Odpowiedz
Autor Wiadomość
Nie podano
PostWysłany: 09 Lip 2009, 12:50 
Dołączenie:
Styczeń 2009
Posty: 10
nick w SL: Rivsuke Kaligawa
W sl nie gram od kilku miesięcy, nie chce rozwodzić się na temat dlaczego przestałem grać, gdyż jest to moja osobista sprawa(nie było to nic w stylu "jestem uzaleniony koniec". Jednak chciałem się cofnąć do momentu w którym codziennie pojawiałem się w wirtualnym świecie. Nim grałem głównie dla ważnej osoby, którą poznałem w sl...grałem dla czystej przyjemności gry , potem chciałem utrzymywać kontakty z poznanmi tam ludzmi. Gra pochłaniała mnie tak, że potrafiłem spędzić nawet ...9 godzin przed komputerem. Realni przyjaciele bardzo się o mnie martwili. Wychodząc z domu myślałem o sl...o tym co będę tam robił, z kim gdzie pojde, co kupie, jak spędze czas itp. Second life śniło mi się bardzo często. Wiedziałem, że jestem uzależniony..ale grałem dla kogoś..Kiedy w końcu odinstalowałem second life, obiecałem sobie że to koniec. Ale tak nie jest. Przez kolejne miesiące walczyłem ze sobą by nie wejść do wirtualnego świata, by nie zainstalować go ponownie. Często o tym myślałem , miałem ochotę na gre...ale nie gram, przynajmniej narazie mi sie to udaje. Jakie wy macie zdanie na temat uzależnienia od sl? Czy uważacie z granie 9 gdzoin dziennie jest całkowicie w porządku? Czy przez sl zdarzyło wam się zaniedbać rl?


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 09 Lip 2009, 12:57 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Grudzień 2007
Posty: 325
nick w SL: SpaceBurak Zenovka
Wszyscy uzależnieni powinni sobie wypracować system podobny do mojego. Ja mam tak, że gram w SL przez kilka miesięcy codziennie, potem mi się znudzi na kilka miesięcy, a potem znowu mi przychodzi ochota i tak dalej.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 09 Lip 2009, 13:13 
Dołączenie:
Styczeń 2009
Posty: 10
nick w SL: Rivsuke Kaligawa
A jesli sie nie nudzi i chce sie grac codziennie?


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 09 Lip 2009, 13:55 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 840
nick w SL: Darnok Quar
jeśli się nie nudzi to ma się pecha :)

trochę nieuporządkowanych refleksji:

jeżeli ma się inne rzeczy do zrobienia, a większość ludzi ma, to 9 godzin dziennie na pewno zdrową dawką nie jest, przyczyny uzależniania się zróżnicowane,
część ludzi po prostu bardzo nie chce zająć się życiem i wówczas jak nie sl to znajdzie coś innego - będzie 9 godzin oglądać telewizję, czytać lub chodzić po internecie
część ludzi może się powoli do sl przenosić zawodowo i towarzysko, w końcu jest do pomyślenia
uzależnia pewnie łatwość przemieszczania się, łatwość osiągania jakiejś gratyfikacji zawsze uzależnia- normalnie aby się spotkać trzeba wyjść, trochę się przejść, pojechać, czas leci a tu, szast prast - zero kalorii spalonych a gdzieś jesteśmy i się udzielamy, i ile różnych miejsc możemy oblecieć w stosunkowo krótkim czasie, pomijając nudne zazwyczaj a konieczne wypełniacze czasu, szybki efekt przy małym wysiłku

ciekaw jestem czy za 10 lat nie da się LL po sądach wlec za skrzywione kręgosłupy, kłopoty z krążeniem etc., obłożą akcyzą i napiszą jak na papierosach ostrzeżenie że zbyt długie wirtualne życie szkodzi

wirtualne życie jest wygodne - wydaje się instrukcje awatarowi a nas nie dosięga zmęczenie, kóre po takiej dawce szaleństw - np tańców i picia normalnie by dosięgło i to pewnie akurat będzie trochę podobne do działania narkotyków pobudzających

tak że przyczyn powstawania uzależnień mnóstwo i pewnie różne odgrywają rolę zależnie od rozpatrywanej jednostki
mi się wydaje, że najwięcej po prostu uciekających od rzeczywistości, dosyć żmudnej i nudnej czasami
nie pozwalającej się wielu wyżyć twórczo czy inaczej
ha - ameryki nie odkryłem :D
tak, że gdy sl staje się problemem należy raczej próbować określić indywidualnie dlaczego akurat nas wciąga, zaradzić jeśli to możliwe, np wypróbować sporty ekstremalnych w rl i uzależnić się od adrenaliny :D wybić jeden nałóg innym,

nie wiem, jestem tu miesiąc z nawiązką dopiero, na razie się nie martwię :D
choć trochę mnie niepokoi myśl - czego tu szukam

jeżeli doświadczyłeś problemów w rl z powodu sl, raczej bym nie wracał, tak z doświadczenia z rzucaniem palenia, które jak mówił MT jest stosunkowo proste - jak on rzucałem je już 100 razy albo więcej :)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 09 Lip 2009, 13:55 
Dołączenie:
Lipiec 2008
Posty: 360
nick w SL: Blazej Naidoo
to wchodzisz na SL jak ja, jak wynudze się na SL spadam do RL. Jest ciężko bo w RL nie ma tez co robić. Oglądam zaległ filmy :)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 09 Lip 2009, 13:59 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Grudzień 2008
Posty: 185
nick w SL: Shilla Hax
To pierwszy temat, który nie opisuje tragicznej historii o SL rujnującym RL, które czasem samo w sobie przedstawiane jest jako tragiczne. Zawiera natomiast kilka suchych faktów.
Widzę, że Pandora i Roxana rozpoczęły jakąś reakcję łańcuchowa. W takim razie i ja dołożę swoje ogniwko.

Myślę, że każdy, kto włączył SL do swojego życia, przechodził różne etapy, także etap dość silnego uzależnienie, kiedy to SL było priorytetem. Ja też to przechodziłam. Pierwszych kilka tygodni w SL mijało pod znakiem zagubienia i poznawania. Wchodziłam wtedy na godzinę, dwie i znudzona naciskałam czerwony krzyżyk. W miarę jak poznawałam ludzi, przyzwyczajałam się do miejsc, SL stopniowo zaczęło zajmować więcej mojego czasu. Po kilku miesiącach, kiedy to moja lista znajomych była już dość długa, miałam pracę w SL, zaczęłam spędzać w tym świecie coraz więcej czasu. Coraz częściej siedziałam w SL po 10 i więcej godzin.
Pewnego dnia zadzwoniła do mnie koleżanka, że zabiera mnie na imprezę, a ja odpowiedziałam jej... że nie mogę bo muszę być na imprezie w SL (byłam wtedy managerką jednego z klubów). Ona usłyszawszy to stwierdziła, że chyba żartuję i że mam się ogarnąć bo za godzinę u mnie będzie. Przyjechała. Ja jednak nie dałam się wyciągnąć z domu. Skończyło się na tym, że siedziało u mnie kilka osób, a ja co jakiś czas nerwowo zerkałam na monitor czy aby impreza w drugim życiu przebiega prawidłowo.
Sytuacja powtarzała się kilkakrotnie. Każda chęć wyciągnięcia mnie z domu budziła we mnie pewien rodzaj agresji. Za wszelką cenę starałam się wykręcić, żeby móc siedzieć przed monitorem i żyć moim drugim życiem. Moje życie w tym okresie ograniczało się do pójścia do sklepu po papierosy i mleko do kawy. To były 2 rzeczy, które musiałam mieć, jedzeniem nie zawsze się przejmowałam bo kawa i papierosy zabijały głód.
Byłam uzależniona! Pierwszą rzeczą, jaką robiłam po wstaniu z łóżka, było włączenie komputera i odpalenie SL. Potem szybki prysznic, kawa i mogłam przenieść się w mój wirtualny świat. Komputer wyłączałam niekiedy nad ranem, kiedy za oknem już świtało.

Można by pomyśleć historia jedna z wielu, standard, uzależnienie. Jednak moją historie coś wyróżnia. Nie próbowałam walczyć z nałogiem... to po prostu samo przeszło. Kilka zawodów na ludziach, wydawało mi się bliskich w SL, sprawiło, że zaczęłam podchodzić do tego świata z lekkim dystansem. Fakt, nadal spędzałam w SL każdą wolną chwilę, jednak było to już tylko wypełnianie czasu, z którym faktycznie nie miałam co zrobić. Wizja jakiegoś wyjazdu i kilku dni poza SL'em już nie przerażała, wręcz przeciwnie, cieszyłam się jak każdy, normalny człowiek, że spędzę czas poza domem, odpocznę.

Teraz, kiedy mój staż w SL to ponad 2 lata, nie uważam się za osobę uzależnioną. SL stało się po prostu częścią mojego Realnego życia. Częścią taką samą jak praca. Potrafię pogodzić SL i RL i nie uważam, żeby któreś z nich cierpiało, któreś odbywało się kosztem drugiego.


Moim zdaniem, to nie SL uzależnia, to my sami robimy z niego uzależnienie. Jeśli ktoś potrafi wartościować, potrafi wyznaczać sobie cele, priorytety, jeśli ma ukształtowaną psychikę i wie, czego chce od życia, SL nie jest dla niego "groźne". Może za to stać się integralną częścią realnego życia, uzupełnieniem, czymś wartościowym i niezagrażającym życiu.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 09 Lip 2009, 14:43 
Dołączenie:
Kwiecień 2008
Posty: 69
Zgadzam sie zdecydowanie w calosci Shilla :))))......mialam dokladnie ten sam etap SL owania, ale wazne jest tez to, by przejac konttrole samemu, by nie dopadla nas otchlan zapomnienia. Wiem nie jest latwo, bo w SL wszystko jest piekniejsze i wyglada inaczej, bo to wirtualny swiat, otoczka, swiat w ktorym mozna udawac, nie czuc,zakladac maske, ale czyz nie jest nasza realna czescia, bo wlasnie poswiecamy mu swoj real. Czasem mi szkoda znajomych, ludzi ktorzy poswiecaja na SL zbyt duzo czasu i wkladaja zbyt duzo energii w ten swiat gubiac po drodze rozne wartosci, ktore tak latwo przeslania im piekno pixeli wirtualnego swiata!


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 09 Lip 2009, 15:14 
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 867
nick w SL: Deso Ersetu
Zacznij traktować SL jak pracę, a na pewno nie będzie Ci się chciało logować ;)
W sumie to ciężko chyba coś powiedzieć, bo każdy jest inny. Ja kiedyś siedziałem w SL więcej, z tym że taki ze mnie deso, co głównie zajmował się układaniem klocków, a to potrafiło czasami człowieka zdenerwować i zniechęcić na kilka dni :)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 09 Lip 2009, 21:58 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Luty 2007
Posty: 4035
nick w SL: Jacek Shuftan
Jest prosta rada jak odroznic uzaleznienie od dobrej zabawy, powiedzial kiedys jakis nieglupi terapeuta.
Mozna wypijac codziennie pol litra wieczorem i nie byc alkoholikiem, mozna pic jedno piwko i nim byc. Roznica polega na tym, ze jesli ten pijacy pol litra wie, ze jutro ma piekielnie wazne spotkanie to sobie odmowi tej flaszki. Alkoholikiem nie jest.
Uzalezniony (nawet ten co wypija piwko jedno) nawet jesli wie, ze od tego czy wypije czy nie bedzie zalezalo jego zycie- wypije i tak. Ilosc nie ma tu znaczenia.
Moze jakos podobnie jest i z SL? Moze ilosc godzin przed monitorem nie ma wiekszego znaczenia?


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 09 Lip 2009, 22:07 
Dołączenie:
Lipiec 2008
Posty: 3307
nick w SL: MaxJames Chemistry
Ja zapewne jestem uzależniony od Second Life.

Mam takie chwile, że muszę wejść do SL na chociaż 5 minut, że muszę uruchomić off-line jaką grę. Musze sprawdzić pocztę, czy też muszę skontrolować w przeciągu 30 sekund jakąś gierkę on-line. Dla świętego spokoju. A potem mogę spokojnie przez cały dzień (a nawet weekend) robić zupełnie co innego.

Pewnie jest to uzależnienie, że muszę chociaż pół minuty dziennie zajrzeć na jakaś grę, ale... są dni, kieyd wiem, że się nie da i dzień wcześniej się do tego przygotuję (dają w grze zastępstwo lub ustawiając urlop).


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 09 Lip 2009, 22:09 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 1716
nick w SL: Llorando Runo
Trochę Jacku zbyt to w biało czarne ramy wrzuciłeś. Uzależnienie może występować już dużo wcześniej i nie musi być aż tak krytyczne. Ale to jest tak jak z gotowaniem żaby. Wrzucić żabę od razu na wrzątek to biedaczka poczuje to niezbyt miło, a gotować ja od zimnej woda to się ucieszy że woda staje się ciepła. ;)
Problem niestety często widać dopiero gdy mamy wybór życie/zdrowie lub nałóg. Mówię to ja, były nałogowiec papierosowy (nawet 2 paczki dziennie przez 5 lat), niepalący już kilkanaście lat.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 09 Lip 2009, 22:12 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Grudzień 2008
Posty: 187
Z tego co piszesz projekt wynika że nie jest to uzależnienie od SL a od internetu jako całość.

Musisz sprawdzić różne rzeczy w internecie, bo inaczej czujesz dyskonfort. Może pora ograniczać czas spędzony przed komputerem?


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 09 Lip 2009, 23:24 
Dołączenie:
Lipiec 2008
Posty: 3307
nick w SL: MaxJames Chemistry
Sprawdzenie tych rzeczy zajmuje mi 10 minut.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 09 Lip 2009, 23:26 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Grudzień 2008
Posty: 187
Pytanie czy na prawdę musisz je sprawdzać...


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 09 Lip 2009, 23:39 
Dołączenie:
Lipiec 2008
Posty: 3307
nick w SL: MaxJames Chemistry
Czy w grach on-line naprawde muszą mnie atakować. Co to za przyjemność z gry, jeżeli na 5 minut się do niej nie wejdzie? Czy tylko fora trzeba czytać, a potem gapić się w deszcz za oknem?


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 09 Lip 2009, 23:57 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 840
nick w SL: Darnok Quar
i tu powstaje pytanie, czy od gapienia się w deszcz za oknem mozna się uzależnić :lol:


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 09 Lip 2009, 23:58 
Dołączenie:
Lipiec 2008
Posty: 3307
nick w SL: MaxJames Chemistry
Jeżeli jest to ładna burza, to ma ten sam wpływ uzależniający, co np. SL... ale mogę się mylić.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 10 Lip 2009, 07:53 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Listopad 2007
Posty: 1181
nick w SL: Krzysztof Aeon
Zgadzam się z projektem. Jak burza ładna to można ciągle patrzeć...


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 10 Lip 2009, 19:53 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Grudzień 2007
Posty: 104
nick w SL: Bodeha Zapedzki
Pozwolę sobie przytoczyć regułkę.

Uzależnienie od gier komputerowych


Gdy słyszymy słowo „uzależnienie”, zazwyczaj wyobrażamy sobie narkomanów żebrzących na dworcach, nałogowych alkoholików, palaczy wypalających kilkadziesiąt papierosów dziennie. Natomiast nikt nie pomyśli o dziecku (a także o dorosłym człowieku) z joystikiem w ręce i oczami przylepionymi do ekranu, który gra bez przerwy już kolejną godzinę.
Gry komputerowe, choć pojawiły się na naszym rynku zaledwie kilkanaście lat temu, już zyskały ogromną popularność wśród użytkowników komputerów, zwłaszcza dzieci i młodzieży. Część dzieci przyzwyczaja się do tego sposobu spędzania czasu i niczym innym się nie interesuje, co prowadzi do uzależnień podobnych do uzależnienia od substancji psychoaktywnych. Fakty te zwróciły uwagę badaczy różnych dyscyplin naukowych i skłoniły do zastanowienia się nad medycznymi, socjologicznymi, pedagogicznymi i psychologicznymi aspektami tego zjawiska. Literatura przedmiotu jest jeszcze bardzo skąpa, a wyniki przeprowadzonych badań są na razie nie jednoznaczne. Gry komputerowe stanowią niewątpliwie atrakcyjna rozrywkę, która nie nudzi i nie odchodzi w zapomnienie, lecz przeciwnie – coraz bardziej wciąga i angażuje gracza. Korzystanie z gier komputerowych przez dzieci najczęściej nie jest przez nikogo kontrolowane, gdyż dorośli nie potrafią się nimi posługiwać i często nie wiedzą nawet, na czym te gry polegają. Zwykle rodzice najpierw wyrażają swój zachwyt i dumę z faktu, że dziecko chodzi jeszcze do przedszkola, a już obsługuje komputer. Potem zaczynają się niepokoić, że coraz trudniej oderwać je od komputera i coraz więcej czasu poświęca ono na gry komputerowe: spędza przed komputerem wiele godzin dziennie, a nawet całe dnie i noce, równocześnie zaniedbując swoje obowiązki, opuszcza się w nauce szkolnej i w opinii innych staje się zupełnie innym człowiekiem niż dotychczas.

Komputer może być przez użytkownika traktowany jako swego rodzaju partner do gry, „elektroniczny przyjaciel”, który z perspektywy gracza posiada następujące cechy:
- jest zawsze gotowy do podjęcia zabawy, nie męczy się nigdy i nie odmawia;
- pozwala wielokrotnie powracać do tych samych miejsc, scenariuszy lub akcji;

- konsekwentnie ocenia błędy, ale równocześnie nie karze za nie - okazywaniem złości i rozczarowania;
- daje poczucie władzy graczowi, który sam decyduje o rozpoczęciu czy zakończeniu gry;
- stanowi ucieczkowy „idealny” świat dla gracza, w którym ma on możliwość realizacji swoich marzeń i pragnień;
- interpretacja przegranej lub wygranej z komputerem może być zawsze pozytywna (przegrałem, ale tylko z maszyną; - lub - wygrałem aż z maszyną, która nie popełnia błędów);

- daje okazję do aktywności własnej w przeciwieństwie do biernego towarzyszenia akcji przy czytaniu książki czy oglądaniu filmu;

- emocje towarzyszące grze mogą być kontrolowane i stopniowane (poziomy trudności), a ryzyko przeżywane jest w „bezpieczny” sposób;
- płeć nie ma znaczenia, bo sam gracz decyduje, jaką rolę wybiera dla siebie – kobiecą czy męską;
- daje możliwość rozładowania emocji w aktywny sposób bez ponoszenia znaczących konsekwencji swoich czynów;

- daje możliwość zaspokajania różnych popędów i potrzeb (np. agresji, potrzeby więzi, popędu seksualnego) z dowolnie wykreowanym partnerem na ekranie.
Istniej wiele określeń gier komputerowych, dlatego posłużę się definicją za Sławomirem Łukaszem, która uwzględnia zawarte w samej nazwie dwa istotne elementy, w oparciu o które gry funkcjonują tj. wykorzystanie techniki komputerowej oraz zastosowanie charakterystycznego dla klasycznych gier zestawu reguł i zasad. Zgodnie z tą definicją gra komputerowa jest to: - „zapisany w dowolnej postaci i na dowolnym nośniku cyfrowym (taśma, dyskietka, płyta, układy elektroniczne itp.) program komputerowy, spełniający funkcję ludyczną poprzez umożliwienie manipulacji generowanymi elektronicznie na ekranie wizyjnym (monitorze, telewizorze, wyświetlaczu ciekłokrystalicznym itp.) obiektami graficznymi lub tekstem, zgodnie z określonymi przez twórców gry regułami. W odróżnieniu od np. programów graficznych, gry służą wyłącznie celom rozrywkowym, a zatem nie spełniają żadnej użytkowej funkcji, umożliwiającej jakąkolwiek formę pracy twórczej” (Łukasz 1998, s. 13).

Wyróżnia się również kilka odrębnych klas, obejmujących zróżnicowane tematycznie gry:
1) Symulacyjne – będące w prostej linii rozwinięciem wykorzystywanych przez wojsko symulatorów lotniczych, pozwalające na symulowanie sprawowania kontroli nad jakimś pojazdem – samolotem, samochodem, czołgiem itp. np.: „F-22 lighting”, „Silent Service”.
2) Strategiczne – których korzenie sięgają do sztabowych gier wojennych np.: „Harpoon”, „Detroit”.
3) Zręcznościowe – w których najważniejszy element to refleks i sprawność w operowaniu „joystickiem”, myszą lub klawiaturą – jaką musi wykazać się grający np.: „Raptor”, „Doom”, „Mortal Combat” itp.
4) Przygodowe – w których autorzy w większym stopniu niż ma to miejsce w innych grach stawiają na fabułę, w których zwraca się uwagę na wykonywanie rozmaitych czynności, co prowadzi do rozwiązania zagadek np.: „Hero” „Quest” itp.
5) RPG – stanowiące komputerową odmianę gier fabularnych lub jak wolą je nazywać fani, role – playing games, dzięki którym wcielający się w postacie bohaterskich rycerzy, magów itp. gracze mogą penetrować zaczerpnięte z książek i filmów światy np.: „Eye of Beholder”, „Lord of the Rings”.
6) Logiczne – będące przeniesieniem na ekrany monitorów znanych łamigłówek, zabaw logicznych np.: „Master Mind” itp. (por. Łukasz 1998, s. 12 – 14).

Prawdopodobnie żaden z producentów gier nie przyzna się, że jego celem jest uzależnienie gracza od ich produktu. Ale to samo można powiedzieć o producentach papierosów czy narkotyków. A przecież raczej nie zależy im, aby gracze odchodzili po pięciu minutach od nowej gry bez uczucia niedosytu na myśl, że nie zagrają w nią nigdy więcej. Zazwyczaj gry są tak konstruowane, aby ciągle coś się w nich działo: trzeba ukończyć kolejną misję, przejść do następnego levelu, zniszczyć następną bazę obcych itd. Gry sprawiają, że czujemy się jakbyśmy szli ciągle na przód, po drodze doświadczając wzlotów i upadków, po porażce próbujemy jeszcze raz i jeszcze raz i adrenalina rośnie, i tak mijają godziny. Mamy wtedy do czynienia z zatarciem się granicy pomiędzy rzeczywistością „prawdziwą” a tą, która nazywa się niekiedy wirtualną, fikcyjną, choć do złudzenia podobną do tej pierwszej. Dodajmy, że oddziaływanie na psychikę, zarówno w stosunku do dorosłych, jak dzieci, ma to do siebie, że im jest prymitywniejsze, tym łatwiej bywa przez nieprzygotowane środowisko akceptowane. Tak kształtuje się i umacnia mechanizm popularności gier brutalnych, mocno oddziaływujących na emocje, szybko i prymitywnie angażujących uwagę odbiorcy. Negatywny wpływ gier komputerowych dotyczy głównie możliwości uzależnienia od komputera oraz uczenia się zachowań agresywnych i nieetycznych wymuszanych przez gry. Komputery stanowią wielką zdobycz cywilizacyjną i ogromnie ułatwiają pracę, jednakże ich oddziaływanie na dzieci może budzić niepokój. Chodzi tu przede wszystkim o wpływ gier komputerowych o dużej zawartości agresji. Przy agresywnych grach komputerowych gracz nie tylko jest obserwatorem agresji, ale sam dokonuje czynów agresji. Komputer odbiera osobom uzależnionym poczucie wolności, prywatność, a także uniemożliwia krytyczne ustosunkowanie się do otaczającego świata.

Mark Gryffiths (1995) dzieli uzależnienie komputerowe na:
· pierwotne – jest ono zależne od sprzętu i charakteru gry – osoba gra dla emocji, efektu pobudzenia, samosprawdzenia, aby uzyskać gratyfikacje społeczne (osoba gra dla efektu pobudzenia);
· wtórne – tutaj gra jest formą ucieczki, przed pierwotnymi problemami np. rozpadem rodziny, niepełnosprawnością (osoba gra dla efektu wyciszenia).
Na podstawie dotychczas przeprowadzonych badań psychologicznych możemy powiedzieć, iż dzieci korzystające z gier komputerowych ujawniają silną potrzebę autonomii, ekspresji siebie, a jednocześnie można je scharakteryzować jako osoby z nasiloną agresją oraz dużą pewnością siebie, jednocześnie uchylające się od odpowiedzialności. Dopełnieniem tego są występujące u nich cechy narcystycznej osobowości, które wyrażają się przekonaniem o własnej doskonałości i wyjątkowości, współwystępują one z małą potrzebą rozumienia siebie i innych. U graczy komputerowych nie występuje potrzeba zmiany, a to co może niepokoić to niska u nich potrzeba rozumienia siebie i innych. Można także wnioskować u nich o braku empatii i potrzeby uczenia się oraz poznania siebie i innych ludzi. Przywołać tutaj także należy inne cechy tej osobowości takie jak: brak kontroli siebie, nadmierna pewność siebie, dominacja połączona z wysoką potrzebą autonomii oraz niezależności. Na podstawie przeprowadzonych badań przez dr Aleksandrę Gała (KUL), można nakreślić interpretację dla osób posługujących się grami komputerowymi: których cechuje niska emocjonalność, przejawiająca się w treści i formie wyrażania emocji (są one ubogie i powierzchowne). Dominuje u takich osób niepokój, który manifestuje się w dwóch sposobach zachowania: wycofywaniu się z kontaktów, apatii i obniżonej aktywności lub manifestowaniu agresywności i impulsywności. Ciekawym zjawiskiem występującym u tych osób jest spostrzeganie siebie na tle innych osób, w którym dominuje zasada nadmiernej dewaloryzacji lub waloryzacji. Charakterystyczną cechą jest również traktowanie innych osób jako przedmiotów, które należy zniszczyć, wykorzystać lub oszukać, aby osiągnąć zamierzony cel (Gała, Ulfik 2000, s. 57 – 58).

Coraz częściej w literaturze zwraca się uwagę na możliwość uzależnienia się od gier komputerowych porównując je do „elektronicznego LSD”. Istnieją bowiem pewne podobieństwa między kompulsywnym graniem w gry komputerowe a zaburzeniami z grupy uzależnień psychoaktywnych. Równocześnie towarzyszą temu specyficzne objawy psychiczne i fizyczne pojawiające się po zaprzestaniu uzależniającej aktywności – np. rozdrażnienie, trudności z koncentracją uwagi, drżenia w sytuacji braku dostępu do gry. Osoby uzależnione od gier komputerowych nie potrafią więc normalnie egzystować – gra staje się czymś najważniejszym w życiu, natomiast w kontaktach z rodzicami i rówieśnikami pojawiają się trudności. Nawet naturalne potrzeby fizjologiczne, jak spanie, jedzenie, wydalanie, stają się uciążliwymi, choć koniecznymi przerwami podczas gry.

Selekcja połączona z krytycyzmem, a jednocześnie umiar, to cechy próbujące określić właściwe korzystanie z możliwości komputera. Użytkowanie komputera przez dzieci i młodzież winno intrygować rodziców do działania, winni oni zainteresować się kształtowaniem osobowości młodego człowieka. Możemy więc postawić pytanie – czy popularność gier i w ogóle cywilizacja karmiona telewizją, internetem – nie wpływa na osłabienie naszych systemów nerwowych czy nie osłabia odporności na stresy oraz czy nie zaśmieca naszej wyobraźni?



Bibliografia:
Griffths M. (1995). Czy gry komputerowe szkodzą dzieciom? „Nowiny Psychologiczne”. nr 4. s. 35 – 47.
Kirwil L. (1995). Wpływ telewizji na dzieci i młodzież. Materiały studiów i analiz Senatu RP. Warszawa.
Łukasz S. (1998). Magia gier wirtualnych. Warszawa.
Raś D. (2000a). Gry komputerowe i telewizja jako zagrożenie społeczne uczniów. W: Psychopatologia i psychoprofilaktyka. red. A. Morgasiński; B. Zajęcka. Kraków. s. 161 – 173.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 10 Lip 2009, 19:59 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Grudzień 2007
Posty: 325
nick w SL: SpaceBurak Zenovka
Swojego czasu w CD-Action przytoczony był artykuł o grach komputerowych napisany przez jakiegoś "prof. S. Jonalistę" , który nie miał styczności z żadną z gier którą opisywał. Tekst sprowadzał się do tego, że gry to całe zło tego świata, wymyślił je szatan, są przyczyną strzelanin w szkołach w USA, etc. Najgorsze jest to, że ludzie nie znający się na grach naprawdę wierzą w "profesjonalizm" tych ludzi.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 10 Lip 2009, 20:08 
Dołączenie:
Lipiec 2008
Posty: 3307
nick w SL: MaxJames Chemistry
Jestem uzależniony od wyspy startowej w SL. Co mam zrobić z tym fantem?


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 10 Lip 2009, 20:20 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2009
Posty: 840
nick w SL: Darnok Quar
Bodeha - to cytat czy twoja praca, bo nie do końca rozumiem - 'przytoczyć regułkę
ciekawe,
ale w tej dziedzinie trochę się chyba dzieje i bibliografia do 2000 może wydawać się trochę stara
no i rzecz wydaje się dotyczyć dzieci i gier stosunkowo agresywnych
ciężko powiedzieć jak będzie za 10 lat, ale chyba dzisiejsze społeczeństwa są momentami nawet zbyt pacyfistyczne

dziś jak widać jako taki dobrobyt i coraz więcej dorosłych może sobie pozwalać na gry i zabawy :)
kiedyś jak będę miał więcej czasu, :D (łatwo domyśleć z czego się teraz śmiałem) to dokładniej zanalizuję


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 13 Sie 2009, 09:30 
Dołączenie:
Lipiec 2009
Posty: 68
Jeśli chodzi o mnie (nawiązując do tematu) gram w SL ponad miesiąc około...początkowo średnio mi się widziało, ale z czasem jak zmieniłam wygląd avatara i zaczęłam zarabiać pieniądze gra zaczęła mnie wciągać. Jednakże nie gram w SL często... ok 2 h dziennie przed snem, bo wtedy tylko mam czas. Wciąga bardzo, ale mam często inne sprawy na głowie. Hmm uzależnienie... przed SL byłam strasznie uzależniona od gry do niej podobnej " The Sims 3" ... jednakże zginęło to śmiercią tragiczną i Simsy poszły w odstawkę, po zainstalowaniu SL :P Może już z nich wyrosłam. Aczkolwiek, może nie będzie tak ze mną źle. Chociaż wiem, że jestem podatna na uzależnienia od gier tego typu ;) Pozdrawiam wszystkich SecondLife'owiczów ;)


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 13 Sie 2009, 09:40 
Administrator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Kwiecień 2007
Posty: 6356
nick w SL: Madelaine Sautereau
Podobieństwa Simsów do SL są czysto zewnętrzne - awatary, ubranka, mebelki. Wszystko inne to tylko różnice.
Wiesz, dlaczego "wyrosłaś" z Simsów? Bo to tylko sterowanie laleczkami. W SL spotyka się prawdziwych ludzi, którzy, mimo wad, są nieporównanie ciekawsi od każdej gry.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 13 Sie 2009, 09:51 
Dołączenie:
Lipiec 2009
Posty: 68
Własnie tego brakowało mi w Simsach. Bo tu jest różnorodność choćby nawet ruchów, można tworzyć co się chce. Taka wolność i kreatywność. A tego w Simsach nie ma, trzeba tylko czekać aż w następnych dodatkach dadzą nowe meble albo coś... to nie to.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 13 Sie 2009, 10:58 
Dołączenie:
Lipiec 2008
Posty: 3307
nick w SL: MaxJames Chemistry
Znam ten ból. Ja aktualnie jestem skazany na pierwszą serię Sims, bo nie mam do dwójki i trójki płyt instalacyjnych, a do SL jakoś ostatnio nie mam możliwości częstego zaglądania (ostatnim razem był samoczynny reset komputera).

Ale fakt, iż w SL spotykasz się jednka z ludźmi robi różnice między SL a TS... Ja w Sims 3 nic ciekawego nie widziałem. Bardziej dwójka do mnie przemawia.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 13 Sie 2009, 11:13 
Dołączenie:
Lipiec 2009
Posty: 68
3 część Simsów jest moim zdaniem o tyle lepsza od wcześniejszych, że ma lepszą grafikę i ładniej to wszystko wygląda. No w porównaniu z częścią 1 to chyba nie ma co porównywać zresztą. No mnie też często komp się wiesza jak gram w SL ,ale jak spędzam nad tą grą 2h to da się przeżyć. Simsy 3 mam zainstalowane. Ale jakoś już do mnie nie przemawiają. Co wcześniej grałam w nie non stop w wolnym czasie o_O


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 06 Lis 2012, 02:34 
Dołączenie:
Listopad 2012
Posty: 1
Witam, w Second Life jestem juz od 5 lat, zaczelem w 2007 roku w Lipcu. Jestem uzalezniony i to dosyc powaznie od SL, gram codziennie po minimum 4 godziny. Zaniedbuje sie, moja praca odeszla na drugi plan, moje prawdziwe zycie rowniez. Nie wiem juz jak od tego uwolnic. Chce i to bardzo... ale nie potrafie. Wiem, ze potrzebuje pomocy. Nie wiem gdzie moge ja dostac. Ale wracajac do tematu, SL jest dla mnie wszystkim, poznalem swietna kobiete, kobiete mojego zycia. Jest z USA, jak wiadomo jest dosyc duza roznica czasowa, ona moze wchodzic tylko wieczorami ma meza i dzieci, ale zarywam nocki zeby moc z nia spedzic czas, marze o tym aby byla moja zona, jestem gotow poswiecic wszystko dla niej. Po za tym w SL czuje ze moge wszystko, czuje sie lepszy, ladniejszy, bardziej doceniony. Przez SL stracilem prace, utrzymuje sie z renty mojej mamy, z domu nie wychodze juz 3 tydzien, nie chce, nie mam po co, czekam tylko az wejdzie ona - moja kobieta. W ogole, to w SL moge latac, chcialbym tak umiec w RL, ale niestety...

Przepraszam ze sie tu tak rozpisuje na ten temat, ale musze znalezc pomoc, opuscili mnie znajomi, gdy zaczelem grac pierwszy rok w SL byl jeszcze OK, ale pozniej sie zaczelo, zaczelem spedzac coraz wiecej czasu... coraz mniej mialem go dla znajomych, dla rodziny. Mialem piekna dziewczyne z ktora planowalismy przyszlosc, slub, dzieci i wspolny dom. To byly moje marzenia, moje cele w zyciu, ale nie udalo sie, bo pojawil sie SL. Zaluje bardzo ze zarejestrowalem sie i wszedlem do tego swiata po raz pierwszy, to byl najwiekszy blad jaki popelnilem w moim zyciu, gdybym mogl cofnac czas, do tamtego momentu, wiem teraz, ze napewno bym tego nie zrobil. SL odebral mi wszystko, moje zycie...
Mam 26 lat, nie mam perspektyw na zycie, nie wiem co ze soba zrobic, wiem, ze musze sie od tego oderwac, dlatego wlasnie pisze o tym tutaj. Pisze moj post ze wzgledu na nowych graczy, ktorzy wchodza do SL, powinno to byc dla nich przestroga, co SL moze zrobic, a raczej zniszczyc i odebrac. Moze to dlatego, ze za bardzo w to wsiaklem, ze traktowalem to jak prawdziwe zycie, chociaz wiedzialem ze nie powinienem. Pisze ten post rowniez dlatego, ze szukam pomocy, szukam rad, jak oderwac sie od tego. Mam nadzieje ze ktos mi pomoze, ktos jest tam po drugiej stronie, kto mi pomoze...

Z gory, pragne bardzo podziekowac za wszelkie rady, opinie i krytyki, bo wiem ze takowe napewno beda...
Mozecie mnie wyzywac od najgorszych, ale to jest jak narkotyk...
Pragne rowniez poinformowac, ze zalozylem tu konto, specjalnie po to aby napisac ten post, mam nadzieje ze bede aktywnym uzytkownikiem, a moze nie powinienem?

Pozdrawiam, Karol.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 06 Lis 2012, 10:02 
Moderator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Luty 2012
Posty: 538
nick w SL: PanteraPolnocy
Zacznij "pracować" w SL - robić coś konstruktywnego. Możesz uczyć się skryptować, robić tekstury, modele 3D, próbować organizować imprezy, ćwiczyć marketing. Każda z tych umiejętności wymagać będzie od Ciebie wyjścia z SL i zaczerpnięcia informacji ze świata realnego - programy graficzne, do obróbki 3D, tutoriale, dokumentacje, książki... i inni ludzie, niekoniecznie w SL. Te rzeczy przydadzą Ci się także w poszukiwaniu nowej pracy - wykształcenie to jedno, ale zdolności to drugie, często ważniejsze od tego pierwszego.

Poza tym polecam jakieś artykuły o samodyscyplinie, spróbuj zmobilizować się wewnętrznie sam - co robisz w czasie, gdy "jej nie ma" w świecie wirtualnym? Jeśli nic konstruktywnego czekając sobie całymi dniami, to przejdź na AFK, wyłącz monitor (żeby nie zaglądać "co chwilę") i posprzątaj w domu, na początek.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 06 Lis 2012, 10:19 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Maj 2007
Posty: 560
nick w SL: wredna Jantarka Balczo
Karol_ek napisał(a):
Witam, w Second Life jestem juz od 5 lat, zaczelem w 2007 roku w Lipcu. Jestem uzalezniony i to dosyc powaznie od SL, gram codziennie po minimum 4 godziny. Zaniedbuje sie, moja praca odeszla na drugi plan, moje prawdziwe zycie rowniez. Nie wiem juz jak od tego uwolnic. Chce i to bardzo... ale nie potrafie. [...]Pozdrawiam, Karol.


Wzruszyła mnie Twoja historia....obśmiałam się do łez :mrgreen:.... Karolku, może podaj swoje SLowe namiary, na pewno znajdzie się wielu pocieszycieli i doradców !

SL to ZŁO i tak ma być :twisted:

edit: - bo zapomniałam dopisać, że najbardziej lubie jak króliki z kapelusza wyskakują , siedzący w zapajęczonych pokojach,zmurszali, przykryci patyną czasu, w dodatku obżerający się fast foodami, lenie i trutnie zaniedbujący RL - długoletni uzytkownicy SL.

Dziwić się, że postrzegają nas jak debili...sami ich z siebie robimy. Jamen.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 06 Lis 2012, 10:38 
Administrator
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Kwiecień 2007
Posty: 6356
nick w SL: Madelaine Sautereau
Karol_ek napisał(a):
zaczelem w 2007 roku w Lipcu.

Pokolenie TVN, już wtedy wiedzieliśmy, że będą z tego same kłopoty 8)

Karol_ek napisał(a):
szukam pomocy, szukam rad, jak oderwac sie od tego. Mam nadzieje ze ktos mi pomoze, ktos jest tam po drugiej stronie, kto mi pomoze...

Sama się dziwię, że jestem aż tak powtarzalna, ale znowu polecam wyszukiwarkę. Można sobie wiele wyguglować, w tym także adresy organizacji pomagających w walce z uzależnieniem od Internetu.
Szukanie na forum SL pomocy w rzuceniu SL to trochę jak wejście do baru w poszukiwaniu kogoś, kto ma odwieść od picia.

Kilka razy zdarzyły się tu takie posty "rozrachunkowe", nie chce mi się ich szukać.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 06 Lis 2012, 10:49 
Awatar użytkownika
Dołączenie:
Luty 2007
Posty: 4035
nick w SL: Jacek Shuftan
Post karolka wydaje mi sie trolowaniem, poniezwaz jednak ostatnio czesto sie myle wiec biore na to poprawke.
Karol - odezwij sie w SL do mnie to pogadmy.
Pozwole sobie zacytowac samego siebie w zwiazku z tematem higieny kompterowej.

SPRZET:

Naprawde wazne jest gdzie stoi monitor i na czym siedzimy. Nie bede sie rozpisywal - wszytsko macie tutaj opracowane przez lekarzy: http://med.pam.szczecin.pl/~luke/promoc ... tawowe.htm ( EDIT - link stal sie nieaktualny, ale pelno jest tego w sieci np TUTAJ)
Od siebie dodam tylko, ze warto co niesiac zmieniac pozycje monitora - ja przesatwiam go raz na prawa, raz na lewa strone biurka.

CALA RESZTA:
1) Nigdy nie wlaczac komputera od razu po wstaniu z lozka. Konczy sie to zazwyczaj tym, ze mamy sprawdzic kilka maili a siedzimy do obiadu w pidzamie. Najpierw mycie, ubranie ,sniadanie, kawa cokolwiek wam do glowy przyjdzie - byle nie komputer!
2) Wyznaczyc sobie w ciagu dnia kilka godzin w ktorych komputer jest WYLACZONY, chocby nie wiem co. Ilosc godzin i czas dnia zalezy od was, ale wazne jest zeby byly to stale godziny. Zadna muzyka z winampa, sluchanie radia online itd, Ma byc wyłączony z kontaktu i już! Jesli bedzie dzialal, zawsze mrugnie jakies okienko na gg, wiec odruchowo sie odpowie, potem nastepne, przy okazji napisze sie post i ... sami wiecie jak to sie konczy.
3) Wychodzic z domu na swieze powietrze, chocby nie wiem jak pilna byla praca w SL. Wiadomo, ze moczenie majtek w jakims brudnym bajorze jest bez sensu i o wiele lepiej posiedziec sobie w SL ( wiem, bo wlasnie wrocilem znad jeziora) ale naprawde warto. Gdy dlugo siedzimy przed kompem myslimy duzo wolniej i zrobimy mniej, niz wypoczeci po glupawym spacerze.
4) Nie palic przy monitorze. Robi sie to zupelnie bezwiednie, paczka znika po paru godzinach, nawet nei wiadomo kiedy. Palic tylko w oknie albo na balkonie. Podziekuja nam za to nasze pluca ( bo jesli w SL jest naprawde ciekawie to o paleniu sie zapomina) oraz oczy i kregoslup - zeby zapalic trzeba wstac:)
5) Zawsze mnie jakos irytowaly zwroty- "Moi znajomi w RL beda zawsze wazniejsi od tych z SL" Jesli o mnie chodzi, to jest w SL kilka osob, ktorych nigdy nie widzialem ale sa o wiele wazniejsze od 90 procent realnych friendsow. Nie zmienia to jednak faktu - z ludzmi z RL trzeba gadac, nawet jesli to marudy i nudziarze. Po prostu dla higieny, tak samo jak spacer, Brak kontaktu z RLowcami to najprostrza droga do nerwicy. Czasem wiec trzeba wybrac imieniny u cioci zamiast super imprezy w SL.
6) Na imprezach nie myslec i nie gadac bez przerwy o SL ( i tak SL interesuje rozmowcow rownie mocno jak opowiesci o naszych snach albo pokazywanie zdjec z wakacji).
7) Wyłączyc przekierowanie IMow na mail. Nie w kazdym przypadku jest to mozliwe, ale dobrze jesli o SL myslimy dopiero po zalogowaniu sie, a nei przy kazdym podejsciu do komputera.


Profil E-mail Offline
Nie podano
PostWysłany: 07 Lis 2012, 14:36 
Dołączenie:
Lipiec 2010
Posty: 171
nick w SL: Hyde McAuley
Jeśli przed kompem siedzisz 4 godz dziennie, to co ty robisz przez reszte dnia ? Mysle ze ten caly sl to jest po prostu wymowka. Wpadles w jakis marazm i tak zyjesz bo jest wygodnie. Dobrze ze chociaz zdajesz sobie s tego sprawe, wiec kiedy braknie ci kasy na zycie to mysle ze znajdziesz robote i ci przejdzie.


Profil E-mail Offline

Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  

Odpowiedz



Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 3 gości

Panel
Góra
Skocz do:  
cron
SecondLife.pl designed by CvX! Powered by phpBB © phpBB Group - tłumaczenie
SecondLife.pl nie jest oficjalną stroną Second Life. SecondLife.pl is an unofficial Second Life website. SecondLife, SL logo and Second Life related graphics are trademarks of Linden Lab.

Entropia Universe , Planet Calypso