytymi za awatarami. Ale nie potrafię żyć tak żeby nie rozdzielić RL od SL nawet jeśli pomyślisz ze jestem ograniczona. To twoja opinia i mam ja głęboko....

Moje RL jest ważniejsze od wszystkiego co się dzieje w SL
- nie wejdę i stracę prace? No cóż, mówi się trudno, ważne ze posiedzę z dziećmi nad lekcjami
- nie wejdę i stracę ziemie/dom? No cóż, mogłam wcześniej opłacić tier, teraz muszę jechać z rodzina na biwak
- nie wejdę i ktoś się obrazi bo.... powiedzmy zaprosił mnie na imprezę? Jeśli będzie mądry to się nie obrazi a zrozumie ze widocznie miałam coś ważniejszego do zrobienia.

Bywa i tak ze niektóre osoby wchodzą do SL z nudów, by namieszać i zabawić się czyimś kosztem. Inne na tyle biorą SL poważnie ze każde niepowodzenie przezywają realnie, nie śpią po nocach itp. A jeszcze inne - mszczą się za swoje niepowodzenia na innych awatarach rozpowiadając nieprawdziwe historie.
No cóż, jesteśmy tylko ludźmi z ludzkimi charakterami, z ludzkimi emocjami schowanymi za ładne "laleczki".

Uff, koniec wywodu. Moze pisze trochę nie po kolei, ale pisze co mi aktualnie przyjdzie do głowy. Nie mam zbytnio czasu tego poukładać, wybaczcie ;)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 28 Lip 2010, 16:23 
Dołączenie:
Marzec 2010
Posty: 688
nick w SL: Pavlo Boucher
Gdy czytałem nie jeden artykuł o SL i słuchałem nie jednego reportażu w mediach i słyszałem tam zdanie: "Ludzie rejestrują się do świata Second Life bo mają kompleksy, problemy ze swoim EGO czy realne problemy" to denerwowałem się.
Owszem, nie znaczy to, że takich ludzi nie ma, bo są i to wcale nie mało. Jednak znaczna większość ludzi wchodzi do SL dla zabawy (bynajmniej polaków) i wcale nie wiąże się to z żadnymi defektami życia realnego.

Mimo to uważam, że SL jest właśnie po to by móc stworzyć siebie samego takiego jakiego uważamy i żyć tak jak chcemy i nikt nie ma prawa w to ingerować czy to krytykować, pod warunkiem, że nie odbywa się to czyimś kosztem.

Zgodzę się, że dystans powinien być. Zauważyłem, że jeżeli dany avatar angażuje się w mocno emocjonalny związek w SL czy zobowiązuje się do pewnych rzeczy w SL (praca, swój klub, biznes itp.) to spędza coraz więcej czasu w SL by jak najlepiej oddać swoje zaangażowanie. Przez to zatraca się ten dystans. Czasem warto to zrozumieć w porę.
Można prowadzić biznes czy być zaangażowany w związek ale równomiernie oddawać się Realowi jak i SL. Kwestia poukładania sobie wszystkiego.

Znam kilka przypadków gdy SL zbyt mocno przenika do RL. Jest to na tyle niebezpieczne, że może prowadzić to niezbyt miłych skutków. Począwszy od zawodu spotkaniem z wirtualną osobą w RL, a skończywszy na krzywdzie cielesnej czy psychicznej.

Moim skromnym i subiektywnym zdaniem, nie można będąc w SL uważać wszystkich za swoich przyjaciół, być niewiadomo jak otwartym i przelewać swoje RL do SL. Szybko to co powiemy o naszym RL w SL nieodpowiedniej osobie może się obrócić przeciwko nam, nie zdążymy się nawet obejrzeć.

Nie powinno się też całkowicie wzbraniać od ujawniania swojego RL. Owszem, jak ktoś się zaprze rękami i nogami to nie odezwie się na voice (nie ujawniając głosu ani dźwięków z domu), nie uzupełni profilu i będzie unikać tematu RL jak ognia, ale po co?
Avatary to tylko nasze pixelowe "ja", za tym avatarem (jak już mówiła Artemida) siedzi sobie człowiek i czasem, żeby ktoś nam zaufał, zrozumiał nasze intencje, czy chociażby by przekonać kogoś do swoich racji warto co nieco o sobie powiedzieć.

To tylko moje osobiste wnioski, oparte na własnych obserwacjach ;)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 28 Lip 2010, 17:28 
Administrator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Kwiecień 2007
Posty: 6356
nick w SL: Madelaine Sautereau
Pav napisał(a):
znaczna większość ludzi wchodzi do SL dla zabawy (bynajmniej polaków)

"polaków" czy jednak Polaków?
No i wchodzą dla zabawy, czy nie, bo trudno z tego zdania wywnioskować.


Powody, dla których jesteśmy w SL są przeróżne. Nadużyciem byłoby stwierdzenie, że tyle powodów ilu użytkowników, ale na pewno nie da się tu niczego uśrednić czy uogólnić.
Są tacy, którzy weszli z nudów, z ciekawości, z chęci spróbowania innego życia, zarobienia pieniędzy albo ich wydania. Niektórzy realizują się tu artystycznie, bo w rl nie mają takich możliwości (siły przebicia, talentu, pieniędzy etc), inni traktują SL jako jeszcze jeden sposób dotarcia do odbiorcy; niektórzy spełniają swoje fantazje (nie, nie tylko erotyczne), inni używają SL jako bardzo rozbudowanego komunikatora i szybko dążą do przeniesienia relacji do pierwszego życia.
A zresztą po cholerę się mądrzyć, przecież to oczywiste.

To, w jaki sposób traktujemy SL i jak łączymy lub rozgraniczamy oba światy, to sprawa każdego z nas - bo każdy robi to po swojemu, wg swojego uznania lub możliwości. I mamy do tego pełne prawo.

Ja niechętnie mówię o swoim rl, chociaż te osoby, które znam lepiej i bliżej, wiedzą więcej - niektóre bardzo dużo. I z drugiej strony to kim jesteś w pierwszym życiu mało mnie interesuje. Zmusiliście mnie tą dyskusją do myślenia ;), doszłam dzisiaj do wniosku, że najciekawsza jest dla mnie mieszanka realnej osoby stojącej za awatarem i sam awatar, jako kreacja.

Identyfikuję się z Madelaine. Podpisuję się pod tym, co robi i mówi, zawsze. Jestem gotowa ponieść odpowiedzialność za głupoty, jakie zdarza się jej popełniać ;)
Z drugiej strony mam kilka altów "niewolniczych", służących mi przede wszystkim jako modelki i dodatkowe miejsca na grupy, na użytek bloga, czasami też jako forma kryjówki, kiedy chcę być w SL, ale nie mam ochoty na spotkania ze znajomymi. I tu, przyznaję, zdarza mi się "bawić lalkami".

Pav napisał(a):
jeżeli dany avatar angażuje się w mocno emocjonalny związek w SL czy zobowiązuje się do pewnych rzeczy w SL (praca, swój klub, biznes itp.) to spędza coraz więcej czasu w SL by jak najlepiej oddać swoje zaangażowanie. Przez to zatraca się ten dystans. Czasem warto to zrozumieć w porę.

To kwestia priorytetów. Zawsze tak uważałam i nadal uważam, że większość z nas jest w SL dlatego, że brakuje nam czegoś w rl. Nie, nie mam na myśli leczenia kompleksów czy braku jakiegokolwiek życia prywatnego, nie chodzi mi o skrajności. Szukamy tu ludzi, z którymi można porozmawiać, szukamy sposobów na zabicie nadmiaru wolnego czasu, szukamy okazji do flirtu itd. Pierwsze życie potrafi doskonale egzekwować swoje prawo pierwszeństwa, przychodzi chwila, kiedy SL... szarzeje. Nadal jest, gdzieś w tle, ale przesłonięte czymś znacznie ważniejszym. Realnym.

Tyle tego na teraz. Mogłabym dłużej, ale jeszcze pośniecie ;)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 28 Lip 2010, 19:13 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Marzec 2010
Posty: 61
nick w SL: Antek Rizooto
A ja chciałbym tylko zwrócić uwagę na pewien fakt:
Cytuj:
Jestem ciekawa co wy o tym myślicie? O przenikaniu tych dwóch światów, o wirtualnych kradzieżach, wirtualnych związkach, ślubach itp.

Czekam na wasze przemyślenia

Cytuj:
To twoja opinia i mam ja głęboko....


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 28 Lip 2010, 20:45 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Październik 2009
Posty: 382
nick w SL: Artemida Charisma
Antek zdanie wyrwane z kontekstu. Odpowiedziałam Serbitarowi na jego zdanie :)
Nie doczytałeś :))

Serbitar napisał(a):
Zacznę może od tego że kiedy widzę jak ktoś gdzieś pisze "RL to RL a SL to SL" czyli wydaje się mu że rozgranicza te "tematy"… to taka osoba nabywa u mnie automatycznie status ograniczonej, z którą wspólnego chce mieć tylko tyle, ile musze.


Artemida.Charisma napisał(a):
Ale nie potrafię żyć tak żeby nie rozdzielić RL od SL nawet jeśli pomyślisz ze jestem ograniczona. To twoja opinia i mam ja głęboko....


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 29 Lip 2010, 01:10 
Dołączenie:
Luty 2009
Posty: 221
Cytuj:
To twoja opinia i mam ja głęboko....


Cóż mi pozostaje, życzę tego samego :), myślałem że mam do czynienia z dorosłym człowiekiem, mała pomyłka ;). Rozmawiać już chyba nie ma o czym.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 29 Lip 2010, 10:52 
Administrator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Kwiecień 2007
Posty: 6356
nick w SL: Madelaine Sautereau
A jednak coś jeszcze dorzucę.
Pomyślałam sobie dzisiaj rano, że to są dwa zupełnie różne tematy - sprawa kradzieży w wirtualnych światach i nasze podejście do relacji rl-SL.
Bo można przecież być w SL tylko i wyłącznie dla pieniędzy, swojego awatara wykorzystując tylko jako "wtyczki" umożliwiającej kontakt handlowy z innymi. Nie mieć w SL przyjaciół, utrzymywać tylko konieczne relacje, nie bawić się w dom, seks czy tańce w klubach, oddzielać mocno i skutecznie swoje pierwsze życie od drugiego... a przy tym żyć z tego, co się w SL zarobi.
Wtedy kradzież dóbr wirtualnych jest jak najbardziej przeliczalna na realne pieniądze. I w takiej sytuacji to, czy w SL tylko pracuję, czy angażuję się emocjonalnie ma drugorzędne znaczenie.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 29 Lip 2010, 14:02 
Dołączenie:
Czerwiec 2008
Posty: 22
Tak sobie czytam i czytam no i nie moge poprostu musze :))
Wydaje mi sie, ze postawienie bariery miedzy sl i rl to jednak podstawa. Ja wiem, ze jest grupa ludzi, ktorzy za wszelka cene chca wmowic wszystkim, ze sl to nie jest gra, ze to rzeczywistosc, i ze tak wlasnie nalezy go traktowac.
Ale SL wcale nie jest tak bardzo wyjatkowy. Coraz wiecej gier przenosi sie w tryb on line, i w coraz wiekszej ilosci produkcji spotykamy sie z innymi graczami, wspoldzialamy z nimi, albo stajemy przeciwko nim, czasem nawet zawieramy przyjaznie ale czy jest to powod by uznac, ze takie Lineage, Mapple czy Wow jest czescia naszego realnego zycia ??

Jakos na temat tamtych pozycji nigdy nie udalo mi sie trafic na tak dalece posunieta teze. A w czym niby SL tak bardzo sie rozni od tamtych pozycji ?? Roznice generalnie sa 2: mozliwosc kreowania swiata w ktorym zyjemy i mozliwosc wyplacania kasy z SL do RL (w druga strone mozna juz w wiekszosci roznych pozeraczy czasu ). Tak naprawde, gdyby wyjac SL z sieci to co by pozostalo ??? Simsy ?? Moze nawet nie bo tam trzeba bylo zaspokajac potrzeby fizjologiczne stworzonej postaci :)))

Oczywiscie wszystko zalezy jak traktowac SL-a, bo jesli jako kolejna forme komunikatora GG i Skype to racja ciezko powiedziec, ze komunikator jest gra. Ale nie oszukujmy sie przez GG i Skype nikt nie zawiera powaznych zwiazkow. Jasne, ze moze to byc poczatek jakiejs znajomosci, moze nawet czegos wiekszego, ale nigdy nie wystarczy samo w sobie.

Jesli korzystasz z opcji dajacej mozliwosc rozbudowy swiata, handlu i zamiany lindenow na realna walute, to wtedy jest to realne jako forma, swojego rodzaju, sklepu internetowego.

Jesli natomiast traktujesz to jako symulator, miejsce gdzie mozesz zostac kims, kim w rl nie jestes, stworzyc dom rodzine to juz jest tylko gra. Generalnie popularnosc gier jako takich polega na tym, ze pozwalaja ci sie wcielic w dowolna postac np symuatory lotow w pilota, pociagow w maszyniste , wszelkie theme i tycoon w managerow z roznych dziedzin zycia itd. Fenomen SL ?? Symulator pozwalajacy ci sie wcielic w ... hmmm idealnego siebie ??

Jeszcze jedno ktos tu pisal o tym, ze ludzie kupuja ciuchy, wynajmuja koscioly i sale na wesela, i robia biby ktore laguja cale serwery, i to nie pod publike :)) to ja sie pozwole spytac jesli to nie jest pod publike to niby pod co ??

To tyle z mojego przekazu pozdrawiam


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 29 Lip 2010, 14:20 
Administrator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Kwiecień 2007
Posty: 6356
nick w SL: Madelaine Sautereau
silenter napisał(a):
Wydaje mi sie ze postawienie bariery miedzy sl i rl to jednak podstawa. Ja wiem ze jest grupa ludzi, ktorzy za wszelka cene chca wmowic wszystkim ze sl to nie jest gra ze to rzeczywistosc i ze tak wlasnie nalezy go traktowac.
Ale SL wcale nie jest tak bardzo wyjatkowy.

Jestem chyba jednym z najzagorzalszych obrońców twierdzenia, że SL nie jest grą. I nie podoba mi się ten znak równości, który postawiłeś, bo nie uważam również, że SL jest rzeczywistością. Second Life nie jest moim pierwszym życiem i nigdy nie będzie. Jest za to jego integralną częścią. Może różnica jest zbyt subtelna dla niektórych, ale dla mnie całkiem wyraźna i oczywista.

silenter napisał(a):
Tak naprawde gdyby wyjac SL z sieci to co by pozostalo ???

Nic. Second Life jako część naszego życia, którą spędzamy on line w wersji off line nie istnieje.]
Bo nie jest grą 8)

silenter napisał(a):
Fenomen SL ?? symulator pozwalajacy ci sie wcielic w ... hmmm siebie ??

Symulator? Niby czego? Latania? Teleportowania się? Chodzenia z królikiem na ramieniu?
Ale fenomen, fakt. Bo w SL ludzie zamknięci w czterech ścianach znajdują kontakt z całym światem, bez obciążeń, bez przypiętych etykietek.
Oczywiście, Internet w ogóle daje takie możliwości. Ale w SL można wyrazić siebie pełniej niż przez GG, prawda?


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 29 Lip 2010, 14:35 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Październik 2009
Posty: 382
nick w SL: Artemida Charisma
Serbitar, a czy dorosły człowiek nie może żyć jak chce i mieć opinię innych ludzi na swój temat głęboko gdzieś?
Czy ja muszę mieć takie samo zdanie jak ty? Dla mnie SL to właśnie SL - SECOND LIFE, drugie życie różne od RL -
REALNEGO ŻYCIA i w tym SL bawię się jak mi się podoba. A ze nie zawsze tańczę jak mi zagrają - cóż jestem jednostka a nie ogółem, lubię się wyróżniać z tłumu.
I naprawdę to czy ktoś sadzi o mnie ze jestem ograniczona,głupia czy jakaś tam jeszcze zwisa mi to i powiewa. Ważne ze żyję wg swoich przekonań (niezależnie od tego czy to SL czy RL) nie robiąc nikomu krzywdy :)
Jak się to komuś nie podoba nie musi ze mną przebywać, rozmawiać, kontaktować się itp
Płakać nie będę, mam dużo ciekawsze zajęcia.

Ja osobiście potrafię rozgraniczyć świat wirtualny od realnego. Podobnie jak Madelaine - bardzo mało osób wie coś o moim życiu realnym poza tym co sama uważam za słuszne powiedzieć. Jednak mój charakter w obu światach jest wciąż taki sam - uparta i przekorna realistka :-D

silenter napisał(a):
Jeszcze jedno ktos tu pisal o tym, ze ludzie kupuja ciuchy, wynajmuja koscioly i sale na wesela, i robia biby ktore laguja cale serwery, i to nie pod publike :)) to ja sie pozwole spytac jesli to nie jest pod publike to niby pod co ??


Wiesz, pod publikę to się organizuje np wybory miss czy różnego rodzaju konkursy w klubach mające za zadanie podnieść atrakcyjność danego klubu a co za tym idzie traffic.
W realnym życiu wychodząc za mąż i urządzając ślub i wesele robiłam to dla siebie, żeby zapamiętać ten jedyny w swoim rodzaju dzień do końca życia. Nie robiłam tego pod publikę (rodziny, gości, sąsiadów itp) więc osobiście wydaje mi się ze w SL powinno być tak samo. Organizuje się śluby, przyjęcia weselne bo to tez ma być ten jeden jedyny cudowny dzień w życiu.
Tylko ja się czasem zastanawiam jak niektórzy dzielą swoja psychikę na dwoje - pomiędzy realnego i wirtualnego partnera, bo w zdecydowanej wiekszosci przypadków to nie jest jedna i ta sama osoba..... 8-)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 29 Lip 2010, 14:56 
Dołączenie:
Czerwiec 2008
Posty: 22
Madelaine napisał(a):
Jestem chyba jednym z najzagorzalszych obrońców twierdzenia, że SL nie jest grą. I nie podoba mi się ten znak równości, który postawiłeś, bo nie uważam również, że SL jest rzeczywistością. Second Life nie jest moim pierwszym życiem i nigdy nie będzie. Jest za to jego integralną częścią. Może różnica jest zbyt subtelna dla niektórych, ale dla mnie całkiem wyraźna i oczywista.


Mad a mnie wlasnie zawsze ciekawi, jaka podstawe ma taka postawa obronna tezy ze SL to nie gra. Mozesz to troszke rozwinac ??

Madelaine napisał(a):
silenter napisał(a):
Tak naprawde gdyby wyjac SL z sieci to co by pozostalo ???

Nic. Second Life jako część naszego życia, którą spędzamy on line w wersji off line nie istnieje.]
Bo nie jest grą 8)


To nie argument bo wiekszosc gier sieciowych nie istnieje off-line :) A swoja droga widzialem juz SL w wresji portable czyli offline - naprawde nic ciekawego :)


Madelaine napisał(a):
silenter napisał(a):
Fenomen SL ?? symulator pozwalajacy ci sie wcielic w ... hmmm siebie ??

Symulator? Niby czego? Latania? Teleportowania się? Chodzenia z królikiem na ramieniu?
Ale fenomen, fakt. Bo w SL ludzie zamknięci w czterech ścianach znajdują kontakt z całym światem, bez obciążeń, bez przypiętych etykietek.
Oczywiście, Internet w ogóle daje takie możliwości. Ale w SL można wyrazić siebie pełniej niż przez GG, prawda?


Wiesz, te rodzaje symulacji byly podane jako jaskrawy przyklad ale zapewne wiesz ze sa tez bardziej subtelne odmiany, jak symulacje zachowan ludzkich w roznych warunkach, sytuacjach itd.
Co do wyrazania siebie no coz przez gg to moze faktycznie ciezko ale przez skype np mozesz jesli chcesz pokazac swoja oryginalna facjate, jakakolwiek by ona nie byla.
SL kusi jednak do kreacji siebie jako postaci blizszej ogolnie pojetemu idealowi niz realiom. Zaczyna sie od wygladu zewnetrznego, stad pewnie 85% przedstawicielek plci zenskiej ma avy ktorych waga na oko to 35 kg i jedynie sluszne wymiary, oraz podobny odsetek avow plci meskiej gdzie biceps jest wiekszy od glowy :)
No a jesli na tym etapie stramy sie juz nie byc soba to pewnie jeszcze latwiej podrasowac swoje zachowanie :) Ergo jesli tak jest i powiazesz to z podejsciem ze SL to czesc twojego rl to moze sie okazac, ze czesc twojego rl jest strasznie sztuczna i przeklamana.
Czasem jednak zawezenie mozliwosci prezentacji siebie sprawia ze jestesmy bardziej naturalni i tu lezy przewaga GG :)

W kazdym razie ja generalnie wole trzymac nalezyty dystans, i jesli (jak ktos wczesniej wspomnial) po wylaczeniu SL-a zbyt dlugo zaczynam analizowac to co tam zostawilem to jest to dla mnie oznaka, ze cos jest nie tak.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 29 Lip 2010, 14:58 
Dołączenie:
Luty 2009
Posty: 221
Cytuj:
Serbitar, a czy dorosły człowiek nie może żyć jak chce i mieć opinię innych ludzi na swój temat głęboko gdzieś?
Czy ja muszę mieć takie samo zdanie jak ty? Dla mnie SL to właśnie SL - SECOND LIFE, drugie życie różne od RL -
REALNEGO ŻYCIA i w tym SL bawię się jak mi się podoba. A ze nie zawsze tańczę jak mi zagrają - cóż jestem jednostka a nie ogółem, lubię się wyróżniać z tłumu.


Nie, nie musisz mieć takiego zdania jak ja, rzadko spotykam osoby o podobnym światopoglądzie co czyni moje życie urozmaiconym, ale to "mam twoja opinie głeboko..." zabrzmiało dla mnie jakoś smarkato, nawoływałaś do przedstawiania swoich punktów widzenia w pierwszym poście i go przedstawiłem, za chwile piszesz że masz moją opinie głęboko ;), może wyedytuj swojego posta i dopisz tam że bierzesz pod uwagę tylko opinie które ci się podobają albo są zodne z twoim światopoglądem. Tak samo jak ty nie musisz mieć takiego zdania jak ja, tak ja nie musze mieć takiego zdania jak ty, ale na tym chyba to polega zeby rozmawiac o tym w sposob kulturalny i próbować rozmówce przekonać do swoich racji używając kulturalnych argumentów... a ty mi mówisz ze masz moja opinie głęboko...

Cytuj:
I naprawdę to czy ktoś sadzi o mnie ze jestem ograniczona,głupia czy jakaś tam jeszcze zwisa mi to i powiewa.


Tych słów nie adresowałem do nikogo konkretnego, ku mojemu zdumieniu sama się zaszufladkowałaś i założyłaś z niezrozumiałym dla mnie przekonaniem że ja tak o tobie myślę.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 29 Lip 2010, 15:20 
Dołączenie:
Czerwiec 2008
Posty: 22
Artemida.Charisma napisał(a):
Wiesz, pod publikę to się organizuje np wybory miss czy różnego rodzaju konkursy w klubach mające za zadanie podnieść atrakcyjność danego klubu a co za tym idzie traffic.

W realnym życiu wychodząc za mąż i urządzając ślub i wesele robiłam to dla siebie, żeby zapamiętać ten jedyny w swoim rodzaju dzień do końca życia. Nie robiłam tego pod publikę (rodziny, gości, sąsiadów itp) więc osobiście wydaje mi się ze w SL powinno być tak samo. Organizuje się śluby, przyjęcia weselne bo to tez ma być ten jeden jedyny cudowny dzień w życiu.


Wiesz Artemida odnise sie do tego w dwoch czesciach :) Pierwsza to RL przygotowujac slub i wesele lata sie na dlugie miesiace przed zeby dograc najmniejsze szczegoliki zeby nie bylo zadnej skuchy i zeby wszystko wypadlo ok, a potem emocje sa tak duze ze samemu sie i tak wiekszosci nie pamieta. Wiec dla kogo bardziej to wszystko jest ?? Pomijam juz fakt z weselami na 200+ osob gdzie nawet nie zdazysz sie ze wszystkimi przywitac :P

Druga to SL gdzie calosc ogranicza sie do efektow wizulano-sluchowych bo ciezko powiedziec o sl-owym torcie weselnym cos wiecej niz fakt ze ladnie wygladal. Poza tym nie wiem czy impreza na ktorej wszyscy sie ledwo ruszaja i co raz ktos wypada z powodu laga tudziez muzyka sie urywa bo dj-owi wlasnie wylaczyli prad jest czyms godnym zapamietania :)) Dlatego wydaje mi sie ze jednak te wesela SL-owe to bardziej pod publike sa jako kolejny pretekst by cos sie dzialo.
Poza tym nie popadajmy w paranoje ja wiem ze dzis sa czasy ze wszyscy sa zabiegani zmeczeni kazdemu brakuje czasu ale to jeszcze chyba nie jest ten moment w ktorym zycie mocno prywatne, uczuciowe i intymne trzeba, badz tez nalezy realizowac przez swiat wirtualny. Jesli sie myle to grozi nam zaglada z powodu braku przyrostu naturalnego :P

Artemida.Charisma napisał(a):
Tylko ja się czasem zastanawiam jak niektórzy dzielą swoja psychikę na dwoje - pomiędzy realnego i wirtualnego partnera, bo w zdecydowanej wiekszosci przypadków to nie jest jedna i ta sama osoba..... 8-)


Nie umiem ci na to pytanie odpowiedziec gdyz nigdy nie musialem dzielic psychiki. Gdybym jednak stanal przed takowa koniecznoscia to pewnie dzialalo by to podobnie jak w filmie czy teatrze :))


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 29 Lip 2010, 15:23 
Administrator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Kwiecień 2007
Posty: 6356
nick w SL: Madelaine Sautereau
silenter napisał(a):
[Mad a mnie wlasnie zawsze ciekawi, jaka podstawe ma taka postawa obronna tezy ze SL to nie gra. Mozesz to troszke rozwinac ??

Jest tutaj caly, naprawdę długi wątek na ten temat, w którym wiele osób przedstawiło swój punkt widzenia. Także ja.
Oczywiście, mogę rozwinąć po raz kolejny, ale najpierw Ty powiedz mi, jak się w SL gra. Wtedy będę mogła polemizować - bo póki co nie mam z czym, Second Life nie jest wg mnie grą, bo nie ma w nim elementów gry. Po prostu.


silenter napisał(a):
wiekszosc gier sieciowych nie istnieje off-line :) A swoja droga widzialem juz SL w wresji portable czyli offline - naprawde nic ciekawego :)

W etymologii słowa "sieciowy" kryje się ten haczyk - bez dostępu do sieci gra sieciową być nie może.
Ale Ty napisałeś wyraźnie:
Cytuj:
Coraz wiecej gier przenosi sie w tryb on line

W tym kontekście należy odczytywać moje zdanie o nieistnieniu SL bez Internetu. Wersja dla bardziej opornych: Second Life nie istniało nigdy jako gra lub symulator życia, nie zostało przeniesione do Internetu. Tam powstało. To trochę tak jakby porównywać klasyczny spektakl teatralny z filmem dokumentalnym. Niby podobne, ale całkiem różne.

silenter napisał(a):
Wiesz, te rodzaje symulacji byly podane jako jaskrawy przyklad ale zapewne wiesz ze sa tez bardziej subtelne odmiany, jak symulacje zachowan ludzkich w roznych warunkach, sytuacjach itd.

Usiłowałam Ci tylko powiedzieć, że Second Life nie jest symulacją życia.

silenter napisał(a):
Co do wyrazania siebie no coz przez gg to moze faktycznie ciezko ale przez skype np mozesz jesli chcesz pokazac swoja oryginalna facjate, jakakolwiek by ona nie byla.

A jeżeli nie chcę? Dzięki awatarowi mogę wyrazić siebie bez pokazywania własnej twarzy, mieszkania, psa i dziecka. Mogę rozmawiać ze wszystkimi na równych prawach, nawet jeśli jestem w jakikolwiek sposób ułomna. Kontakt w SL jest na tyle wszechstronny, posługujemy się w nim tyloma zmysłami, że bez znaczenia staje się to czy w rl chodzimy czy słyszymy. Możemy też ukryć swój wygląd, który w bezpośrednim kontakcie może być barierą trudną do przekroczenia.

silenter napisał(a):
No a jesli na tym etapie stramy sie juz nie byc soba to pewnie jeszcze latwiej podrasowac swoje zachowanie :) Ergo jesli tak jest i powiazesz to z podejsciem ze SL to czesc twojego rl to moze sie okazac, ze czesc twojego rl jest strasznie sztuczna i przeklamana.

Trąci zbyt nachalnie demagogią, nie będę z tym dyskutować.
Uśmiechnę się tylko nad naiwnością stwierdzenia, że łatwiej zmienić osobowość niż wygląd.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 29 Lip 2010, 15:37 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Październik 2009
Posty: 382
nick w SL: Artemida Charisma
Artemida.Charisma napisał(a):
Ale nie potrafię żyć tak żeby nie rozdzielić RL od SL nawet jeśli pomyślisz ze jestem ograniczona. To twoja opinia i mam ja głęboko....

Chyba nie doczytałeś moich slow do końca lub czytałeś je szybko i pobieżnie. No cóż, widać niektórym trzeba powoli, wyraźnie i drukowanymi literami.
Napisałam wyraźnie ze "Nie potrafię żyć tak żeby nie rozdzielić RL od SL NAWET JEŚLI POMYŚLISZ ze jestem ograniczona."
A odnosi się to do twoich slow:
Serbitar napisał(a):
Zacznę może od tego że kiedy widzę jak ktoś gdzieś pisze "RL to RL a SL to SL" czyli wydaje się mu że rozgranicza te "tematy"… to taka osoba nabywa u mnie automatycznie status ograniczonej, z którą wspólnego chce mieć tylko tyle, ile musze.

Więc ja zawsze i wszędzie mowie - SL to tylko SL a RL to RL czyli życie zupełnie odmienne. Czyli wg tego co napisałeś dla ciebie mam status ograniczonej - wiec myśl co chcesz i TWOJA opinia NA MÓJ TEMAT mnie zupełnie nie interesuje (czy tak pisze osoba dorosła? :roll: )

Interesują mnie opinie forumowiczów na temat wzajemnego przenikania się dwóch światów - realnego i wirtualnego.

Uff, jaśniej już chyba nie można ;-)

Swoją drogą ciesze się ze dyskusja się ciekawie rozwinęła.

silenter napisał(a):
przygotowujac slub i wesele lata sie na dlugie miesiace przed zeby dograc najmniejsze szczegoliki zeby nie bylo zadnej skuchy i zeby wszystko wypadlo ok, a potem emocje sa tak duze ze samemu sie i tak wiekszosci nie pamieta. Wiec dla kogo bardziej to wszystko jest ?? Pomijam juz fakt z weselami na 200+ osob gdzie nawet nie zdazysz sie ze wszystkimi przywitac :P

Powiem tak - jeśli masz wsparcie rodzinyi partnera w przygotowaniach to uwierz ze zapamiętasz dużo, bardzo dużo z tego jedynego w swoim rodzaju dnia i po 40 latach małżeństwa będziesz to wspominał jakby to było wczoraj ;-)
silenter napisał(a):
Artemida.Charisma napisał(a):
Tylko ja się czasem zastanawiam jak niektórzy dzielą swoja psychikę na dwoje - pomiędzy realnego i wirtualnego partnera, bo w zdecydowanej wiekszosci przypadków to nie jest jedna i ta sama osoba..... 8-)


Nie umiem ci na to pytanie odpowiedziec gdyz nigdy nie musialem dzielic psychiki. Gdybym jednak stanal przed takowa koniecznoscia to pewnie dzialalo by to podobnie jak w filmie czy teatrze :))

Ja uważam ze to nie tak. Do roli w filmie, teatrze a nawet reklamie musisz się długo przygotowywać, uczyć tekstu, wciąż powtarzać kwestie i ujęcia. Natomiast w SL życie biegnie swoim torem podobnie jak w RL i do rozmowy z druga osoba raczej nie uczysz się tekstu na pamięć :lol:

Pozdrowionka


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 29 Lip 2010, 16:02 
Dołączenie:
Luty 2009
Posty: 221
Cytuj:
Więc ja zawsze i wszędzie mowie - SL to tylko SL a RL to RL czyli życie zupełnie odmienne. Czyli wg tego co napisałeś dla ciebie mam status ograniczonej - wiec myśl co chcesz i TWOJA opinia NA MÓJ TEMAT mnie zupełnie nie interesuje (czy tak pisze osoba dorosła?


No ale widzisz mnie twoja osoba tez zupelnie nie obchodzi, co za tym idzie nie obchodzi mnie czy obchodzą cie moje opinie na temat twojej nieobchodzacej mnie osoby, to po cholere mnie informujesz o tym ze moje zdanie na twoj temat ciebie nie obchodzi?, mylnie zakladasz ze mnie to obchodzi, z tego co widze niewiele rozumiesz i nawet pisanie drukowanymi w niczym nie pomoze :).


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 29 Lip 2010, 16:46 
Dołączenie:
Marzec 2010
Posty: 688
nick w SL: Pavlo Boucher
Niektórzy to mają problemy z czytaniem ze zrozumieniem ;)

Mówiąc, że większość wchodzi dla zabawy miałem na myśli dość szeroko pojętą zabawę ;)

Madelaine napisał(a):
Pierwsze życie potrafi doskonale egzekwować swoje prawo pierwszeństwa, przychodzi chwila, kiedy SL... szarzeje. Nadal jest, gdzieś w tle, ale przesłonięte czymś znacznie ważniejszym. Realnym.


No i widzisz, to także kwestia priorytetów o których wspomniałaś, bowiem nie każdy uważa, że SL odchodzi na dalszy plan. Są tacy, których SL jest tym pierwszym życiem, a RL drugim, dodatkiem, przymusem spełniania potrzeb fizjologicznych. Jednak taki stan to już dla mnie jest coś nie tak.


Profil E-mail Offline
PostWysłany: 29 Lip 2010, 16:58 
Moge cos powiedziec??? Artemida - czytam i pierwszy raz powialo mi zwykła wsią od Ciebie. Ale wiem, ze masz to głęboko gdzies :D


Nie podano
PostWysłany: 29 Lip 2010, 17:29 
Administrator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Kwiecień 2007
Posty: 6356
nick w SL: Madelaine Sautereau
Wieś latem ładnie pachnie. Skoszoną trawą i słońcem.
Nie da się tego powiedzieć o maglu, bez względu na porę roku.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 29 Lip 2010, 18:57 
Dołączenie:
Lipiec 2009
Posty: 284
Madelaine napisał(a):
Wieś latem ładnie pachnie. Skoszoną trawą i słońcem.
Nie da się tego powiedzieć o maglu, bez względu na porę roku.


No właśnie tak sobie pomyślałem. Tyle jest pięknych wsi inworld. Może warto by zbudować tam jakiś magiel. Znaczną część tutejszych dyskusji można by przenieść tam :-)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 29 Lip 2010, 19:17 
Dołączenie:
Lipiec 2010
Posty: 171
nick w SL: Hyde McAuley
Zgodzę się ze SL jest grą, jeśli ktoś mi powie, jak w tej grze się wygrywa ;) Co najwyżej może być symulatorem innego życia w którym uczestniczą inne osoby.
Komunikatorem czy czatem tez nie bardzo. Bo po jaka cholerę wchodzić do zlagowanego i wolnego SL, jak jest czat na wirtualnej gdzie w jednym pokoju siedzi 300 ludzi i też jest wesoło, a i poznać kogoś bez problemu można.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 29 Lip 2010, 19:51 
Dołączenie:
Lipiec 2008
Posty: 3307
nick w SL: MaxJames Chemistry
Niech mi ktoś zdefiniuje programy, które są Portable? wiem, że przeglądarki www istnieją w tej wersji, bo nie wymagają logowania (w pracy używam Opery Portable).

SL w wersji off-line to po prostu niepołączony z OSGrid zwykły OpenSim, który można zawsze podłączyć. Oczywiście OpenSim nie jest grą off-line. Może pracować w tym trybie.

Zatem jak Second Life może być Portable i off-line, skoro SL jest światem w sieci umieszczonym i wymaga jednak instalacji w systemie, który nam nie ogranicza do niego dostępu (do siebie samego).



Dobra, jak narazye tyle moich spostrzeżeń co do tego, co dzisiaj wypisaliście, bo jestem zmęczony na lekturę tak cieżkiego kalibru.


I na koniec: Philip sam mówił, że Second Life is not a game. A on to informacja nr jeden.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 29 Lip 2010, 20:04 
Moderator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Grudzień 2008
Posty: 3211
nick w SL: Nemesis Igaly
Hyde napisał(a):
Zgodzę się ze SL jest grą, jeśli ktoś mi powie, jak w tej grze się wygrywa

Trzeba kupić wszystkie landy i wyłączyć dostęp innym :mrgreen:

A tak poważnie. Spotykacie na np na rynku w Bigosie Nemesis. Czy to faktycznie Nemesis, czy Ania która siedzi po drugim końcu kabla? Czy można udawać kogoś innego w SL? Pewnie tak, na krótką metę. Owszem mam alta, używam go czasem, ale wiekszość czasu spędzonego w SL poświęciłam na kierowaniu właśnie tym awatarem który znacie. Udawanie innej niż jestem nie uda mi się na dłuższą metę, to awykonalne.

Tu w SL spotkałam się z całą gamą uczuć. Nikt mi nie powie, że były udawane. Emocje to jedyna najprawdziwsza zaleta i także wada drugiego życia. Tu wyrażamy siebie. Często przenosimy problemy z RL do SL, czasem dzieje się odwrotnie.

Tutaj ludzie pokazują jacy są naprawdę, wystarczy chwilę ich poobserwować. Zazdrość, zawiść, chęć rewanżu. Ale także niedojrzałość emocjonalna, czasem źle ulokowane uczucia. Chęć stworzenia czegoś nowego, przyjaźń, poświęcenie, prawdziwa miłość...

Tak to zdarza się tutaj. W SL. Znam osoby, które tu właśnie się poznały i kontynuują znajomość, uczucie które między nimi się rodzi, a kto wie, może i miłość w RL. To niby drugie życie. Ale tak naprawdę jest i będzie częścią naszego RL.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 29 Lip 2010, 20:22 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Październik 2009
Posty: 382
nick w SL: Artemida Charisma
karolinakt26 napisał(a):
Moge cos powiedziec??? Artemida - czytam i pierwszy raz powialo mi zwykła wsią od Ciebie. Ale wiem, ze masz to głęboko gdzies :D

Oczywiście ze możesz coś powiedzieć bo od tego jest forum. Byle wypowiedzi były na dany temat.
Ja powiem tylko jedno - każdy sądzi swoja miarka.
No i masz racje - GUZIK MNIE TO OBCHODZI, może ci wiać nawet oborą.

Serbitar, myśl co chcesz, moja wypowiedz nawiązywała do twojej.
Serbitar napisał(a):
Cytuj:
I naprawdę to czy ktoś sadzi o mnie ze jestem ograniczona,głupia czy jakaś tam jeszcze zwisa mi to i powiewa.


Tych słów nie adresowałem do nikogo konkretnego, ku mojemu zdumieniu sama się zaszufladkowałaś i założyłaś z niezrozumiałym dla mnie przekonaniem że ja tak o tobie myślę.

Tu tez widzę nie zrozumiałeś. Wyrwales zdanie z kontekstu.
Artemida.Charisma napisał(a):
Dla mnie SL to właśnie SL - SECOND LIFE, drugie życie różne od RL -
REALNEGO ŻYCIA i w tym SL bawię się jak mi się podoba. A ze nie zawsze tańczę jak mi zagrają - cóż jestem jednostka a nie ogółem, lubię się wyróżniać z tłumu.
I naprawdę to czy ktoś sadzi o mnie ze jestem ograniczona,głupia czy jakaś tam jeszcze zwisa mi to i powiewa. Ważne ze żyję wg swoich przekonań (niezależnie od tego czy to SL czy RL) nie robiąc nikomu krzywdy :)
Jak się to komuś nie podoba nie musi ze mną przebywać, rozmawiać, kontaktować się itp
Płakać nie będę, mam dużo ciekawsze zajęcia.


Nie napisałam ze ty myślisz o mnie ze jestem głupia czy ograniczona. Piszę ogólnie - żyję tak jak chcę czy to w życiu realnym czy wirtualnym, mam swoje zdanie na pewne tematy, robię to co uważam za słuszne i mało mnie obchodzi czy się to komuś podoba czy nie. Malo mnie obchodzi to ze ktoś w twarz czy za plecami powie mi "jesteś głupia", "wieje od ciebie wsią". Widocznie ktoś ma inne poglądy na życie, ma zawężony światopogląd albo akceptuje tylko i wyłącznie ludzi sobie podobnych.
Możecie pisać co chcecie na mój temat tyle ze robicie off-top. Moja skromna osoba nie zasługuje na wyłączność w temacie przenikania dwóch światów :mrgreen:

Hyde napisał(a):
Zgodzę się ze SL jest grą, jeśli ktoś mi powie, jak w tej grze się wygrywa ;) Co najwyżej może być symulatorem innego życia w którym uczestniczą inne osoby.
Komunikatorem czy czatem tez nie bardzo. Bo po jaka cholerę wchodzić do zlagowanego i wolnego SL, jak jest czat na wirtualnej gdzie w jednym pokoju siedzi 300 ludzi i też jest wesoło, a i poznać kogoś bez problemu można.

SL nie jest grą bo przesiadywanie w SL nie służy zdobywaniu żadnych punktów, poziomów sprawności czy czegoś tam jeszcze. Symulatorem tez nie jest - w SL nie symulujesz życia - w SL żyjesz innym czasem "lepszym", bardziej wyidealizowanym życiem. Możesz w jednym dniu zbudować dom a w następnym go zniszczyć i zbudować nowy, możesz być kimkolwiek chcesz, wyglądać jak chcesz, zmieniać płeć kiedy chcesz.
Powiesz - ZABAWA. Tak, swego rodzaju zabawa, ale możesz "bawić się" z tysiącem innych współuczestników i ograniczają cie tylko wymagania twojego komputera. Bo wyobraźnia raczej nie zna granic i w SL okazuje się być wszystko na wyciągniecie reki.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 29 Lip 2010, 22:03 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Lipiec 2010
Posty: 39
nick w SL: Largo Luckstone
I długo tak jeszcze będziecie jeździć po sobie, że się tak nieśmiało spytam ? :oops:

Pozdrawiam


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 29 Lip 2010, 22:33 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Październik 2009
Posty: 382
nick w SL: Artemida Charisma
Nieśmiało odpowiem ze moim skromnym zdaniem nikt po nikim nie jeździ.
Ja próbuję wyłożyć kawę na ławę i wytłumaczyć co autor (czytaj Artemida) miał na myśli. Zapomniałam po prostu ze niektórzy nie potrafią czytać miedzy wierszami i tu tkwi błąd, mój błąd.
/me bije sie w piersi: Mea culpa, mea culpa...

Postaram się następnym razem pisać jaśniej ;-)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 29 Lip 2010, 22:47 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 840
nick w SL: Darnok Quar
przestancie sie tegowac
czy normalne, czy wlasciwe, czy kompleksy, czy wybrakowania, cz kompensacja, czy terapia,
noscie swoje awatary z duma
:D


Profil E-mail Offline
PostWysłany: 29 Lip 2010, 23:27 
Darnok napisał(a):
przestancie sie tegowac
czy normalne, czy wlasciwe, czy kompleksy, czy wybrakowania, cz kompensacja, czy terapia,
noscie swoje awatary z duma
:D

Lubie to ! ;)


Nie podano
PostWysłany: 29 Lip 2010, 23:31 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Grudzień 2008
Posty: 185
nick w SL: Shilla Hax
Nem napisał(a):
Hyde napisał(a):
Zgodzę się ze SL jest grą, jeśli ktoś mi powie, jak w tej grze się wygrywa

Trzeba kupić wszystkie landy i wyłączyć dostęp innym :mrgreen:

Jesteś wielka, mówiłam Ci to już kiedyś? ;)

Kończąc prywatę i wracając do tematu.
Czy patrząc kiedyś na cudnie wykonany kwiat w SL, przyszła wam nagle myśl "musi pięknie pachnąć"?
Czy widząc ślicznie urządzone mieszkanko w SL pomyśleliście "ta kanapa idealnie pasowałaby do mojego salonu"?
Czy widząc przepysznie zrobione ciastko "pociekła wam ślinka"?
Myślę, że każdy, kto w SL siedzi troszkę dłużej, choć raz przyłapał się na takich hmm chwilach zadumy. Wg. mnie już samo to, w jakimś stopniu świadczy o przenikaniu się światów.
Poza tym skoro kradzież w SL to realna kradzież, to chyba tak samo jest z wieloma innymi rzeczami. Przyjaźń w SL to realna przyjaźń, bo przecież uczucia, odczucia, emocje są jak najbardziej realne.

Artemida. Nie rozumiesz jak ludzie mający w RL rodziny, mężów, dzieci, mogą w SL brać śluby, mieć partnerów. Ja rozumiem. Część z nich to ludzie, dla których SL jest tylko grą. Wcielają się w swoją postać, wymyślają jak będzie żyła i dążą do realizacji celów. Druga część to ludzie, którzy podświadomie szukają spełnienia. W RL czegoś im brakuje i nagle zauważają, że ktoś w SL nieświadomie zaspokaja ich potrzeby. A skoro coś jest fajne, miłe to dlaczego to przerywać? Tacy ludzie pewnie mają wątpliwości, czy aby to, co robią nie jest zdradą. Pewnie gryzie ich sumienie ale brną w to, bo czują się szczęśliwi. Mąż żyje w nieświadomości, a nawet może i cieszy się widząc żonę uśmiechniętą.
Nie twierdzę, że popieram takie zachowania, ale potrafię je zrozumieć.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 30 Lip 2010, 00:34 
Dołączenie:
Sierpień 2007
Posty: 607
mnie zastanawia jedna sprawa :)
Skoro przyjac ze np kanapa w sl no transfer , ktora jest warta 20 k L$, jest dobrem materialnym ,ktore jakis hacker moze skrasc, to w takim razie ewentualny ban ze strony lindenów to nic innego jak konfiskata majątku :) A wiec lindeni banujac kogos, powinni zwracac osobie rownowartosc zakupionych przedmiotow :)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 30 Lip 2010, 11:26 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 1716
nick w SL: Llorando Runo
Jednak to nie był WoW, tutaj więcej:


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 30 Lip 2010, 11:31 
Dołączenie:
Lipiec 2008
Posty: 3307
nick w SL: MaxJames Chemistry
Kurcze. Tyle się naprodukowaliśmy, a tutaj o inną grę chodziło :(

Przynajmniej w ogólnej tematyce się spostrzeżeniami wymieniliśmy.


A filmik obejrzę w domu - tam mam głośniki.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 30 Lip 2010, 12:31 
Administrator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Kwiecień 2007
Posty: 6356
nick w SL: Madelaine Sautereau
projekt napisał(a):
Tyle się naprodukowaliśmy, a tutaj o inną grę chodziło

A ja byłam pewna, że sam fakt realnej kradzieży w wirtualnym świecie był punktem wyjścia do dyskusji o przenikaniu się naszego życia realnego z witrtualnym. To, w jakiej grze dokonano kradzieży nie miało większego znaczenia.

Ale cóż, może nie zrozumiałam.

To co? Wykasować wątek i zaczynamy od nowa? 8)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 30 Lip 2010, 12:39 
Dołączenie:
Lipiec 2008
Posty: 3307
nick w SL: MaxJames Chemistry
Madelaine napisał(a):
To co? Wykasować wątek i zaczynamy od nowa? 8)



To się nazywa hardcore'owa Pani Moderator.

A wątek lepiej zostawić dla potomnych. Przecież ogólną ideę realnej wartości wirtualnych rzeczy tutaj omówiono. Zatem można precyzować i podawać przykłady kradzieży lub ewentualnych innych cyberprzestępstw wirtualno-materialnych.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 30 Lip 2010, 15:00 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 560
nick w SL: wredna Jantarka Balczo
Nem napisał(a):
[...]
A tak poważnie. Spotykacie na np na rynku w Bigosie Nemesis. Czy to faktycznie Nemesis, czy Ania która siedzi po drugim końcu kabla? Czy można udawać kogoś innego w SL? Pewnie tak, na krótką metę. [...]. Udawanie innej niż jestem nie uda mi się na dłuższą metę, to awykonalne.
[...]
Tutaj ludzie pokazują jacy są naprawdę, wystarczy chwilę ich poobserwować. Zazdrość, zawiść, chęć rewanżu. Ale także niedojrzałość emocjonalna, czasem źle ulokowane uczucia. Chęć stworzenia czegoś nowego, przyjaźń, poświęcenie, prawdziwa miłość...
[...]
Ale tak naprawdę jest i będzie częścią naszego RL.


Nem - mądre słowa, ale dodam też od siebie:
Prawda jest też i taka, że wszyscy mierzymy innych własną miarką . Tak się dzieje, do chwili kiedy nie "natniemy"się i dopiero wtedy otwieramy oczy i widzimy, że nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego jak wiele osób ,udaje, kreuje siebie i wciela się w tą wykreowaną postać... co najgorsze, ta kreacja to nie jeden spektakl, to spektakl dłuższy niż dzień, dwa, miesiąc...
Niestety, przez 1,5 roku brałam udział w takim przedstawieniu - i chociaż zasłaniam oczy i odwracam się, to ...wciąż widzę tą szopkę.

Dla nich to zabawa... zabawa w życie, dobrze jeśli jest z poszanowaniem człowieka, gorzej jesli ktoś sięga po zabawę emocjami. Udawnanie wchodzi im w krew...i NIKT!, nie jest w stanie zauważyć, że nie ma w SL tej prawdziwej osoby, tego człowieka który steruje avem, widzicie tylko to, co chce żebyście widzieli :)

Oczywiście - wciąż staram się wierzyć w prawdziwosc ludzi w SL i mam cichą nadzieję, że jednak większość stara się być prawdziwa, nie mniej jednak - złe doświadczenia - są jak zła reklama, a szkoda... bo nie lubię, nie lubić ludzi :)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 30 Lip 2010, 15:49 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Październik 2009
Posty: 382
nick w SL: Artemida Charisma
Shilla napisał(a):
Artemida. Nie rozumiesz jak ludzie mający w RL rodziny, mężów, dzieci, mogą w SL brać śluby, mieć partnerów. Ja rozumiem. Część z nich to ludzie, dla których SL jest tylko grą. Wcielają się w swoją postać, wymyślają jak będzie żyła i dążą do realizacji celów. Druga część to ludzie, którzy podświadomie szukają spełnienia. W RL czegoś im brakuje i nagle zauważają, że ktoś w SL nieświadomie zaspokaja ich potrzeby. A skoro coś jest fajne, miłe to dlaczego to przerywać? Tacy ludzie pewnie mają wątpliwości, czy aby to, co robią nie jest zdradą. Pewnie gryzie ich sumienie ale brną w to, bo czują się szczęśliwi. Mąż żyje w nieświadomości, a nawet może i cieszy się widząc żonę uśmiechniętą.
Nie twierdzę, że popieram takie zachowania, ale potrafię je zrozumieć.


Wiesz, ja mimo wszystko nadal nie rozumiem. Może jestem "inna" po prostu. Ale jeśli mi w realnym związku źle, jeśli coś się psuje to zaczynam analizować związek i szukać rozwiązania. Próbuje rozwiązać problemy a nie uciekać od nich w wirtualny świat.
Uważam ze jeśli komuś czegoś brakuje w związku w rl to powinien porozmawiać szczerze z partnerem, spróbować to zmienić. Kobiety uważają ze mężczyzna powinien zgadywać ich życzenia - guzik prawda. Jak mu tego nie powiesz wprost nigdy się tego nie domyśli. Prosty przyklad: jeśli nie chcesz by witał cie w progu lakonicznym "cześć" to mu powiedz ze podobałoby ci się słodkie "witaj kochanie". Uwierz ze po pewnym czasie stanie się to norma.
Ja rozumiem ze w realnym świecie mnóstwo ludzi uważa ze ich związek to pomyłka, ze popełnili błąd wiązać się z obecnym partnerem. OK, ale wtedy trzeba to zmienić a nie uciekać w wirtualny świat!! Trzeba to zmienić realnie rozstając się z partnerem a nie ciągnąc farsy w realu a w wirtualnym świecie być szczęśliwym bo to nie na tym polega.
Dodam ze często dopiero SL "uświadamia" niektórym osobom ze ich partner/partnerka jest do niczego. Wcześniej byli szczęśliwi...

Jantarka napisał(a):
Prawda jest też i taka, że wszyscy mierzymy innych własną miarką . Tak się dzieje, do chwili kiedy nie "natniemy"się i dopiero wtedy otwieramy oczy i widzimy, że nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego jak wiele osób ,udaje, kreuje siebie i wciela się w tą wykreowaną postać... co najgorsze, ta kreacja to nie jeden spektakl, to spektakl dłuższy niż dzień, dwa, miesiąc...
Niestety, przez 1,5 roku brałam udział w takim przedstawieniu - i chociaż zasłaniam oczy i odwracam się, to ...wciąż widzę tą szopkę.

Dla nich to zabawa... zabawa w życie, dobrze jeśli jest z poszanowaniem człowieka, gorzej jesli ktoś sięga po zabawę emocjami. Udawnanie wchodzi im w krew...i NIKT!, nie jest w stanie zauważyć, że nie ma w SL tej prawdziwej osoby, tego człowieka który steruje avem, widzicie tylko to, co chce żebyście widzieli :)

Oczywiście - wciąż staram się wierzyć w prawdziwosc ludzi w SL i mam cichą nadzieję, że jednak większość stara się być prawdziwa, nie mniej jednak - złe doświadczenia - są jak zła reklama, a szkoda... bo nie lubię, nie lubić ludzi :)


Niestety ja również w SL spotkałam ludzi którzy potrafili grac na uczuciach, manipulować większością. Niektórych udawało mi się rozgryźć, czasem sami się odkrywali w sytuacjach stresowych. Są tacy którzy nadal próbują grac mi na uczuciach a ja ciągle mam nadzieje ze spotykam prawdziwe a nie udawane "ja" danego awatara.


Profil E-mail Offline
PostPost został usunięty przez Madelaine 30 Lip 2010, 18:39.
Powód: post nie na temat
Nie podano
PostWysłany: 30 Lip 2010, 18:41 
Dołączenie:
Marzec 2010
Posty: 55
nick w SL: Mgielka Moorsider
Hyde napisał(a):
Zgodzę się ze SL jest grą, jeśli ktoś mi powie, jak w tej grze się wygrywa ;)


Ciekawa jestem jak się wygrywa w Simach, Flight Symulatorze i WoWie, baaardzo ciekawa...


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 30 Lip 2010, 18:54 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 2318
nick w SL: Morrigan Polanski
Nie wiem, jak to teraz jest z simsami, kiedyś można było wygrać za spełnianie jakichś zachcianek ludzika przedmioty, możliwości rozbudowy itd. Za grę zręcznościową - łowienie ryb - wbudowaną w mobilną wersję the sims dostaniemy pieniądze i jakieś dodatkowe przedmioty.

Flight simulator - nie widziałam na oczy, ale domyślam się, że to nie gra, tylko symulator.

W WoWie mamy szereg możliwości wygrywania. Wygrywanie pojedynków z graczami przeciwnej frakcji, wygrywanie jako najlepsza gildia czy najlepszy gracz na serwerze w konkurencji z innymi. Wygrywanie walk z NPC. Zdobywanie znaczków I Achievmentów. Ostateczny pojedynek, pokonanie Lich Kinga w Dungeonie ICC.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 30 Lip 2010, 18:58 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Wrzesień 2009
Posty: 30
nie bylo mnie kilka dni w temacie a tu taka przepychanka... to smutne ze my Polacy czesto nie szanujemy sie wzajemnie kiedy ktos ma odmienne zdanie niz ja(moja racja jest najmojsza :P )... ale tego chyba nie da sie zmienic...

wczoraj cos mnie naszlo zeby zmienic jednak wyglad mojego avatara i ktos kto czytal moje wypowiedzi w tym temacie zapytal mnie czy sklamalam mowiac tutaj, ze nie przywiazuje wagi do wygladu avatara i nie utozsamiam sie z nim... napisalam tu, ze kiedys sie utozsamialam, pozniej juz nie i kiedy to pisalam bylam swiecie przekonana ze pisze prawde, bo wydawalo mi sie wypralam sie z emocji i czerpania przyjemnosci z zabawy w sl i rzeczywiscie nie zmienialam go... teraz troche bawie sie laleczka, chodze na koncerty- to wszystko...
dzisiaj zdalam sobie sprawe ze nieswiadomie sklamalam bo nie zdawalam sobie sprawy ze nadal angazuje sie emocjonalnie choc tego nie chce, nadal wkur... mnie kiedy ktos mnie beszczelnie oklamie, wykorzysta itd. nie potrafie tego oddzielic od rl, bo kiedy ktos mnie zrani w sl(czy w necie) to chodze przybita w rl i to ludzie w rl pytaja co sie stalo, czemu tak zle wygladam czy mam jakis inny glos przez telefon...

macie racje piszac ze sa jednak osoby(ja spotkalam co najmniej kilka takich typow), ktore graja na dluzsza mete(czasem bardzo dluga), udaja emocje by cos zyskac, osiagnac np.: uwiezc kobiete(zaliczyc sztuke ;)), czasem zmieniaja ton glosu, udaja placz, rozdarcie, czasem wymyslaja zalosne historie, czasem oskarzaja o brak zaufania i paranoje i tym sposobem, szantazem emocjonalnym, zyskuja zaufanie i calkiem niezle funkcjonuja lawirujac miedzy ludzmi w sl i grajac na ich uczuciach...
ba... dzisiaj nawet dowiedzialam sie od jednego z takich typow, ze jesli jego przyjaciele(a raczej przyjaciolki) dowiedzia sie o tym jakim jest sukinsynem, to wykorzysta informacje ktore wysledzil o mnie w sieci, zeby mi dokopac i zamknac dziob... - to juz drugi taki przypadek w moim SL-owym zyciu... wiec nie dziwcie sie kiedy ktos nie chce sie podzielic z wami swoim rl i chce rl oddzielic od sl- jesli ma takie doswiadczenia jak ja, to jest tylko dzialanie w obronie wlasnego bezpieczenstwa...

i nikt mi nie wmowi ze w sl nie ma osob ktore sie nie angazuja, ktore nie graja, nie udaja "bo sie nie da"- BZDURA!! alez owszem da sie... to kwestia cech charakteru i podejscia do gry...- tak jak napisala Jantarka, takie osoby sa i calkiem swietnie im wychodzi udawanie kogos kims w rzeczywistosci nie sa i nikt tego nie zauwaza! czesto sa nawet uwazane za bardziej autentyczne, szczere i prawdziwe od reszty- tak pieknie pokazuja emocje :-P , czasem strasznie pokrzywdzone przez los... przeciez nie widzicie miki ich twarzy kiedy do was mowia ani mowy ciala, nie wiecie nic o ich rl, dowiadujecie sie tylko tyle ile wam powie ta osoba...(przeciez kompletny obraz takiej osoby to cala wiedza o tej osobie, to informacje, ktore odbieramy od niej, lub jej otoczenia(znacie kogos z prawdziwego otoczenia?), zlozone razem do kupy daja nam calosc- jak moze byc prawdziwym wizerunek kogos o kim 3/4 informacji bylo klamstwem...?), bede sarkastyczna troche teraz, ale cale zaangazowanie takich osob w sl to planowanie jak nie zostac zdemaskowanym ;) i bawic sie dalej innymi... - Serbitar zaraz powie ze to jest tez dowod na zaangazowanie :-P dobra masz mnie...

Serbitar napisal gdzies tutaj, ze jestem zla obserwatorka, ze ktos ma jakies tam zachowania w SL i po tym powinnam go ocenic, rozpoznac- no ok! masz racje, zauwaze kilka zachowan i dadza mi jakas ulamkowa czesc prawdziwego wizerunku, ale calosc zostanie rozmazana i zaklocona przez informacje ktora daje mi ta osoba osobiscie opowiadajac o sobie, a sa one klamstwami, bo przeciez kontakt w sl to glownie rozmowa, w rozmowie otrzymujemy tylko i wylacznie te prawdy lub klamsta ktore rozmowca chce nam przekazac, podobnie jest z jego avatarem, tworzy wizerunek taki jak chce byc widziany, a nie taki jaki jest w jego naturze... znam osobnika ktory na jednym avie jest inny, a na drugim zupelnie odmienny- jego znajoma mowi mi, ze rozpozna go w alcie, bo on zawsze wybiera dlugie wlosy, a ja znalam go na postaci ktora wcale nie wygladala jak niegrzeczny dlugowlosy buntownik, lecz ladny, grzecznie uczesany i ubrany chloptas, bo akurat tak chcial byc widziany, bo pewnie myslal ze taki bedzie mi sie podobac(dla mnie przebral zupelnie inaczej swoj avatar-alt...)
mylicie sie myslac ze kazdego da sie rozpoznac i kazdy jest soba, byc moze w 10 % tak, reszta to czysta kreacja i fantazja, chyba ze ktos swiadomie chce byc taki jak w rl... badz nie potrafi grac, udawac i tworzyc avatarow...

ufff ale sie wygadalam...


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 30 Lip 2010, 19:16 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 840
nick w SL: Darnok Quar
niech no ktos poudaje mi biologa - od razu rozpoznam
:D
no coz
jezeli rozmowa ogranicza sie do jestem taki i taki
fajnie?
to rzeczywiscie mozna sie oszukac
ale jesli pewne postawy znamy i troche porozmawiamy
to naprawde, az tak wielu zrecznych graczy nie ma
inaczej swiat skladalby sie z samych jamesow bondow
zlapanie się na 'powierzchownosc' swiadczy niestety troche tez o tym, ktory sie zlapal
choc, owszem, sa 'profesianalni gracze'
ale to naprawde ciezki fach i wymagajacy sporej wiedzy i umiejetnosci
oprocz cech charakteru
udawanie przeciez jest wspolne dla obu 'swiatow' jesli juz tak bardzo wam zalezy na rozgraniczaniu
wiecej - udawanie nie musi byc zle, moze byc forma pracy nad soba :D
i kazdy troszeczke udaje - swoj osobisty ideal, do niego sie zblizajac


Edit
dlatego jesli juz ktos was zrobil w trabe, to lepiej twierdzic, ze byl to przynajmniej geniusz
bo inaczej wychodzi sie na glupka
i zadna ilosc placzu - bo ja taki/taka szlachetna, ze nawet nie wiedzialem/am ze tacy ludzie sa na swiecie
tego nie nadrobi
tez dlatego, ze nikt tak w ta szlachetnosc odrazu nie uwierzy
:D


Ostatnio edytowany przez Darnok, 30 Lip 2010, 19:31, edytowano w sumie 1 raz

Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 30 Lip 2010, 19:30 
Dołączenie:
Lipiec 2008
Posty: 3307
nick w SL: MaxJames Chemistry
Ja mam zamiar odpowiedzieć Morri co do Simów 3.

Sim wyjeżdża w podróż po świecie i może wygrywać różne rzeczy poprzez wykonywanie misji. Jeżeli dobrze pójdzie, to następna podróż może być dłuższa o parę dni, a nawet będzie można kupić dom letniskowy. Tak, w Sims dali możliwości wygrywania.


A co do np. Wow. Pewnie wygranym jest ten, który psychicznie wykończy innych graczy (poprzez farmienie), którzy to po prostu zrezygnują z gry.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 30 Lip 2010, 19:32 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Wrzesień 2009
Posty: 30
Darnok napisał(a):
udawanie przeciez jest wspolne dla obu 'swiatow' jesli juz tak bardzo wam zalezy na rozgraniczaniu
wiecej - udawanie nie musi byc zle, moze byc forma pracy nad soba :D
i kazdy troszeczke udaje - swoj osobisty ideal, do niego sie zblizajac


masz racje Darnok...
jesli masz do czynienia z polglowkiem ktory chce poudawac ksiecia z bajki bedac pastuchem, zawsze go rozpoznasz...

jesli jednak masz do czynienia z inteligentnym osobnikiem posiadajacym wiedze na temat ludzkiej natury, podstaw psychologi i manipulacji ludzmi(wystarczy poczytac troche ksiazek i wykladow w necie), nawet bedac psychologiem, w sl nie rozpoznasz czy osoba jest autentyczna czy udaje... masz za malo infomacji z jej strony, bo nie znasz otoczenia i nie widzisz go...

PS. przedwczoraj wybieralam sie na wyklad w SL o manipulacji ludzmi(ale nie moglam tam zostac, rl wzywal)- NLP - znacie? o wykorzystywaniu wiedzy i informacji o innych, manipulacji przekazywanymi informacjami dla osiagniecia wlasnych celow - to sie nazywa metoda programowania neurolingwistycznego- zawsze chcialam to poznac- to strasznie ulatwilo by mi zycie, nigdy nie mam na to czasu..


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 30 Lip 2010, 19:39 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 840
nick w SL: Darnok Quar
XEN napisał(a):
jesli jednak masz do czynienia z inteligentnym osobnikiem posiadajacym wiedze na temat ludzkiej natury, podstaw psychologi i manipulacji ludzmi(wystarczy poczytac troche ksiazek i wykladow w necie)


tak, jak pisalem, sa ludzie dla ktorych jest to pasja i umiejetnosci posiadaja
a takze niezbedna wiedze na podoredziu
ale ich nie ma wcale tak wielu
to jest spora inwestycja - poznanie tego co sie chce udawac - jesli sie nie wyplaca to po co?
chyba ze jest sie pasjonatem
wtedy sl i internet daja spore mozliwosci treningu

edit
ponadto, uwazam, ze szczerosc wlasnych intencji dosc dobrze potrafi zabezpieczyc przed manipulacja
manipulacja bywa forma gry, trzeba ja rozpoczac by moc w niej przegrac


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 30 Lip 2010, 21:00 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Luty 2007
Posty: 4035
nick w SL: Jacek Shuftan
Jestem na wakacjach i nabralem dzieki temu nieco buddyjskiego stosunku do zycia.
Powiem wam wiec, ze pytanie z pierwszego postu jest nieco bez sensu. Wszystko jest jednoscia, mamy jedno zycie i wiadomo, ze wszystko sie przenika.
Pisanie, ze oddzielam SL od RL jest niezbyt madre. Siedze w SL, wychodze wkurzony wiec wkurzony jestem tez potem w RL. Zakocham sie w SL, wiec zakochanym zostaje na codzien.
SL nie jest zadnym wyjatkiem, RL sie tez 'przenika" z RL. Ide na impreze, nastepnego dnia boli mnie glowa od piwa i gardlo od gadania, mysle o dziewczynie, ktora spotkalem w pubie itd. Nikt jakos nie pyta, czy nastapilo 'przenikanie' pubu do mojego domu:). Jak juz mowilem - wszystko jest JEDNO :)
Podobnie z udawaniem - przeciez w RL tez wszyscy udajemy. Poznajecie przystojnego, pachnacego pana na dyskotece a za pare miesiecy okazuje sie chamem, ktory spluwa na podloge. Manipulacje mozna stosowac wszedzie, SL nie jest tu zadnym wyjatkiem. Moze ukrycie plci lepiej wychodzi w SL ale zapewne w RL tez nie jest to takie trudne.
Wielbicieli dyskusji nt leweli w SL odsylam tutaj viewtopic.php?t=2677 - jesli uda sie jeszcze wymyslic cos nowego, bede zadzwiony! :)
PS
Wykorzystam chwile i zapytam- czy znacie sposob, by odpalic SL gdy admin w hotelu zablokowal chyba wszystkie porty poza przegladarka www? Negocjacje nie wchodza w rachube z powody braku kontaktu - dwa dni zajelo mi wytlumaczenie zdania "JA CHCE MIEC INTERNET W POKOJU!!!". zanim przetlumacze mu 'odblokuj porty, debilu" skoncza mi sie wakacje:(


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 30 Lip 2010, 21:07 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 840
nick w SL: Darnok Quar
Jacek napisał(a):
"JA CHCE MIEC INTERNET W POKOJU!!!"

czy mowiles odpowiednio glosno powoli i dobitnie :D

pamiętacie dowcip o kupowaniu pilki?

poprosze o pilke
eeeee?
p i l k e!
pilke - tu gesty przedstawiajace kopanie, odbijanie, rzut do kosza
aaaaaaaaa ball - szeroki szczery usmiech
taaak :), teraz uwazaj bedzie trudniej: d o m e t a l u


Ostatnio edytowany przez Darnok, 31 Lip 2010, 00:10, edytowano w sumie 1 raz

Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 30 Lip 2010, 21:46 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 2318
nick w SL: Morrigan Polanski
projekt napisał(a):
A co do np. Wow. Pewnie wygranym jest ten, który psychicznie wykończy innych graczy (poprzez farmienie), którzy to po prostu zrezygnują z gry.


Max, gram w WoW i zaprawde powiadam Ci, farmienie prawie nie występuje, to głównie gra zespołowa.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 30 Lip 2010, 22:08 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Październik 2009
Posty: 382
nick w SL: Artemida Charisma
Jacku moim skromnym zdaniem RL nie przenika sie samo ze soba. Powiedzialbym ze RL istnieje na kilku plaszczyznach - wczoraj, dzis i jutro. Nasze wspomnienia minionych dni, pamiec tego co bylo, nasz dzien dzisiejszy i planowanie dni przyszlych to nasze REALNE ZYCIE ktorego nie da sie wylaczyc klawiszem EXIT.

Ja pozostanę przy swoim i nadal będę twierdzić ze SL to nie to samo co RL. I chociaż czasami zdarza mi się po wyjściu z SL myśleć o tym co się tam działo, z kim i na jaki temat rozmawiałam, czy zrobiłam coś dobrze czy złe to jednak jest to myślenie krótkie. Nawet jak ktoś mnie wkurzy czy próbuje w jakiś sposób skrzywdzić, obrazić moja godność osobista - nie muszę mu na to pozwalać. Kończę "sesje", wychodzę, znikam z SL.
Naciskam na krzyżyk, wyłączam komputer i przestaje być Artemidą. Owszem, emocje zostają ale nie przenoszę ich do swojego reala.
Artemida to tylko nick zastępujący moje prawdziwe imię i nazwisko, jej postać (awatar) zastępuje moje zdjęcie.
Jedynie charakter jest taki sam, bo zawsze jestem sobą. Jest mi z tym dobrze i nie muszę grac innej niż jestem.

To prawda ze w realnym świecie ludzie tez udają innych niż są. Jednak po jakimś czasie "wychodzi szydło z worka". Przeważnie w sytuacji stresowej odkrywają swe prawdziwe oblicze. Czasem całkiem nieświadomie :))


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 30 Lip 2010, 22:19 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Grudzień 2008
Posty: 185
nick w SL: Shilla Hax
Artemida.Charisma napisał(a):
Shilla napisał(a):
Dodam ze często dopiero SL "uświadamia" niektórym osobom ze ich partner/partnerka jest do niczego. Wcześniej byli szczęśliwi...

Czasami tak bywa. Moim zdaniem osoba, której wydawało się, że jest szczęśliwa, a nagle przekonuje się, że ktoś może dać jej/jemu większe szczęście, po prostu nie zaznała w pełni szczęścia, wydawało się jej/jemu, że są szczęśliwi.

Co do udawania w SL i w RL. Kiedyś podczas wykładu Sida pojawił się ten temat i doszliśmy do tego, że w RL częściej udajemy niż w SL. Najprostszy przykład - przyjaciółka była u fryzjera i wygląda teraz koszmarnie. Nie powiesz jej - "O rany, wyglądasz fatalnie! Zakryj to, zmień fryzurę". Dasz do zrozumienia, że ta fryzura do niej nie pasuje, upniesz jej włosy i stwierdzisz, że teraz uwydatniły się jej śliczne oczy itp. Natomiast w SL bez pardonu powiesz co myślisz. Dlaczego? Bo w RL zobaczysz jak ktoś smutnieje, a w SL przeczytasz najwyżej :( - niby to samo, wyraża emocje ale odbiór i wydźwięk jednak nieco inne.

Xen - NLP to NeuroLinguistic Programming. Nie polega na wykorzystywaniu zebranych o kimś informacji przeciwko niemu, a na takim sposobie prowadzenia rozmowy (nawet z osobą, której kompletnie nie znasz), że nasz rozmówca robi to, czego chcemy nie będąc tego kompletnie świadomym. Można znaleźć parę książek na ten temat. Sama nigdy nie interesowałam się tym zagadnieniem, jednak mój partner tak (biedna ja;)).


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 30 Lip 2010, 23:19 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Wrzesień 2009
Posty: 30
Shilla napisał(a):

Xen - NLP to NeuroLinguistic Programming. Nie polega na wykorzystywaniu zebranych o kimś informacji przeciwko niemu, a na takim sposobie prowadzenia rozmowy (nawet z osobą, której kompletnie nie znasz), że nasz rozmówca robi to, czego chcemy nie będąc tego kompletnie świadomym...


no cos kolo tego, wiedzialam w ktorym kosciele dzwonia w kazdym razie :P

musze cos dodac do tego wywodu, bo osoby ktore mnie blizej znaja moga zasugerowac ze pisalam o jednej osobie... otoz nie, pisalam o kilku osobach ktore poznalam, ale zebralam to w calosc... jako ciekawostke przyrodnicza :P

masz racje Darnok- to pojedyncze przypadki ale jednak sie zdarzaja, bo bedac ufnym, naiwnym, nieuwaznym, mozna wpakowac sie w problemy...


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 30 Lip 2010, 23:26 
Dołączenie:
Lipiec 2008
Posty: 3307
nick w SL: MaxJames Chemistry
Shilla napisał(a):
Dodam ze często dopiero SL "uświadamia" niektórym osobom ze ich partner/partnerka jest do niczego. Wcześniej byli szczęśliwi...


Ja uważam jednak, że lepiej mieć niedoskonałego partnera w RL niż ciągle marzyć o cyfrowym przystojniaku, który jest nieosiągalny i którego można sobie utworzyć poprzez alternatywne konto. RL daje nieco więcej przyjemności, bo SL daje nam tylko odczucie wzrokowe.

Chyba, że masz na myśli element umysłu z charakterem.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 31 Lip 2010, 00:08 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Grudzień 2008
Posty: 185
nick w SL: Shilla Hax
Coś popsułam z cytatem i wyszło, że zacytowałam, cytowane przez Artemidę moje słowa :| a to ja cytowałam jej słowa. Zamotałam się. Maxiu to były Artemidy słowa, nie moje :)
To tak tylko jako małe sprostowanie.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 31 Lip 2010, 03:06 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 412
nick w SL: Blanca Carter
Wydaje mi sie,ze krazymy z tym tematem w kolko-pojawia sie co jakis czas,kazdy mowi co mysli i w sumie "basic" zostaje taki sam:dla kazdego SL jest tym, czym chce by bylo i przenikanie nastepuje w sposob adekwatny do checi zainteresowanego.
Kiedy przestaje byc adekwatne mamy dramat na kilka aktow,uczymy sie na bledach i idziemy(badz nie) dalej
Tyle opinii ile gra..uzytkownikow;)

Jacek jezeli jestes poza Europa:ja tez mialam ten problem-wyslalam meza z 5 euro ,powiedzial,ze chce pornosy ogladac kiedy spie i zadzialalo:) chociaz ponoc to graniczy z cudem w Egipcie i "osciennych" (nie pornosy a pelny dostep;))
W Europie nie mialam nigdy tego problemu-jezeli sprzedaja abonament na godz/dobe itd powinienes miec pelny dostep (chyba,ze sa jasno okreslone i dostarczone inne warunki umowy!
Jezeli nie masz pelnego dostepu- domagaj sie zwrotu,ceny za dostep do internetu sa potwornie wysokie!!:(


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 31 Lip 2010, 08:10 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 1716
nick w SL: Llorando Runo
A ja dalej twierdze że SL to gra. :P A dokładnie „komputerowa gra symulacyjna” ,

Wiki
Cytuj:
Jedną z nowych możliwości symulatorów jest symulowanie codziennego życia człowieka i jego zachowania w różnych okolicznościach, czego przykładem jest seria gier spod znaku The Sims bądź gry typu tycoon.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Gra_symulacyjna

Przecież w SL symuluje się wszystko – wirtualne postacie, wirtualne czynności, wirtualne bodźce. Przecież nikt w SL nie pije prawdziwego drinka, tylko wirtualna postać udaje że to robi - odpowiednia animacją, i tak jest ze wszystkim w SL. Tylko emocje mogą być prawdziwe –radość, uniesienie, gniew, itd. – ale o to w symulacjach (grach) przecież chodzi by niosły jakieś doznania. SL to nie jest drugie życie, ale gra komputerowa symulująca drugie życie. To że występują w niej realne firmy, i realne pieniądze to nie czyni z tej gry prawdziwego drugiego życia, nie dotkniemy drugiego awatara, nie poczujemy zapachu kawy której atrapę trzyma nasza laleczka (awatar), to dalej jest symulacja. Ani to ze można coś tworzyć, nie czyni tej gry drugim życiem, bo przecież nie tworzymy czegoś co funkcjonuje poza sama grą, tworzymy tylko dekoracje do niej samej, co w sumie istniało już od dawna w „modach” do innych gier – tylko w innej formie.
A w „symulatorach” może nie być wygranych, ani nagród (choć akurat w SL są), a głównym powodem grania w taką grę jest czerpanie radości z samej gry, czy to z symulowanej jazdy samochodem (Test Drive), czy łatana samolotem (Flight Simulator), czy też „życie” naszych alter ego- „The Sims”/”Second Life”.
Do tego nasze życie czasami jest grą (gra w teatrze, wszelakie gry dzieciaków na podwórku, itp.), tak samo gra (SL) może być czasami czymś innym, czyli można symulować biznes/edukację/inne. A przecież ani gry w życiu nie czynią całe życie automatycznie grą, ani symulowane inne rzeczy w grze nie czynią całej gry życiem.

Ale nie, gracze SL uparli się że SL to ŻYCIE, a nie „symulacja” (gra), bo przecież są dorośli i nie grają w jakiś głupie gry. Albo bo ich SL’owy partner jest PRAWDZIWY i ich kocha szczerą MIŁOŚCIĄ, i w żadnym razie nie może być to gra symulacyjna – żadnego udawania, wszystko jest realne! ;) Mnie to trochę przypomina zachowanie 4-latka zasłaniającego oczy, by nie zobaczyły go potwory które mogą wypełznąć nocą z szafy, bo przecież jak on je nie widzi to one też go nie zobaczą. ;) Tak samo gdy wmówi się innym że SL to nie gra, to automatycznie SL stanie się prawdziwym (i drugim) życiem... :roll:


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 31 Lip 2010, 11:49 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Wrzesień 2009
Posty: 30
Llorando Runo napisał(a):
A ja dalej twierdze że SL to gra. :P A dokładnie „komputerowa gra symulacyjna” ,


Przecież w SL symuluje się wszystko – wirtualne postacie, wirtualne czynności, wirtualne bodźce. Przecież nikt w SL nie pije prawdziwego drinka, tylko wirtualna postać udaje że to robi - odpowiednia animacją, i tak jest ze wszystkim w SL. Tylko emocje mogą być prawdziwe –radość, uniesienie, gniew, itd. – ale o to w symulacjach (grach) przecież chodzi by niosły jakieś doznania. SL to nie jest drugie życie, ale gra komputerowa symulująca drugie życie.
Do tego nasze życie czasami jest grą (gra w teatrze, wszelakie gry dzieciaków na podwórku, itp.), tak samo gra (SL) może być czasami czymś innym, czyli można symulować biznes/edukację/inne. A przecież ani gry w życiu nie czynią całe życie automatycznie grą, ani symulowane inne rzeczy w grze nie czynią całej gry życiem.

dokladnie
dobrze to ujales... to gra wywolujaca prawdziwe uczucia i dozniania... i dlatego tak nas kreci, uzaleznia... zacytuje wam fragment z innego forum:
Vulpes napisał(a):
Niedawno zdałem sobie sprawę, że moje uzależnienie bierze się z niemal zerowego poczucia własnej wartości w świecie realnym, podczas gdy w grze byłem pewnym siebie, odnoszącym liczne sukcesy graczem. To sprawiało, że wszystko co realne było niebezpieczne, nieciekawe, nudne a gra była azylem, ucieczką, największą nagrodą. teraz staram się z tym walczyć, próbuję zrozumieć siebie samego, odkryć dlaczego zachowuję się tak a nie inaczej. Próbuję wziąć się w garść i wystartować. Często potykałem się, lądując znów przed komputerem, często wszystko wydawało się bez sensu.
[...]
hehe tak sobie teraz myślę, że MMORPG jest właśnie podbne trochę do życia i to chyba tutaj tkwi głóny powód, dlaczego to gry online są najbardziej uzależniającymi grami. bo nie dość, że rozwijasz "siebie", idziesz do przodu, przez "wysiłek" stajesz się lepszym to jeszcze możesz rywalizować z prawdziwymi ludźmi, pokonywać ich, co wyzwala podobą radość jak osiąganie sukcesu w realu no i najważniejsze- porażki są bezpieczniejsze, wieśż, że niczym nie ryzykujesz ( bo co to za ryzyko jak nawet jak "umrzesz", znów się odrodzisz a strata będzie raczej niewielka) nie da się w MMO przegrać wszystkiego, zawsze można skasować postać, która "nie wyszła" i zacząć z czystym kontem....takie ułatwiacze, których w realu nie ma.
[...]
ebcio, tak, dobrze przypuszczasz ale tak jest chyba z każdym uzależnieniem. Alkohol i stan "upojenia", czyli ucieczki do tej innej, prostszej rzeczywistości, narkotyki i ich działanie, czyli również "inny świat"...no i gra, gdzie "inny świat" trwa ile tylko chcesz, niewiele kosztuje, i w przeciwieństwie do alkoholu czy narkotyków, jest bezpieczny, niema ryzyka konfliktu z pprawem, kompromitacji, można się zamknąć w pokoju, odciąć od "złego świata" i siedzieć całe dnie w tym "lepszym" świecie. Cały czas gra jest dla mnie czymś cholernie atrakcyjnym,

LucidMan napisał(a):
Masz rację, że taka gra odzwierciedla prawdziwe życie. Na tym właśnie polega jej sukces: nie wychodząc z domu możesz być kimś !! Tak na prawdę jesteś kimś tylko w środowisku graczy, a nikim w realu
[...]
Vulpes napisał(a):
co myślicie? bo mi się wydaje, że jeżeli nie potraię grać bez uzalezniania się i muszę trzymać się zasady "zero gier", to tak naprawdę nadal jestem uzależniony tylko nie mam dostępu do gry

"Walcząc" z uzależnieniem, stajesz się bardziej uzależniony. Z czym walczysz, czemu się opierasz, temu dodajesz siły. Tu potrzeba zrozumienia. Jeśli dogłębnie zrozumiesz dlaczego grasz, przestaniesz grać ot tak

źrodlo: http://www.nerwica.com/objaw-uzale-nien ... 16082.html
.


dlaczego to pisze? ktos tu napisal ze w sl nagle zdajemy sobie sprawe ze nasz realny partner jest do niczego... mysle ze to wynika z tego co napisal ten chlopak- uzalenienie, nagle realne zycie staje sie szare, beznadziejne, gorsze...
oni pisza o innych grach... ale my uzalezniamy sie od emocji, od bycia kochanym, od bajkowego wymarzonego zycia... i wpadamy w zlosc kiedy ktos probuje nam udowodnic ze to tylko gra, a nie prawdziwe zycie(ze nasze idealne zycie nie jest prawdziwe... ) Iluzji szczęścia i satysfakcji człowiek chwyta się wtedy, gdy w sposób bolesny (choć zwykle nieświadomy) doświadcza, że droga, jaką do tej pory kroczył, prowadzi donikąd i gdy nie ma dość odwagi, siły lub kompetencji, by uznać ten fakt oraz by radykalnie zmienić swój sposób postępowania a w SL mozemy to zrobic bez wiekszego wysilku, mozemy tam byc tym kim chcemy byc...
Uzależnienie emocjonalne prowadzi do uzależnienia intelektualnego(do swojego rodziaju niewolnictwa). Emocje zakochania od ktorych sie uzaleznilismy, podporządkowują sobie nasz umysł i posługują się nim dla zaspokojenia własnych celów i potrzeb. W rezultacie każdy uzależniony to ktoś, kto nałogowo oszukuje samego siebie. Uzależniony łudzi się, iż nie jest uzależniony. Jest też subiektywnie przekonany, że w każdym momencie może przestać grac, jeśli tylko uzna to za stosowne. Człowiek uzależniony odrzuca jakikolwiek negatywny wpływ uzaleznienia na jego życie, a także jakikolwiek związek między graniem a przeżywanymi trudnościami życiowymi i nawet gdy traci prace, jego malzenstwo sie rozpada, dzieci sa zaniedbane itd w dalszym ciągu jest subiektywnie przekonany, że te wydarzenia nie świadczą o tym, iż powinien przestać grac, aby jego sytuacja życiowa zmieniła się na lepsze...
System nałogowego oszukiwania samego siebie jest tak silny, że logiczna dyskusja z uzależnionym nie jest w ogóle możliwe(czasem mamy probke tego na tym forum...) W tej sytuacji próba logicznego przekonania go, że jest uzależniony i że powinien przestac grac, jedynie prowokuje chorego do tego, by wzmacniał swój system iluzji i zaprzeczeń.
Sytuacja jest chora: uzależnienie emocjonalne paraliżuje jego wolność i drastycznie zawęża pragnienia oraz aspiracje w rl, nałogowe oszukiwanie samego siebie zupełnie zniekształca jego świadomość i sprawia, że osoba uzalezniona nie jest w stanie uznać prawdy o sobie. Tym samym nie ma szans na podejmowanie rozsądnych i świadomych decyzji. Stopniowo w coraz większym stopniu staje się bezwolnym wykonawcą chorobliwych reakcji i zachowań, ktore daja mu zludne poczucie szczescia i lepszego zycia... i izoluje sie od zycia w rl.


Ostatnio edytowany przez XEN 31 Lip 2010, 12:29, edytowano w sumie 2 razy

Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 31 Lip 2010, 12:14 
Administrator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Kwiecień 2007
Posty: 6356
nick w SL: Madelaine Sautereau
XEN napisał(a):
to gra wywolujaca prawdziwe uczucia i dozniania... i dlatego tak nas kreci, uzaleznia

To nie ten wątek, na temat tego, czy SL jest grą czy nie rozmawialiśmy wcześniej i gdzie indziej.
Nie chce mi się już tego w kółko mielić, ale jeszcze powtórzę: SL nie ma określonych reguł, nie jest grą. W Simsach są cele do osiągnięcia, celem może być to, żeby Sim nie zdechł nam z głodu w kałuży własnych odchodów po dwóch dniach albo żeby został astronautą i zarabiał na kolejne mebelki (podaję za przykład pierwsze Simsy, bo tylko te poznałam), w symulatorze latania chodzi o to, żeby latać coraz sprawniej - nawet w tych grach, gdzie nie ma przeciwnika, przeciwnikiem jesteśmy my sami, walczymy nabierając wprawy.
W SL gram, przebierając się sprawniej, czy pisząc coraz szybciej na czacie?
Tak, znam opinię Llorando, nie zgadzam się nie tyle ze wszystkim co pisze, ale z tym, w jaki sposób traktuje przeciwnika w dyskusji, więc rozwijać tej rozmowy tutaj na pewno nie będę.

XEN napisał(a):
ktos tu napisal ze w sl nagle zdajemy sobie sprawe ze nasz realny partner jest do niczego... mysle ze to wynika z tego co napisal ten chlopak- uzalenienie, nagle realne zycie staje sie szare, beznadziejne, gorsze...

A to jest moim zdaniem trzecia prawda wg Tischnera.
Po pierwsze - uogólniasz.
Po drugie - to, że "nasz realny partner" nie spełnia naszych oczekiwań musiało być wiadome wcześniej, skoro wszystko byłoby idealnie dobrze po co szukanie alternatywy? Drugiego życia? Po co marnowanie wieczorów lub nocy na przesiadywanie w wirtualnym świecie?
Daję słowo, wolę siedzieć z bliską osobą i rozmawiać do świtu o pogodzie niż spędzać noce na namiętnych pogawędkach w SL.
Moim zdaniem więc mylisz kolejność - rzeczywistość była szara, dlatego szukaliśmy alternatywy (nie mówię o szarości w kontekście związku, ale ogólniej, może praca, może przyjaciele, może zainteresowania - jakiś brak być musiał). A potem dopiero dołożyła się "magia" wirtualnych znajomości, gdzie wszyscy są ładniejsi i bardziej błyskotliwi - to powierzchowne, wiem, ale dalej idzie łatwość nawiązywania kontaktów i tempo! W SL po tygodniu znajomości rozmawia się o sprawach, o których przez całe lata nie wiedzą nasi znajomi z rl.

XEN napisał(a):
Iluzji szczęścia i satysfakcji człowiek chwyta się wtedy, gdy w sposób bolesny (choć zwykle nieświadomy) doświadcza, że droga, jaką do tej pory kroczył, prowadzi donikąd i gdy nie ma dość odwagi, siły lub kompetencji, by uznać ten fakt oraz by radykalnie zmienić swój sposób postępowania a w SL mozemy to zrobic bez wiekszego wysilku, mozemy tam byc tym kim chcemy byc...

Tak. Uprościłabym to stwierdzenie, ale z ogólną myślą, tą akurat, zgadzam się całkowicie.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 31 Lip 2010, 12:22 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Wrzesień 2009
Posty: 30
edytowalam swoj post dodajac male wyjasnienie co mialam na mysli, z ty w tym czasie cos dodalas Mad... sorki, troche mi to zajelo czasu zanim wyskoczylo na wizji...

dodam ze wywod moj ma swoje zrodlo z wykladow na temat prac opisujacych uzaleznienia... nie pamietam autorow


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 31 Lip 2010, 12:33 
Administrator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Kwiecień 2007
Posty: 6356
nick w SL: Madelaine Sautereau
Przeczytałam, co dodałaś.
Uprzedzam część czytelników, że to, co napiszę poniżej utrzymane jest w tonie żartobliwym. Wiem, że większość z Was zrozumie, ale wolę się zabezpieczyć.

XEN napisał(a):
System nałogowego oszukiwania samego siebie jest tak silny, że logiczna dyskusja z uzależnionym nie jest w ogóle możliwe(czasem mamy probke tego na tym forum...) W tej sytuacji próba logicznego przekonania go, że jest uzależniony i że powinien przestac grac, jedynie prowokuje chorego do tego, by wzmacniał swój system iluzji i zaprzeczeń.

Jak ja lubię takie stwierdzenia! Wybiłaś broń z ręki wszystkim - jeżeli powiem teraz, że nie jestem uzależniona, jasne będzie, że mój umysł każe mi tak sądzić. Jeżeli dodam, że miałam zawsze pełną świadomość dlaczego i po co spędzam w SL tak dużo czasu i że nie zniszczyło to mojego życia realnego, będzie już całkiem jasne, że skrajnie uzależniona nie widzę tego, jak jest naprawdę.
Ale w sumie... o uzależnieniach też ten wątek nie jest. Możemy nad tym przejść do dalszej dyskusji o przenikaniu rl i SL, prawda?

XEN napisał(a):
nałogowe oszukiwanie samego siebie zupełnie zniekształca jego świadomość i sprawia, że osoba uzalezniona nie jest w stanie uznać prawdy o sobie. Tym samym nie ma szans na podejmowanie rozsądnych i świadomych decyzji. Stopniowo w coraz większym stopniu staje się bezwolnym wykonawcą chorobliwych reakcji i zachowań

To ja się teraz zaloguję, będę kultywować swoje chorobliwe reakcje i zachowania 8)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 31 Lip 2010, 13:01 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 840
nick w SL: Darnok Quar
pewną wadą tych rozmów jest to, że wielu się stawia w pozycji tłumaczącego – tak wiem, to nie jest prawdziwe życie ale broń boże nie pomyślcie, że jestem jakimś frustratem, jeżeli ktoś ma do tego takie podejście nie powinien się w to bawić, bo rzeczywiście zagraża to spokojowi jego ducha

jak już pisałem – dajcie takiemu podejściu spokój, część winy ponosi zapewne sama nazwa – drugie życie, która od razu ustawia rozmowę na tory, w których piewcy prawdziwego życia właśnie skończywszy podcierać tyłek i wróciwszy z wychodka gromią awatary, że te nie znają przyjemności prawdziwej defekacji

życie to życie, jeśli się człowiek rozejrzy, to zauważy naprawdę mało ludzi, którym czegoś nie brakuje, dlatego strzelając w kogoś spostrzeżeniem – czegoś ci brakuje, czegoś nie osiągnąłeś, prawie zawsze trafimy

błąd nie leży w samym stwierdzeniu, bo jest ono prawie zawsze i wszędzie prawdziwe, tylko w sugestii – ja jestem lepszy, nie wybrakowany

cóż kochany, lepszy nie musi próbować się wybijać na alfę uderzając w samopoczucie innych
zawsze wierzyłem, że odczuwanie braku oraz kompleksy to w zasadzie dobre uczucia, mogą być destruktywne jeśli im pozwolić, ale dobre bo napędzające człowieka, mogące doprowadzić do przeładowania, gdy zamiast napędzania powodują załamanie, ale to tylko jedna strona medalu, są one stale obecną częścią naszej świadomości a nie czymś jej obcym – wirusem, którego należy wszelkimi siłami zwalczać

nie znoszę psychologii, a już zwłaszcza tej, mówiącej, że trzeba sobie samemu wmawiać, że jest się zadowolonym

taką dyskusję można toczyć właśnie wkoło każdego uzależnienia i każdego mechanizmu ucieczki, jedni uciekną w sl drudzy w clubing, jeszcze inni w spółkowanie ze wszystkim co nie zdąży na drzewo uciec

sl może pozwolić się komuś schować – owszem może
podobnie książki, telewizja
czy imprezowanie – u nas mało popularne ze względu na ograniczenia finansowe społeczeństwa
ale to, że sl może do tego służyć, nie stanowi o jego wartości/jej braku
podobnie jak w przypadku książek czy marzeń na jawie
wszystkie mają dość wyraźne elementy twórcze, ale mogą też przy nadużyciu prowadzić do zniszczenia osoby

co do gry, już pisałem, słowa nie tworzą rzeczywistości, sl jest takie jakie jest, niezależnie czy przypniemy słowo gra czy symulacja

nie wydaje mi się by ‘uzależnienie, ucieczka, kompensacja’ musiały być naczelnym tematem rozwijanym przy okazji sl

sądzę, że wirtualne światy będą się rozwijać, nie sądzę by było to akurat sl, bo ciężko inwestować w coś, z czego można na zasadzie widzimisie boga lindena być w każdej chwili wyrzuconym

i jeszcze raz, nie uważam, by ograniczanie rozmowy do psychologii braków czy niespełnienia rzeczywistości oddawało sl sprawiedliwość

co do dyskutowanych partnerów, etc
edit edit edit
:D
(swiat się jednak wokół jednego kręci)
to nie moje zdanie tylko ocena ilosci dyskusji na temat
:D
to sądzę, że Artemida jednak strasznie uprościła sprawę, to co pisze, jest owszem zdrowe i pożywne, ale
istnieje jeszcze kilka innych, moim zdaniem ważniejszych mechanizmów ‘zdrad’ nad którymi rozwodzić się nie będę


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 31 Lip 2010, 13:41 
Administrator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Kwiecień 2007
Posty: 6356
nick w SL: Madelaine Sautereau
Darnok napisał(a):
ciężko inwestować w coś, z czego można na zasadzie widzimisie boga lindena być w każdej chwili wyrzuconym

Całkiem jak w rl. W SL chociaż można z supportem pogadać...


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 31 Lip 2010, 14:02 
Dołączenie:
Lipiec 2008
Posty: 3307
nick w SL: MaxJames Chemistry
W RL zainwestujesz, urząd skarbowy się pomyli, rozmawiasz z sądem najwyższym (z tych ziemskich), tracisz dobre imię, zainwestowane pieniądze, renomę... A US rzadko wypłaca odszkodowanie za to, że komuś przez przypadek zniszczyło życie.

W SL jednak łatwiej. support prawie jak sąd, ale przynajmniej sąd i Us w jednym i ma mniejszą szkodliwość, bo jak już udowodnisz niewinność (w sensie obrony prze zarzutami), to możesz odzyskać to, co stracisz.


Dodatek:
Jezu, ale wy się rozpisujecie w tym temacie. Połowy w ogóle nie zdołałem przeczytać.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 31 Lip 2010, 17:50 
Dołączenie:
Lipiec 2010
Posty: 171
nick w SL: Hyde McAuley
Llorando Runo napisał(a):
A ja dalej twierdze że SL to gra. :P A dokładnie „komputerowa gra symulacyjna” ,

Ale nie, gracze SL uparli się że SL to ŻYCIE, a nie „symulacja” (gra), bo przecież są dorośli i nie grają w jakiś głupie gry.


Tylko ze w grze panują a nawet obowiązują zasady, w symulatorze zaś kiedy wykonasz jakąś określoną czynność, to następstwem tego tez będzie ściśle określone zdarzenie.
Chodzi mi o to, że każdym avatarem kieruje żywy człowiek który kieruje się emocjami, a nie bezduszna maszyna. To w żadnym wypadku nie można nazwać grą symulacyjną. Jeśli tak, to z powodzeniem RL też możesz nazwać grą symulacyjną. To się niczym nie różni. No chyba że ktoś tylko w sl gromadzi jak najwięcej lindenów, a jedyny sensowny dialog prowadzi za pomocą gestur, to ok.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 31 Lip 2010, 20:36 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Luty 2007
Posty: 4035
nick w SL: Jacek Shuftan
Na temat - "gra, czy nie gra" wiele powiedziec sie nie da bo chyba wszystko juz zostalo powiedziane w tym dlugasnym watku. Tak dlugo jak osoba skuszona zdaniem "zagraj sobie w te gre, SL" zalozy sobie konto i potem bedzie rozczarowana, ze ta 'gra' jest bez sensu mozna sie napinac na wszelkie mozliwe sposoby i udawadniac 'grywalnosc' SL. Wszyscy intuicyjne pojecie gry maja, a SL sie w tym nie miesci.
Cytuj:
nie znoszę psychologii, a już zwłaszcza tej, mówiącej, że trzeba sobie samemu wmawiać, że jest się zadowolonym

A wiesz Darnok, ze tez tak mialem i mi sie ostatnio odmienilo? Pogadalem sobie ostatnio z jedna pania psycholog o sensie psychologii. Zapytalem, czy jesli bylbym sumiennym pacjentem, to bede naprawde szczesliwszy, lepszy itd i jakie sa gwarancje. Na co ona odpowiedziala, ze nie o to chodzi. Mozliwe, ze po sesjach bede mniej szczesliwy, bede mniej gadal z ludzmi czyli wg powszechnej opinii bede 'gorszy' ale bede prawdziwszy dla samego siebie. Bardzo to odlegle od poradnikow 'Jak zrobic sie szczesliwym w 25 dni" ale jakos mi sie spodobalo :)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 31 Lip 2010, 22:10 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 2318
nick w SL: Morrigan Polanski
Kurczę, ja naprawdę bardzo nie chcę nikogo urazić. Ludzi, którym dzwoni w jakimś kościele, ale nie do końca wiedzą, o czym mówią... ani tych "zdrowszych" i bardziej dojrzałych od innych, bo potrafią się sami przed sobą przyznać, że grają zamiast się oszukiwać.

Gram. Gram w World of Warcraft. Kiedyś grałam w inne rzeczy. Sprawia mi to sporo frajdy, aczkolwiek nie spędzam całych nocy na raidowaniu.

Siedzę w SL. Jestem rezydentem. Nie gram. Bo pomimo mojego zamiłowania do niektórych gier komputerowych, w dalszym ciągu nie uważam SL za grę. Gdybym była zarozumiała, to podparłabym się nowomedialnym wykształceniem, ale nie o to przecież chodzi.

Mój partner naprawdę mnie kocha. Pokazuje mi to codziennie, od kiedy zamieszkaliśmy razem. Nie dla tego, że nasze laleczki ładnie się poruszały na kulkach. Dlatego, że dobrze nam się rozmawiało. Dlatego, że tworzyliśmy razem i było nam z tym fajnie. SL uważam za środek komunikacji. W zasadzie mogłabym się podpisać wszystkimi kończynami pod większością tego, co pisał wcześniej Serbitar.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 31 Lip 2010, 22:33 
Dołączenie:
Sierpień 2007
Posty: 607
Sl nie jest gra moim skromnym zdaniem. To jest po prostu rozbudowany chat 3d :) rozbudowany do tego stopnia ,ze tworzy osobny podmiot.

Zalozmy np najzwyklejszy chat, nikt nie mowi , ide pograc w chat, tylko ide pochatowac. A jesli dodamy do chatu mozliwosc wyswietlania avatarow , aby kazdy mogl sobie zmieniac (odpowiednik slowskich przebieranek) , jedne avatary beda pewnie fajne laski inne potwory , ale nadal nie mozna powiedziec ze taki chat to gra. Jesli ktos zaklada wlasny chat-room (odpowiednik slowskiej parceli) nadal nie mozna powiedziec ze w chat sie gra. na chatach albo ircowskich kanalach moga tez byc quizy, albo inne zabawy, gdzie zaprogramowany bot panuje nad wszytskim , w sl tez mamy quizy, trivie, dodatkowow ze wzgledu na srodowisko 3d , sa oskryptowane systemy bitewne w ktore ludzie w tym przypadku graja :), tak jak mozna powiedziec ze graja w slowskie warcaby. Ale mimo quizow na chatach czy iru, nikt nie mowi ze chat i irc to gra. Chyba tylko srodowisko 3d sklania ludzi do myslenia o sl w kategorii gry.

Kiedys wieki temu, bylem na takim prostym chacie 3d, mozna bylo chodzic, zagadywac do ludzi, bardzo przypominalo SL, i bylo poprostu reklamowane jako chat 3d. Sl jest bardziej rozbudowane i tworzy osobny podmiot jak juz wspominalem :)

A ci co udowadniaja ze sl to gra , niech udowwodnia ze chaty to gra ,albo irc :) czekam


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 01 Sie 2010, 08:29 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 1716
nick w SL: Llorando Runo
W większości gier MMO można sobie pogadać, i są wykorzystywane przez to jako czat.
Gdyby w SL nie było awatarów i miliardów różnych rzeczy im służących – jak w normalnych MMO to bym się zgodził że SL to rozbudowany chat. Gdyby w SL była tylko podobizna awatara, bez tych wszystkich rzeczy to też bym się zgodził. A tak to mamy laleczki które się przebiera, kupuje im się domki, autka i tysiące innych pierdółek. Czat tutaj pełni rolę tylko komunikacyjną do tych wszystkich rzeczy, jak w innych MMO, a nie jest głównym wątkiem. To że się zdarza iż są osoby które mają cały czas startowego awatara, i zero przedmiotów kupionych (choćby za free), a SL faktycznie wykorzystują tylko i wyłącznie jako czat nie oznacza iż SL jest głownie rozbudowanym czatem, bo takich osób jest nikły procent. Zresztą takie osoby trafiają się też w innych MMO – siedzą i gadają z innymi, zamiast zdobywać itemy i wyższe poziomy/itd.
Choć muszę przyznać iż SL jest grą specyficzną, jedyną w swoim rodzaju, gdzie zdobywanie itemów dla swojej postaci nie jest aż tak konieczne, do tego nie ma żadnych punktów ani rozwoju postaci, a gracze sami decydują co chcą robić w SL – jednym słowem pełna swoboda. Z tą pełną swobodą, to od lat coraz więcej gier dąży do tego, czy „single player” czy też MMO.
Przez swoją inność SL jest grą która sprawia wrażenie czegoś innego niż gra, bo i w części jest czymś innym. Podam przykład który już kiedyś podawałem – samochód który dodatkowo pływa nie przestaje być samochodem, bo taka amfibia dalej nim jest, mimo iż jest też łodzią. I jak ktoś taką amfibię tylko i wyłącznie cumuje gdzieś w jeziorze, i twierdzi że przecież ona tylko pływa mu, i że nigdy nią nie jeździł, to czy przestaje taka amfibia być autem?
Tak samo SL w połowie spełnia podstawowe wymogi gry komputerowej, a na dodatek jest tak wykorzystywany, a to że ma też inne cechy nie oznaczaja nic więcej jak to że nie jest tylko grą, ale też czymś więcej. ;)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 01 Sie 2010, 10:10 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 840
nick w SL: Darnok Quar
Jacek napisał(a):
Pogadalem sobie ostatnio z jedna pania psycholog

może czynniki inne od tresci rozmowy mialy wplyw na Twoje nastawienie :D

co do gry :D
przeklejacie stare wypowiedzi, czy tworzycie na nowo? :D


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 01 Sie 2010, 11:53 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Wrzesień 2009
Posty: 30
@ Mad:
mam wrażenie ze poczułaś sie urażona moimi wypowiedziami- niepotrzebnie, nie chcialam cie urazic... to ze tak napisalam wcale nie znaczy ze czuje sie lepsza od Ciebie, nieuzalezniona itd...
prawda jest taka(wg mnie, a ty wcale nie musisz przecież podzielac tego zdania), ze każdy z nas kto spędza w sl wiecej niz kilka godzin tygodniowo jest uzależniony, a jeśli wraca tam codziennie to juz zwykly nalóg tak jak alkoholizn czy narkomania, bo ja nadal uważam, ze sl to gra(z uzyciem czatu, moj przyjaciel opowiadal mi kiedys jak poznal swoja ukochana w innej wirtualnej grze francuskiej, calosc dzieje sie w czasach starożytnych i on tez uwaza ze tamten swiat jest rowniez gra a nie życiem, pomimo ze przezywa z nia tam "zycie" i nie ma tam regul itd)... za duzo gadam... otoz jestem uzalezniona tak jak ty Mad, w przeciwnym razie by mnie tu nie było, z tym za ja się do tego przyznaje do samej siebie i do was, a moge sie zalożyc ze spędzam o wiele mniej czasu od ciebie w sl...

@Morrigan:
tak jak napisalam wczesniej, wg mnie SL jest gra wywołujaca prawdziwe emocje, pomagająca nam otworzyc sie na ludzi(szczególnie jeśli jesteśmy nieśmiali) i pomaga zawrzec nowe znajomości, ale one zaczynają miec "prawdziwy sens" i zaczynają byc realne tyko wtedy gdy "wyprowadzimy" je poza sl i Ty to prawdopodobnie zrobilaś i fajnie ze poznałas kogos, ale nie zmienia to faktu, ze teraz po prostu oboje z twoim chlopakiem gracie w ta sama gre :)
ja poznalam wiele wspanialych ludzi w sl, przyjaciol, kilka z tych znajomosci wyszlo poza sl... ale to nie zmienilo faktu ze sl jest gra, ktora mnie i moich znajomych uzależnila...

jaki czas temu moja przyjaciolka zaczela sie na mnie denerwowac, ze jestem nienormalna, ze tak strasznie sie przejmuje relacjami w sl i w necie, ze to przeciez nie jest prawdziwe, ze nie mam tam prawdziwego kontaktu, rzucilam sie wtedy na nia i powiedzialam jej wiele niemilych rzeczy(ona studiuje psychologie i ma bardzo zdrowy stosunek do sl), zaczelam jej udowadniac jaka nieczula jest idiotka, ze moj przyjaciel(tez psycholog), tez gra w sl i twierdzi ze przynajmniej raz prawdziwie sie tam zakochal, wiec wszystkie tej jej psychologiczne gadki sie nie sprawdzaja i moze je sobie wsadzic ...(gdzies :P) ale kiedy ochlonelam, zdalam sobie sprawe ze ona ma racje, zaczelam czytac na ten temat i dotarlo do mnie, ze to wlasnie nasz nalog i wszystko co napisalam wczesniej sprawia, ze tak sie zachowujemy...
jesli to czytasz kochana, to mi wybacz, zepsulam nasza relacje.... ale teraz przyznaje ci racje...


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 01 Sie 2010, 12:09 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 2318
nick w SL: Morrigan Polanski
Bardzo przepraszam, ale jeśli chcecie tkwić w ciemnocie, to tkwijcie. Światu trzeba otwartości i nowych pojęć dla nowych zjawisk. Jeśli Wy chcecie wciąż nazywać samochód dyliżansem, tylko bez konia, to ja z tym polemizować nie będę.

Ani razu nie padło słowo "metaverse". Ktoś je w ogóle zna?


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 01 Sie 2010, 12:40 
Dołączenie:
Sierpień 2007
Posty: 607
Morrigan napisał(a):
Ani razu nie padło słowo "metaverse". Ktoś je w ogóle zna?


pisalem o tym juz 2 lata temu :] link

a tu o dorozce bez konia hehe link

Llorando Runo napisał(a):
Podam przykład który już kiedyś podawałem – samochód który dodatkowo pływa nie przestaje być samochodem, bo taka amfibia dalej nim jest, mimo iż jest też łodzią.


hehe, widze LLorando ze dla ciebie np samoloty to nadal samochody, tylko probuja wywalczyc dla siebie nowe okreslenie ale skrzydla to za malo :) no bo taki samolot kolujac po pasie startowym ma silnik, kola , wypisz wymaluj samochod :]

Dodajmy jeszcze ze sa samoloty (samochody ze skrzydlami idac tropem LLorando :)) moga ladowac na wodzie (amfibie) , a wiec takie samoloty to rownie dobrze moglyby byc dawne lodzie :)

LLorando musisz przyjac do wiadomosci ,ze dla wielu nowych rzeczy na swiecie sa nadawane nowe nazwy, chociaz czasami to troche trwa :)

inaczej samolot dzis nazywalby sie "latajaca dorozka bez konia"


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 01 Sie 2010, 12:51 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 840
nick w SL: Darnok Quar
dygresja

czytam, ze metaverse z ksiazki z 1992
dalej
"Concepts similar to the Metaverse have appeared under a variety of names in the cyberpunk genre of fiction as far back as 1981 (in the novella True Names)."
w Doctorze Who występował świat wirtualny jako, uwaga - Matrix, :D w 1976 roku

www.bbc.co.uk/doctorwho/classic/episodeguide/deadlyassassin/detail.shtml
tylko tam jeszcze byly biodaty timlordow rozposcierajace sie przez ktorys wymiar


jakie znacie najstarsze wzmianki?
edit
z wikipedii
cyt
The concept of virtual worlds predates computers and could be traced in some sense to Pliny.[7]
en.wikipedia.org/wiki/Pliny_the_Elder

:mrgreen:
ale nie wczytywalem sie gdzie i jak


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 01 Sie 2010, 13:17 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 1716
nick w SL: Llorando Runo
Code, jakby jakiś pojazd głownie jeździł, a czasami latał - to dla mnie byłby to samochód z możliwością latania, a nie samolot z możliwością jeżdżenia. Nie trzeba tworzyć nowych pojęć gdy stare spełniają swoje funkcje. Np. mamy: Terrafugia Transition – pierwszy latający samochód. http://gadzetomania.pl/2009/03/19/terra ... y-samochod

Tak samo jest z SL, większość rzeczy jest w nim jak w grach komputerowych, więc dla mnie to jest gra komputerowa... z możliwością latania! ;)

I wcale mi nie przeszkadza jak ktoś nazwie grę komputerową – metaverse. W końcu są strzelanki, gry przygodowe, symulatory, crpg, i inne, to może być i metaverse. ;)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 01 Sie 2010, 13:27 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 840
nick w SL: Darnok Quar
Llorando
jesli w gruncie sie wykona ziemiankę
to mamy ziemiankę a nie ogrodek
nawet jeśli są tam i dzownice i nasionka i trawka


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 01 Sie 2010, 13:41 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Wrzesień 2009
Posty: 30
hahahahaaa
poddaje sie :) rozbawiliscie mnie...
jakie to ma w sumie znaczenie?
kazdy z nas ma prawo do własnego zdania...
szanujmy je wzajemnie i tyle...
ja nikogo nie bede przekonywac sila do mojego zdania i nie chce byc atakowana za to ze mam odmienne zdanie od Was...
@Morrigan: dla mnie może byc i metaverse... jesli Ci to poprawi samopoczucie- to bez znaczenia... wiem, ze wciaz wracam do SL i robie tam to samo pewnie co Ty... tylko ze Ty sie świetnie z tym czujesz a ja ostatnio nie, bo zaczynam inaczej myślec o SL, ale przeciez obie mamy prawo odbierac SL tak jak chcemy... nie ma przymusu do tego żebym ja traktowala SL jak drugie zycie, a Ty nie musisz traktowac SL jak grę- prawda? ile ludzi tyle opinii...


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 01 Sie 2010, 14:07 
Dołączenie:
Sierpień 2007
Posty: 607
znalazlem chyba zrodlo wszystkich przeklaman na temat sl. O sl pisza w chyba najwiekszym poslkim serwisie dotyczacego gier LINK. Tak wielu przeklaman nie czytalem nigdzie o sl. Nieprawdziwe/nieaktualne jest tam wszystko, poczynajac od wymagan, poprzez opis, oplat , na screenach konczac. I oni co prawda pisza o sl jako o grze, ale poziom nierzetelnosci raczej nei sklania ,aby w to wierzyc.
Tak wiec LLorando sam musisz wybrac, czy chcesz stac po stronie zacofania i ignorancji , czy po drugiej stronie :)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 01 Sie 2010, 14:19 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 2318
nick w SL: Morrigan Polanski
XEN napisał(a):
@Morrigan: dla mnie może byc i metaverse... jesli Ci to poprawi samopoczucie- to bez znaczenia... wiem, ze wciaz wracam do SL i robie tam to samo pewnie co Ty... tylko ze Ty sie świetnie z tym czujesz a ja ostatnio nie, bo zaczynam inaczej myślec o SL, ale przeciez obie mamy prawo odbierac SL tak jak chcemy... nie ma przymusu do tego żebym ja traktowala SL jak drugie zycie, a Ty nie musisz traktowac SL jak grę- prawda? ile ludzi tyle opinii...


Widzisz... Jest jeszcze coś takiego jak nauka. Nauka o nowych mediach np. Nauka dąży do systematyzowania świata i tworzenia pojęć. Nauka ma gdzieś Twoją opinię. Ma gdzieś moje emocje i tupanie nogą. Chce dogłębnego i szczegółowego poznania i analizy faktów.

Co do życia, jak Mad, mam jedno. SL nie jest drugim, tylko częścią pierwszego. "Augmented reality"? Logując się magicznie nie znikam. To JA rozmawiam z ludźmi poprzez mojego avatara, to ja buduję, to ja robię zakupy.

@Codie
Najzabawniejsze jest to, że chyba nawet nie czytałam tego Twojego postu. O tym, że metaverse padł na forum pamiętam, ale chodziło mi o to, że nie padł w tej dyskusji, w której biorą udział całkiem nowi użytkownicy.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 01 Sie 2010, 14:35 
Administrator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Kwiecień 2007
Posty: 6356
nick w SL: Madelaine Sautereau
XEN napisał(a):
mam wrażenie ze poczułaś sie urażona moimi wypowiedziami- niepotrzebnie, nie chcialam cie urazic... to ze tak napisalam wcale nie znaczy ze czuje sie lepsza od Ciebie, nieuzalezniona itd...

Litości. A miałam nadzieję, że wystarczy napisać:
Cytuj:
Uprzedzam część czytelników, że to, co napiszę poniżej utrzymane jest w tonie żartobliwym. Wiem, że większość z Was zrozumie, ale wolę się zabezpieczyć.

Nie, Xen, nie poczułam się urażona, zapewniam Cię. Naprawdę szalenie trudno mnie urazić, zwłaszcza na poziomie dyskusji na forum - z całym szacunkiem dla wszystkich użytkowników to TYLKO forum, wycinek mojego i Waszego życia. To, że jestem tu codziennie, to, że jestem tu moderatorem i jednym z najaktywniejszych użytkowników nie znaczy, że żyję tylko tym, co się tu dzieje.
Tak jak w SL.

XEN napisał(a):
każdy z nas kto spędza w sl wiecej niz kilka godzin tygodniowo jest uzależniony, a jeśli wraca tam codziennie to juz zwykly nalóg tak jak alkoholizn czy narkomania, bo ja nadal uważam, ze sl to gra

Na temat tego czy gra, czy nie, dyskutować już nie będę, to off top, rozmowa na ten temat toczyła się w calkiem innym wątku.
Obśmiałam nieco - bo byłam ironiczna, a nie urażona - założenie, że uzależniony zawsze zaprzecza.
Bo wiesz... Skoro przyznajesz, że jesteś uzależniona, to znaczy, że nie jesteś. Mogłabyś więc mówić, że nie jesteś uzależniona, ale wtedy byłby to niepodważalny dowód na to, że tkwisz w swoim uzależnieniu po kokardę.
Prawda?
Cytując psychologiczny bełkot (przepraszam, nie szanuję większości psychologów, zwłaszcza amatorów) wybiłaś wszystkim oponentom broń z ręki - wszyscy jesteśmy uzależnieni, więc tu dyskusja się kończy.

Tak, spędzam w SL dużo czasu. Mam tego pełną świadomość, wiem dlaczego to robię, wiem czego w SL szukam i co mi daje. Wiem, że traktuję SL instrumentalnie, biorąc z niego to, co wg mnie najlepsze i wykorzystując dla swoich potrzeb.
SL nie jest dla mnie grą i nie jest drugim życiem. Jest częścią życia, tak jak gotowanie, czytanie książek, słuchanie muzyki i inne przyjemności.
Nie boję się popadnięcia w nałóg. Gdybym miała w jakiś wpaść, tkwiłabym w nim po uszy już od kilku lat. I nie byłoby to SL.

XEN napisał(a):
jaki czas temu moja przyjaciolka zaczela sie na mnie denerwowac, ze jestem nienormalna, ze tak strasznie sie przejmuje relacjami w sl i w necie, ze to przeciez nie jest prawdziwe, ze nie mam tam prawdziwego kontaktu

No cóż, każdy ma prawo do własnych opinii. Muszę to zaakceptować, nawet jeśli jakaś opinia mnie przeraża.
Zastanawiające tylko, gdzie pani psycholog in spe zaznaczyłaby granicę między prawdziwym i nieprawdziwym kontaktem.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 01 Sie 2010, 14:43 
Dołączenie:
Lipiec 2008
Posty: 3307
nick w SL: MaxJames Chemistry
Zajrzałem pod podany link o SL. Szczeka opada. Osoba, która tamto napisała, powinna normalnie być wywalona za niekompetencję. W ogóle SL brane jako gra i pod tym kątem opisane, więc co się dziwić. Poza tym rzeczywiście się sporo rzeczy nie zgadza (np. wiek, opłaty itp.)

Czy zdarzyło się komuś zainstalować SL w wersji nieanglojęzycznej?


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 01 Sie 2010, 17:58 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 1716
nick w SL: Llorando Runo
Code, faktycznie cześć tych cech z tej recenzji jest bzdurna lub niedokładna, ale akurat to z grą się zgadza! ;) A co do tego gdzie ja stoję – to stoję po jasnej stronie Mocy, choć ciemna strona jest silna i łatwa, przez to kusząca. I nie dam się przeciągnąć na drugą stronę, bo Moc jest ze mną! (tutaj muzyczka: DaaaaDaaDaDaDaDaaaaDaa DaaaDaDaDaaaaDaa DaDaDaDaaa). ;)


Profil E-mail Offline

Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  

Odpowiedz



Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

Panel
Góra
Skocz do:  
SecondLife.pl designed by CvX! Powered by phpBB © phpBB Group - tłumaczenie
SecondLife.pl nie jest oficjalną stroną Second Life. SecondLife.pl is an unofficial Second Life website. SecondLife, SL logo and Second Life related graphics are trademarks of Linden Lab.

Entropia Universe , Planet Calypso